wtorek, 13 grudnia 2011

So unholy.

Zbliża się właśnie okres świąteczny - znienawidzony przez ludzi tak zniewieściałych,jak ja ^^'
Heeeeeeemmm,czekamy na kolędy mojej rodzinki,ja zaś poszukuję sobie właśnie moich "kolęd"...chyba mam już pierwszą:
GreenDay - Viva la Gloria(Little Girl)
Little girl, little girl
why are you crying?
Inside your restless soul your heart is dying

Tak to mniej więcej wygląda...
Śniegu na szczęście nie ma,więc można chodzić z jedyną obawą,iż nie wiem,czy poślizgnęłam się na błocie czy na gównie xD
no,dobra...po takich terenach to nie chodzę...raczej wiem do czego są chodniki ;D
--------------------------------------------------------------------
Anyway,znalazłam sobie forum...taką grupę na grono.net - Ateiści Zajebiści ;D

i jeden z wątków mnie nakręcił,tak iż powtarzane przeze mnie racje zostały ubrane w nowe słowa
i tak powstała taka wypowiedź:
hmmm,spodobało mi się to forum; D
co do agnostycyzmu,była to moja postawa wcześniej,ale im częściej o tym myślałam,to coraz bardziej stawałam się ateistką - teraz jestem nią raczej w 100%.
Zacznijmy od tego,że NIE JEMY KOTÓW,chociaż za takich jesteśmy właśnie uważani i "mamy szatana pod skórą",niszczymy krzyże i w ogóle - całe zło tego świata jest skupione w nas.
Ale tak nie jest...
Widzę coraz częściej,iż jestem człowiekiem o moralności wyższej,niżeli pseudokatolicy z mojej szkoły...
O tym,że jestem ateistką przeświadczył fakt samego mojego życia,które sobie przemyślałam,robiąc wykres szczęścia życiowego,gdzie większość wykresu była na minusie.Zadawałam sobie pytanie "czemu bóg tak mnie potraktował?co ja takiego zrobiłam?".Myślałam coraz częściej i to przez to zostałam ateistką - bo zaczęłam SAMA MYŚLEĆ i nie obwiniać boga za swoje porażki,ale też nie dziękować mu za powodzenia(tego 2 i tak większość katolików nie robi).
Nagle dotarło do mnie,że wszystko co robię i co osiągam to moja praca i mój wysiłek,a nie żaden "duszek nade mną".Dodatkowo doszły sprawy,o których usłyszałam(jak Crimen Solicitacionis,czy jakoś tak).
Zobaczyłam,że kościół to miejsce zakłamane,że "dajecie na mszę",jakby ta złotówka więcej świadczyła o tym,że bóg wysłucha więcej waszych modlitw.To też sprawiło,iż z moją kochaną rodzinką,która,gdy powiem,że jestem ateistką drze się:"nie każdy musi wiedzieć,nie obnoś się z tym,nie tak cię wychowaliśmy",nie poszłam na mszę za dziadka - bo zapłacili dużo kasy,jakby fakt ile zapłacą dałby im większą pewność wysłuchania...no brawo.
Inną sprawą jest nietolerancja u katolików,którzy oczywiście mimo wszystko "szanują bliźniego,jak siebie samego"...a nieprawda.Często spotykam się z takimi rzeczami,że im przeszkadza wszystko praktycznie.Ja często byłam wyśmiewana i poniżana...z powodu wzrostu,z powodu wagi,czy właśnie wyznania.Ja chociaż jestem ateistką nigdy nikogo nie krzywdzę,bynajmniej się staram.
Często słyszę też uwagi typu "a ten to wygląda jak baba,co za pedał"...cóż no nie wiem...słyszę też niemiłe opinie o hermafrodytach,a przecież w ich piśmie św. zapisane jest,iż bóg ma cechy "i matki i ojca"
Nie znoszę też określenia "niewierzący",bo wiara to pojęcie względne,a ja wierzę w lepsze jutro.
Kiedy już naprawdę nie wytrzymuję i zdenerwuje mnie rodzina,mówię im,że prędzej uwierzę w właśnie przytoczoną już płaską ziemię,niż we "wszechmogącą hermafrodytę,która na ziemi urządziła sobie najbardziej jebniętą wersję simsów".
Ale nie wszyscy chrześcijanie tacy są...Taka jest np.katachetka,która w zeszłym roku mnie jeszcze uczyła religii,natomiast teraz gdy nie chodzę na religię ma na mnie w oczach błysk typu "spłoniesz w piekle",z resztą...nawet dzień dobry mi nie odpowiada.Za to mój chłopak - również katolik - w sprawie mojego ateizmu jest definitywnie tolerancyjny,do niczego mnie nie przymusza,nigdy nie stawia mi ultimatum typu "uwierz lub koniec z nami",wręcz przeciwnie,mówi,że jeśli będę chciała to do kościoła pójdę,nigdy nie zaciągnie mnie siłą.Cieszę się z tego,iż w tej kwestii jest wyrozumiały i nie ma pojęcia średniowiecznego na temat ateistów,czyli takiego,że jesteśmy ucieleśnieniem zła.
Dawniej to ludzie tacy,jak ja płonęli na stosie za czarną magię,gdyby tak było teraz to cóż - spłonęłabym jako pierwsza,bo wolę to,niż być tak pozerska,jak katolicy,których znam...
sorki,ale mnie tu wkurzają opinie typu "antychryści" itd.

dzięki,jeśli to przeczytaliście; ))

Danke sehr,wybijam od kompa ;D

niedziela, 11 grudnia 2011

Numb...

Jebanej prasówki się zachciało >.<
A mnie się robić nie chce...
wolę ssać,lizać i pierdolić xD
...
to było debilne xD
Piszę właśnie takie pierdoły z Wilkusiem ; ))
Jesteśmy tak głupie,że nawet nowy pakt fiskalny nam nie pomoże ; >
bardzo w ciąży ;D
bardzo to głupie xD
ale bardzo nasze...

Co do dzisiejszego dnia - edukowałam się co do tamponów,antykoncepcji itp. i wpadłam na forum o aplikowaniu tamponów...rozwaliła mnie tam rozmowa dziewczyn w wieku 10-12 lat xD
a konkretnie tekst: "moja koleżanka ma 9 lat i już używa tamponów i uprawia seks"
lol,dzieci - przytulenie misia nie jest równoznaczne z uprawianiem z nim seksu ;D
Jeszcze cycki nie urosły,a chcą seksu...^^

Dwa dni się nie widziałam z Szymonem...można to podsumować iż usycham z tęsknoty i do szkoły jutro idę,tylko dlatego,że on będzie ^^'
A jak nie będzie to po 1 lekcji spierdalam do domu albo do Piły ;D

Ja tu zaraz jebnę z "tęsknoty",no nic - ubieram się i idę na spacer z Axlem ;D

środa, 7 grudnia 2011

Wake me up when DECEMBER ends...or never ; ))

Kochany grudniu ; DD
Witaj,lecz wypierdalaj,bo chociaż dopiero się zaczynasz mój humor jest już zjebany ;D
bo o ile przez krótki czas było dobrze(2 dni) to dzisiaj z moim chłopakiem się nie widziałam,bo przecież miesiączka jest chorobą wykluczającą kobietę na kilka dni całkowicie z życia społecznego,musi ona wtedy wypoczywać,bo kurwa miesiączka grozi śmiercią-.-
A szczerze to pewnie wolał iść z kimś na lodowisko,niż ze mną siedzieć...
I szczerze po raz drugi: mało mnie to obchodzi...tylko nie znoszę kłamstw,nie lubię,kiedy ktoś nie powie mi w twarz,że woli gdzieś iść,niż siedzieć ze mną...
Mimo to w domu nie siedzę za długo(odliczając 1h płaczu z powodów bliżej nieokreślonych,szeroko zwanych miłością...prawdopodobnie jednostronną ^^'),poszłam z mamą na zakupy,kupiłam sobie zajebiste gatki ^^'
Takie megamraśne ;D
Lecz anyway...nie chcęM dłużej słuchać,że mnie kocha,bo to nieprawda...bo kiedy jest dobrze,to jest dobrze kilka dni,ale kiedy jest źle to wystarczy minuta,jedna głupia myśl i kilka nowych rys na ręce,niestety,takie życie...Ale faktem jest iż ból fizyczny jest łatwiejszy do zniesienia,niż to,co dzieje się wewnątrz...
ehhh
teraz czas się po raz pierwszy w życiu pożalić na szkołę...

Nie rozumiem,co się ze mną dzieje,po raz pierwszy w życiu na półrocze chyba nie przekroczę progu 5.0 ...
przyjmę to z pokorą,bo dostaję oceny na jakie zasłużyłam...
ale jakoś tak trudno mi w tym roku z nauką...lub właściwie jej brakiem - nigdy się nie uczyłam...najgorszym zawodem dla mnie jest tylko 5 z angielskiego,bo uważam,że definitywnie powinnam mieć 6...w końcu niewielu uczniów spojrzałoby na ten tekst i napisało go bez problemu w języku angielskim,ja tak mogę...
wkurza mnie to,że ci którzy zakują,a potem zapomną mają wyższe oceny,bo ja z tej nauki ZAWSZE coś pamiętam...
Boję się o ocenę z wosu,bo jest dziwna baba od wosu^^'
nie lubię jej i pójdę to naskarżyć jej teściowej(klatkę ode mnie mieszka)xD
prawdopodobnie dostanę 3...żallllll xD
z geografii też będzie nisko...
za to o biologi to spalę się prędzej ze wstydu,niż przyznam...
boję się też o oceny z polskiego...
na pewno oceny podciągnie mi muzyka ; ))
w-f niestety często nie ćwiczyłam - zdrowie nie najlepsze,
na religię nie chodzę!!!! ;D
fizyka - wredna p...ersona,pani N.,której nikt,nigdy nie lubił niestety też wystawi mi niską ocenę ;<
matmę mi może obniżyć moja 1 za nierozumienie zadania(brawa dla mojej wychowawczyni,zamiast tłumaczyć woli wstawić 1);
co do niemieckiego - obaw nie mam,moje niemieckie geny machen mi ocenę ;D
chemia - chyba jedyny przedmiot na jakim mogłabym siedzieć cały dzień i więcej
informatyka - luuuuzik
historia - w tym roku będzie 5 ;D

Moja awersja do biologii,geografii i kilku innych przedmiotów niestety odbija się na ocenach ;<
Ale nie mam zamiaru nic z tym zrobić,po prostu nie lubię ich,a kuć nie będę,bo skoro nie lubię to jasne,iż w przyszłości ta wiedza będzie mi niepotrzebna...żeby być architektem wnętrz lub prawnikiem - nie muszę wiedzieć do czego służy wodniczka tętniąca u pantofelka...(a o trenerze siatkówki już raczej nie marzę - priorytety mi się zmieniają ;<)

Kurde...teraz to mam moralniaka na samą siebie - zawsze chciałam być wierna sobie i swoim postanowieniom i przekonaniom...a co wyszło?
Niewiele wyszło...może w przyszłości będę żałowała,ale to dopiero w przyszłości,póki co - nie czas na takie wybryki...
Teraz wracam do siedzenia samej i bycia niekochanej samej,w swoim domu samej,bo zawsze jestem sama i muszę być sama,bo nawet skoro mamy czas i tak będę sama,

niedziela, 27 listopada 2011

Am I wierd?

Czy jestem dziwna,jeśli obchodzą mnie sprawy sercowe koleżanki?
I nie klikam Lubię to przy czyiś zerwaniach?
Wiem,to może debilne,być jedną z niewielu,których to przejmuje,ale w wieku XXI zachować chociażby takie resztki człowieczeństwa,to chyba wyczyn...
Dowiedziałam się też,iż jestem z Szymonem z przymusu...Ja się pytam,kurwa,czyjego przymusu?
Khe?
bo jakoś mnie do tego nie przymusiła siostra,jakoś nie matka,jakoś nikt z mojego otoczenia...
Z resztą...chuj obchodzi taką pustą personę,która to nie ma innego zajęcia niż obrabiać komuś dupę mój związek?
Bo ja nie muszę ustawić się tak,żeby mnie widziała,kiedy się przytulamy...
Jak już mówiłam - resztki człowieczeństwa są niepożądane w tej epoce...
ale mam to gdzieś,bo nie zabronią mi bycia sobą i nie zrobią ze mnie pustej lali na swoje podobieństwo ^^'
ehhh,wystarczająco...
Jestem ZEN,jebie mnie to...aczkolwiek uwagi do mojego związku = glanowi na ryj ^^
Anyway

czwartek, 24 listopada 2011

Kutasolandia ^^

Dzisiaj siedziałam sobie w bibliotece z Karoliną,jak to mamy w zwyczaju,gdy nasza naiwniutka klasa siedzi na religii i wysłuchuje pierdzenia Mich****j o tym,iż "bóg jest największą wartością na świecie i nie powinno się liczyć nic poza nim,a w ogóle to powinniśmy na klęczkach zapierdalać do kościółka i modlić się przed obrazami,bo to sprawi,że będziemy święci i dostaniemy życie wieczne"(a gówno prawda,bo wiecznie żyje ten,kto żyje w ludzkiej pamięci,jak Kurt Cobain,jak Marylin Monroe,jak Michael Jackson,czy jak Freddie Merkury,bo dzisiaj rocznica=])
Anyway...
No u sobie siedziałyśmy,a że nie miałyśmy zrobionej techniki,to pożyczyłyśmy zeszyt od Kazika i pięknie mu go oddałyśmy.
Otóż po lewej stronie znalazł się piękny napis Kutasolandia i najlepsze życzenia od nas i kutasów.Wyżej Karolina wymalowała ślicznego Kutaptaka,ja zaś dodałam "Raz,dwa,trzy...Kutas patrzy" i kutasa z oczami...
i kilka standardowych nudnych kutasików ;D
Po prawej zaś się działo.Pierwsza moja inwencja twórcza to Kutasorożec.Żeby Kazik zły nie był walnęłam też Kutasociastko na przeprosiny.Były oczywiście nasze autografy.Jak tu się obejść bez Kutasogwiazd filmowych? Tak więc był Kutas Potter i jego kwestia "Avada Kutasabra" oraz KutaShrek "Kutasy mają warstwy".Poza tym był także Nyan-Nyan Kutas - Kutas z tęczą ^^'

ehhh,tego jest zbyt wiele by opisywać ^^'
Ale to było piękne.
Wilkuś ma nasze dzieło i na dniach wstawi je na fejsa,więc czekam na Kutasolandię,skopiuję i podzielę się wynikami pracy na blogu.
Bo dobry kutas nie jest zły(czuję,że ten tekst zostanie wykorzystany przeciwko mnie...i chyba nawet wiem przez kogo ;>)

Otóż opowiedziałam Kuro o Kutasolandii,a tu nagle emotka : *o*
I proszę mój piękny tekst,którym zakończę: Tylko wzmianka o kutasach,a ty już buźkę otwierasz ;>

poniedziałek, 21 listopada 2011

Edukacja Młodej

Jestem dzisiaj dość zadowolona z samej siebie,gdyż-iż-ponieważ edukacja mojej prawie czteroletniej siostry powoli daje efekty ;))
Otóż dzisiaj zostałam mile zaskoczona,bo chciałam dzisiaj puścić jej "Moves like Jagger"(Maroon 5),żeby sobie potańczyła...otóż na moją uciechę Młoda zatkała uszy i prosiła o...Nirvanę!
Prawie się rozryczałam słysząc to cienkie jeszcze "Nie,nie chcęM,nie cęM...włącz Nirvanę" .
O kurwa,czuję się spełniona xD
Tak spełniona,iż moim aktualnym celem staje się zakupienie siostrze gitary ; ))
Już nawet mam upatrzony model...oczywiście rozmiaru 1/4.Zrobiłam właśnie przymiarkę do gitary - myślę,że skarbek da radę ;))
Jak ogarnia moją gitarę,to z tą sobie poradzi ;D
gitara jest w sumie dość tania,co nie oznacza,że zła - marka Tenson jest dość dobra,sama chciałam z niej elektroakustyka(lecz urzekły mnie kształty Ibanezika i się zakochałam od pierwszego wejrzenia xD)
Aktualnie młoda siedzi,pije wodę z butelki i zaciesza,bo ogląda Oggy i karaluchy...ahhh,kurwa,jak ona mi mnie przypomina ;D

Innym powodem do mojej radości jest fakt iż ten mierzący 110cm zalążek ZUA chce glany ;D
Kupię jej,ale muszęM najpierw na gitarę Nataszy wyprosić,zarobić itd.
rozpiera mnie taka duma z wyborów Nataszy,iż normalnie zaczynam ją lubić ;DD
co jest dziwne,bo rodzeństwo się zazwyczaj hejtuje ;D

Myślę też o kupnie SKÓRY dla Młodej...mvahaha...
W przyszłości będzie mnie dobrze wspominać...i będzie miała czym szpanować ;D
Bo Młoda będzie punko-metalem ;D
Jak ja ;D

Szczęście jakie mnie właśnie przepełnia jest zajebisteee...
Prawie tak zajebisteee,jak to,że nareszcie mam kogo kochać i z kim to szczęście dzielić...
Pytanie tylko,czy on mnie kocha...bo dzisiaj mnie nieźle wkurzał...
Kończę,bo mam tu dziecko i psa na głowie...i nie wiem,które z nich jest gorsze...;DD
narka ;D

sobota, 19 listopada 2011

Today's ^^

Otóż dzisiaj Sandra okazuje się iż również jest przeciwko mnie...cóż...najwyżej po prostu nie zasługuje na przyjaźń i tego jej życzę ^^'
Bo z osobami,z którymi ona się trzyma to ma niezłą "przyjaźń"...ehh,siebie warte i tyle...
A co się nie podoba: to,że sobie spamuję piosenkami na fejsie...
Moja sprawa,co robię ^^'
Nie podoba się,to nie zaglądaj na profil...
Poza tym dodałam 2 piosenki polskie,chociaż podobno polski punk jest do dupy...bo jest do dupy ^^'
Ale wyjątki się zdarzają i potwierdzają regułę...
Poza tym jej chłopak też mnie wkurwia...bo teraz obydwoje zgrywają właśnie punków...a ja szczerze mówiąc stwierdzam,iż to oni są fałszywi ^^'
Mają problem z tym,iż słucham jednego gatunku muzyki?Trudno...
z resztą - nie słucham jednego,słucham wielu..metal,punk i wiele odmian tychże gatunków...
ale problem jest z niebyciem muzyczną dziwką w moim przypadku...
No cóż,ja jestem sobą i siebie nie zmienię...jeśli ludziom to przeszkadza: GLAN wam na drogę ;D
Muzyka powinna łączyć,nie dzielić...ale to,co jest teraz,ludzie to nie muzyka...naprawdę...głowa boli.Jeszcze najlepiej to jak się znajdą kozaki,które słuchają sobie jej z głośniczka komórki pod blokiem-.-
Nie,no...ja słów osobiście nie mam...
Na ludzi,którzy do mnie mają sapy,też słów mi szkoda,bo są po prostu żałośni...
A żeby wam coś jeszcze pokazać
Słucham też sporadycznie O.S.T.R ^^'
Ale nie...bo ja jestem pozerką,bo słucham na pokaz tylko tego...tak,faktycznie na pokaz,że chcę sie podzielić moją muzyką na fejsie...na pokaz jest własnie przytoczona powyżej muzyczka...albo "kurwa,ale bym se potańczył"-.-
Dobra,ja spadam,bo mam rzeczy ważniejsze niż oni...nie chcą,to nie...ja się prosić nie będę ^^'

sobota, 12 listopada 2011

Małe upamiętnienie dzisiejszego doła...

Dzisiejszy moralniak i dół odrobinę przechodzi po czasie spędzonym z przyjaciółką.Mimo to taka poranna fota...
GRZYWA,mvahahaha *.*
Podobno zawsze się za nią chowam,gdy mam focha...lubię się chować za grzywką...taki sposób ucieczki przed światem ^^'

Poranny fotos.Zmasakrowana i zjebana.Poszłam spać o 3.00,a wstałam o 9.30,oh yeah ;D
dzisiaj idę spać o 20.00 xD

Masakra,czuję się jak po zglanowaniu przez stado zabójczo przystojnych metali ;D
Anyway...

Z psychiką lepiej,bo dowartościowałam się,wyśmiewając z Kamilą naszą "koleżankę",której Kamila w twarz powiedziała,że jej nie lubi(i dobrze)...Za to mój chłopak ją lubi...i to aż za bardzo o.O
E,glana jej na ryj i tyle z tego;D
Poza tym...Chłopaka też obgadałyśmy ;DD
Wyszło na to,iż na równi z tym,o co wczoraj miałam robione wyrzuty - mogłabym robić mu wyrzuty o to,że mieszkał w innym mieście ^^'

i nazwijcie mnie idiotką,ale chciałabym teraz się do niego tak po prostu przytulić...
DEBILKA,IDIOT,BAKA!
Glana na własny ryj powinnam jebnąć xD
Ale nic nie poradzę...
Taka jest miłość...♥

-Dlaczego bóg lubi ateistów?-Bo nie zadręczają go swoimi problemami ; DD

To dzisiaj "popierdzimy" trochę o religii...
Bo wolę nie napierdalać o swoim stanie psychicznym,bo dobrych wieści nie mam.Byleby nie być dzisiaj samej.O 15.00 przyjdzie Kamila i chwała jej za to...muszę się komuś wypłakać...Prawda jest taka,że leżę cały dzień i mam takiego moralniaka,że chyba się taki sam nie trafi w ciągu mojego życia już nigdy.Mam taką nieodpartą ochotę się zapierdolić,że ja pierdolę(mądre zdanie,nie ma co ^^)
ale w sumie lepszy moralniak,niż siedzenie i ryczenie...użalanie się nad sobą itd.
Najważniejsze,że jakoś się trzymam,nie rozlatuję się na kawałki...gdybym była plastikiem napisałabym,że nie spływa mi tapeta...
`Makijaż,jak zawsze,by ślady łez zatrzeć
Niech nie widzą,że płaczę`

Dzisiaj rozpierdoliła mnie historia,którą podsłuchałam na dyżurce...lekarka gadała o porannym pacjencie:
-Ja nie wiem,czy on to specjalnie zrobił...
-a co zrobił?
-mieliśmy pacjenta z rana,który wypił całą butelkę płynu do higieny intymnej...

I to mnie rozjebało tak,że się nawet uśmiechnęłam,co dzisiaj PÓKI CO jest trudne...
Jest przyjaciółka,w dobrym czasie,w dobrej porze i za to dziękuje...
Karma powraca.Nie wiem,co takiego dobrego dla niej zrobiłam,ale dzięki Latającemu Potworowi Spaghetti - ją mam.Kocham Cię,Kamila ;*

Anyway...To pierdolimy o religii ;D
bo już dawno nie było...
Oglądam sobie właśnie filmik na youtube i stwierdzam,iż jest zajebisty ^^
opracowany przez kogoś mądrego.
>>FILMIK ZNAJDZIECIE TU<<

Jestem przy pytaniu "Czy bóg myśli? jeśli tak to nie może być wszechwiedzący"
za to jeśli tak może być - FUCK THIS SHIT,I AM YOUR GOD ^^'
Bo wiem wszystko,zawsze mam racje i mam ludzi,z którymi mogę robić,co chcęM - SIMSY xD

yup.przejdźmy do szatana...
Podobno wg.hipokrytów(chrześcijan) on jest największym z oszustów.I tu była taka teza...iż on mógł oszukać chrześcijan,podając się za ich boga i każe niszczyć prawdziwego boga...hmmm.możliwe...
Ja bym tu dała przykład dwóch skłóconych bliźniaczek,które przykładowo zakochały się w jednym facecie,który woli bliźniaczkę A,więc bliźniaczka B udaje bliźniaczkę A(a że są identyczne...hmmm) i zdobywa faceta...hmmm.Podobny przykładzior ;D

ASSHOLEMIO xD

jako iż nie chce mi się nawet siedzieć przy kompie...popierdolę o religii wieczorem...;D

piątek, 11 listopada 2011

I jak tu utrzymać glany na wodzy ?

Znowu mam robione wyrzuty ^^'
Tym razem o to,iż rzekomo robię z siebie starszą i wpasowuję się...

Hmmm,dziwne,jak na osobę,która zawsze była marginesem,wychodziła poza ramy ogólnie przyjętych wzorców...Nigdy nie staram się nikomu przypodobać,a to,że kurwa mam ze sto lat i takie właśnie pojęcie świata,jakbym tyle miała jest tylko i wyłącznie moją sprawą...Pisałam tu już niejednokrotnie,że czuję się staro..."Stara-maleńka",czy jak się to zwie...
Jestem dojrzalsza...jeśli to ma mnie czynić głupią,to chcę być głupia.
Bo jestem inna,przez to jestem wyjątkowa i wolę spędzać czas w cztery oczy z własną samotnością,jeśli z powodu dojrzałości emocjonalnej ludzie mają mnie nie akceptować.

Jako iż niektórzy nie potrafią liczyć - KOŃCZĄC 14 LAT,ZACZYNA SIĘ ZA RAZEM 15 ROK ŻYCIA.
I tylko imbecyl może się tego czepiać...tak samo,jak ze złoterkiem i sreberkiem ^^'
w tej chwili jest taka nieogarnięta ochota rozpierdolić KOGOŚ lub COŚ...lub przypierdolić KOMUŚ w COŚ z GLANA...
Nawet jeśli przedtem była ochota się tylko przytulić...
Za kolejną przepłakaną noc,podziękuję swojej jebanej ciekawości...
Ale szczerość,nawet ta która zada ból,jest lepsza niż jakiekolwiek,nawet "chroniące",kłamstwo lub milczenie...

wtorek, 8 listopada 2011

Człowiek-choroba

Hej.!
Mój blog nie byłby moim blogiem,gdybym sobie trochę nie ponarzekała na trudy codziennego życia.
Otóż po miesiącu przerwy poszłam nareszcie na treningi...2 treningi i teraz dupa,bo mam zapalenie nerek i w domu siedzę-.-
Ehhh,a przerwa spowodowana była tym,iż z moimi kolanami chyba znowu nie najlepiej.
Ale na to zapalenie nerek nie narzekam,bo od rana siedzę w domu,gram na gitarze i wyczekuję,aż przyjdzie Szymon i przyniesie mi lekcyje. I mogę sobie siedzieć w dresie caluuuuuutki dzień ;]
Poza tym mogę wyganiać rodzinkę z pokoju pod pretekstem,iż źle się czuję i mają wyjść,bo chyba mam gorączkę xD
Dobry szantaż nie jest zły xD
Ale z dość dobrego (jak na mnie) humoru wyjebuje(nowy czasownik!) mnie tylko to,że znowu mam spokój z siatkówką...co najmniej na tydzień.
Chyba wasza wszechmogąca hermafrodyta każe mnie za niechodzenie do kościółka i nieudawanie grzecznej dziewczynki przestrzegającej dekalogu.
Ale to nie ja.Nie tak byłam wychowana,nie taka czuję się "szczęśliwa".O ile kiedykolwiek będzie mnie tak można nazwać xD
równo 30 xD za 15 minut góra zapewne będzie xD
więc wypierdalam od kompa chwilowo xD
lub kasuję historię...
chociaż historia w kompie nie zrobi mi takiej siary,jaką robi mi to,iż jego mama jest pielęgniarką i robi mi zastrzyki...więc widziała mój tyłek wcześniej,niż mój chłopak...zapadnę się ze wstydu pod ziemię >.<
Idę próbować to zrobić xD

niedziela, 6 listopada 2011

Jeśli na świecie istnieje siła zdolna mnie zmienić,to jest ona daleko niemetafizyczna...

ehhh.Otóż jestem w związku...

W związku,który zaczyna mnie męczyć.
W związku,w którym zaczynam się dusić.
`Dlaczego?przecież to wspaniale znaleźć tą drugą osobę`

No niby tak,ale im dłużej myślę o tym,tym bardziej mi się odechciewa...
Bo moje życie samo w sobie jest siebie warte,jak dla mnie...
Kocham siebie taką,jaka jestem...szkoda,że inni tego nie potrafią.

Otóż mam robione wyrzuty na temat zdjęć na facebook'u...
Co jak dla mnie jest w ogóle śmieszne.Bo jeśli komuś się moje zdjęcia nie podobają - może nie patrzeć,a jeśli komuś się podobają,to niech patrzy...ja nie widzę problemu.
Niestety podobno jestem plastikiem(gdzie kolega chyba plastika na oczy nie widział)...

Dobrze,więc jestem plastikiem,jestem dziwką i co z tego?
Zdjęcia to moja prywatna sprawa.Tak jak moją prywatną sprawą jest na jakie kurwa strony internetowe wchodzę,o której rano wstaję itd.
Ale to jednak nie wzbudza megakontrowersji,a tamto tak?
A dlaczego?

Bo mam cycki - tak,mam i SĄ MOJE ,więc moją sprawą jest komu,jak i gdzie pokażę-.-

Rozumiem,że jemu może się to nie podobać albo może być zazdrosny,ale ma to pohamować,bo ja niczego nie zmienię.Mnie również wkurza wieeeeeeeele rzeczy,ale nie każę mu ich zmieniać.
Bo są to jego sprawy.

ehhh,jebana miłość,już wolałam się bujać w Jonasie xD
złudność w tej miłości krzywdzi o wiele mniej,niż świadomość,iż muszę się zmienić,by być kochana...W dupie mam taki układ...i już prędzej pójdę na "No emotions,no relationship,JUST SEX" xD

Bo do miłości wymagana jest pewna dojrzałość emocjonalna,nie infantylizm ukazywany na każdym kroku...
Trzeba dorosnąć do tego,by zrozumieć,że miłość jest bezwarunkowym pozwoleniem życia,życia razem.Z wszystkimi swoimi wadami i pozytywnymi cechami.Z każdą fanaberią.I jeżeli mam wysłuchiwać,jaki to niby ze mnie plastik przez te zdjęcia na przemian z "kocham cię",to nie chcę słyszeć tego drugiego w ogóle.
Nie chcę durnych słów...nudzą mnie,bo mam świadomość,iż tak nie jest.
Albo może za często mnie oszukiwano,bym była zdolna w to uwierzyć...
Lub po prostu nigdy nie poznałam miłości,a moja opinia o niej wykształtowała się odrębna,niż innych...
To powinno być trudne,ale nie jest...kiedy masz tego tak dość,jak ja...

Siądź z tamtą kobietą twarzą w twarz
Kiedy mnie już nie będzie
Spalcie w kominie moje buty i płaszcz
Zróbcie sobie miejsce...

A mnie zabawiaj smutnie
Uśmiechem, słowem, gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem.

Dziel z tamtą kobietą chleb na pół
Kiedy mnie już nie będzie
Kupcie firanki, jakąś lampę i stół
Zróbcie sobie miejsce...

A mnie oszukuj mile
Uśmiechem, słowem, gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem.

Płyń z tamtą kobietą w górę rzek
Kiedy mnie już nie będzie
Znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg
Zróbcie sobie miejsce...

A mnie wspominaj wdzięcznie
Że mało tak się śniłam
A przecież byłam,
No, przecież byłam...

Darkened screams of agony, Are begging set me free ♥


Muszę założyć drugiego bloga z jakimś hasłem,specjalnie dla samej siebie xD
"Dziennik nimfomanki" xD
(i ten za pewne wytrzeszcz oczu mamy,jak kiedyś to przeczyta xD)

Idę po ulicy i widzę te wszystkie pseudozajebiste laski,które próbują po mnie cisnąć...I mam na nie i ich zdanie tak zdrowo wyjebane,że aż brak epitetu ^^
Wracając do dawnego stylu pisania:
Szkoda mi tych ściotowanych pizd,bo aż żal dupę ściska,że pragną uprzykrzyć moją egzystencje,a mnie to ni ziębi,ni parzy ^^
tylko wkurwia,gdy spamują na facebooku ^^
Na dodatek nie powiedzą mi tego w twarz,co jest już tak żałosne...Ale możliwe,że boją się iż któregoś dnia wszechmogących glanów nie da się powstrzymywać xD

Ale dość o nich,gdyż nie są one częścią mojego świata,a tutaj staram się pokazać mój świat...
Mam nieodpartą ochotę rzucić się w jakąś jebaną kałużę i się tarzać,a potem zacieszać...
Ale na złość - nie ma kałuży xD

Jestem chora na głowę...na prawdę...chciałam o czymś napisać,ale przeczuwam,że to będzie kolejna bezsensowna notka,bez żadnych wartości niemetafizycznych...

Coraz bardziej uwielbiam Bullet For My Valentine,ale i tak nie wygra on z THE OFFSPRING...
Muszę iść w końcu podciąć jebaną grzywkę,bo nie widzę co piszę xD
I jebnę sobie różowe pasemko xD
takie,żeby nie bardzo było widać xD

A teraz,żeby nie było takiej mega pustki reflekcyjnej w poście tekst piosenki ;D

Ashes of the innocent,
The end for you and me.
Darkened screams of agony,
Are begging set me free.
Mourning all your loved ones,
As their bodies turn to stone.
Violence hate and agony,
Are what we've grown to know.

Hold me, Show me,
Bring me to my knees.
So as the fire burns,
And the tables turn.
We'll never rest in peace,
Rest in peace.

Ashes of the innocent,
Remind me of the past.
Taking scars of victory,
The time has passed too fast.
Singing broken melodies,
Like shards of broken glass.
Ripping through my reverie,
These scars will never last.

Hold me, Show me,
Bring me to my knees.
So as the fire burns,
And the tables turn.
well never rest in peace,
Rest in peace.

Hold me, Show me,
Bring me to my knees.
So as the fire burns,
And the tables turn.
well never rest in peace,
Rest in peace.

Ashes of the innocent,
The end for you and me.
Darkened screams of agony,
Are begging set me free.

Hold me, Show me,
Bring me to my knees.
So as the fire burns,
And the tables turn.
well never rest in peace,
Rest in peace.

Hold me, Show me,
Bring me to my knees.
So as the fire burns,
And the tables turn.
well never rest in peace,
Rest in peace

Bullet for My Valentine - Ashes of the innocent

sobota, 5 listopada 2011

Planowany koniec facebooka

5 listopada 2011 - to dzisiaj miał się odbyć planowany koniec facebooka.
Dzisiaj przeprowadzony przez grupę hakerów Anonymous
zostać miał atak DDoS na systemy facebooka.Jednakże póki
co nic takiego miejsca nie miało.A szkoda,bo miałam nadzieję
,iż ktoś nareszcie wyzwoli mnie od złego nałogu ;D

Dzień jest nudny - tak nudny,że aż wzięłam się za rysunek techniczny - projekt simowego domu...
zapewne bungalow',bo nie chce mi się projektować piętra...chociaż zapewne dobuduję piętro już budująci wtedy narysuję patrząc na gotowe xD
więc zaczynam architektoniczną zabawę,a was zostawię zanudzonych xD

piątek, 4 listopada 2011

potrzebuję czekolady.

Taaaa,dokładnie...

potrzebuję czekolady.
potrzebuję Goplany.
potrzebuję M&M's-ów.
potrzebuję Pepsi Twist.
potrzebuję kuwety lodów najlepiej KitKat.
potrzebuję czegokolwiek! xD

zaraz sfiksuję poprzez...brudy otaczającego mnie świata...
Jeden z tych dni,kiedy nic innego,tylko wybrać odpowiednią długość sznura i dobre drzewo na miejsce powieszenia się...
nie mam dzisiaj pomysłu na dożycie wieczora...bo nie mam kurwa nic słodkiego xD
I źle się czuję xD

potrzebuję SIMSÓW.
potrzebuję MUZYKI.
potrzebuję ROZMOWY.
potrzebuję FILMU.
potrzebuję KSIĄŻKI.
czegokolwiek,co da się oderwać od zjebanej rzeczywistości,która dzisiaj na serio zaczyna mnie męczyć...

Położę się spać,ale nie zasnę...
Czuję rwący ból w plecach,muszę się cieplej ubierać...

ehhh...
ZEN,ZEN,ZEN,ZEN,KURWA ZEN...

od kilku dni zbieram się,by jebnąć posta z telefonu...
niestety coś nie wychodzi...trzeba będzie pokombinować...
powieszę się na sznurówce od glana xD
chociaż raczej nie utrzymałaby takiego cielska...

Glan,glan,glan,glan,święty glan ;D
Post o niczym,kolejny z serii "jak nie napiszę chociaż skrawkami,to jebnę"...
I chyba faktycznie jebnę...
O ile dzisiaj osoba,której nie znoszę z wzajemnością(chyba) potrafiła wywołać uśmiech na znudzonej twarzy z alejami rozpaczy,rysowanymi przez lata(nareszcie,jebłam smutny tekścior xD),to potrafi to zniszczyć wiele innych czynników...

Patrzę na zeszyty...
ale nawet ja nie jestem tak jebnięta,by zacząć robić lekcje,aż takiego doła nie mam xD


W szkole mają fazę na kebaby xD
na szczęście - kostki są plecakami anty-kebabowymi...
ale kebabiarą,to jestem główną...

I jedyną marsjankomanką z cholinexomanią i uzależnieniem od środków przeciwbólowych typu ibum i ibuprom xD
Na prawdę,jeśli zostanę sam na sam z opakowaniem ibupromu i będzie mnie coś bolało,to nie ręczę,że zostanie chociaż jedna tabletka...

swoją drogą - ciekawe,czy da się przedawkować przeciwbólówki dostępne bez recepty xD
hmmm,Polak potrafi xD

CZEKOLAAAADY xD

wtorek, 1 listopada 2011

Today is gonna be the day...

Dzisiaj próbowano mnie na siłę nawracać...
Rodzinka zaciągnęła mnie na groby i chcieli,żebym została na mszę...
A ja zaczęłam odpierdalać...śmiać się z modlitw,układać własne,dawać jakieś własne odpowiedzi i śpiewać pieśni kościelne po swojemu xdd
Tak zaczęłam wkurzać,że w końcu mnie puścili do domu...
a jakoś tak duszno dzisiaj,że jak przyszłam,to musiałam się położyć...

No i co do "wykresów szczęścia"...nareszcie moja linia będzie powyżej 0! ; ))
Powodem nie mam zamiaru się jeszcze obnosić...bo powód jest wyjątkowo ulotny ^^'
I think I'm dumb or maybe just happy♥

Nareszcie mam internet w telefonie i mogę przeglądać sobie blogaska ;)
Ale nie mogę go "pisić" xD
Jakkolwiek to brzmi ;)

Nie mam teraz siły,ni czasu pisać dalej...muszę odrobić lekcyje,ugh-.-'

niedziela, 30 października 2011

Photoblog.

Coraz więcej moich znajomych zakłada fotoblogi...
JA stwierdzam wszem i wobec,że jeżeli to zrobię,to ktokolwiek może mnie zapierdolić xD
To żałosne,by wstawiać sobie zdjęcia co notkę,a treść była mniej ważna,niż "lansik" i udawanie emosa>.<
Wolę blogopamiętnik,FUCKINGPRINCESS,uzależnioną od marsjanków,bo to ma jakiś sens...jakieś dno...ale na pewnej głębokości,nie tak płytkie,że zanurzy się w nie zaledwie połowa podeszwy glana...
Dzisiaj wyszłam sobie na spacerek z Karoliną xD
Poszłyśmy porozmawiać i...tak po prostu się przejść...
Potem zwiedziłyśmy miejsce wypadku,którego mądra policja od godziny nie zdążyła zabezpieczyć.Spotkałyśmy Szymona,który ma na mnie teraz foszka,bo nie chce mu powiedzieć z kim pisałam xD
ale nieważne...bo powoli odechciewa mi się z nim pisać...i o ile jego imię wywołuje uśmiech,to już coraz bardziej z tego faktu,że byłam głupia,a on jest żałosnym pozerem,a nie z faktu iż naprawdę go lubię...
"You're like a drug and I can't stop taking"
Mrrr,BULLET FOR MY VALENTINE...jest mraśnie ;)
Nirvana i jest mraśnie...w ogóle...MOJA MUZYKA i jest dobrze...
znalazłam sposób,by zagiąć debila,który cię obraża...PRZEPROŚ go...za cokolwiek...zobaczymy ile ma klasy i kto wyjdzie na mądrzejszego...
jakoś tak nie mogę się zebrać na spójność w tej notce,więc muszę nową napisać ; )

sobota, 29 października 2011

Cause your heart is made of stone You can die and rot alone

No more I'm taking this hatred from you
You make me feel dead when I'm talking to you
You'll take me for granted when I'm not around
So burn all your bridges 'cause I'm not going down

This time I will be heard
I'm not gonna burn
It's funny how the table,
How the table turns

You fake (fake) contenation
You pray (pray) for salvation
'Cause your heart is made of stone
You can die and rot alone

I hope you're unhappy and hurting inside
I want you to choke when you swallow your pride
Lay in your coffin and sleep with your sins
Give me the nails and I'll hammer them in right now

This time you won't be heard
You are gonna burn
It's funny how the table,
How the table turns

You fake (fake) contenation
You pray (pray) for salvation
'Cause your heart is made of stone
You can die and rot alone

You fake (fake) contenation
You pray (pray) for salvation
'Cause your heart is made of stone
You can die and rot alone

This time you won't be heard
You are gonna burn
It's funny how the table,
How the table turns

You fake (fake) contenation
You pray (pray) for salvation
'Cause your heart is made of stone
You can die and rot alone

You fake (fake) contenation
You pray (pray) for salvation
'Cause your heart is made of stone
You can die and rot alone

You can die and rot alone
Just die and rot alone!!

This time you won't be heard
This time you won't be heard
This time you won't be heard
Bullet for my Valentine - Alone

Postanowiłam pokazać dawno niewidzianą twarz ^^'
Kurde,pamiętam,że obiecywałam kiedyś,że będę wstawiała focisze,ale za chuja takowych nie posiadam xD
`-Jak się czujesz?
-Zjebanie,bo mi nudno,ale zajebiście,bo olałam M. ^^
-Czemu go olałaś?
-Bo mnie wkurwia`
;))
Rodzinka przyjechała - brat babci z żoną,którego lubię,bo jest ateistą ;DD
muszę jutro ujebać sobie całe oczy eyelinerem xD
I tak w ogóle,to muszę zakupić simsy,w poniedziałek wolne,to chyba pójdę do fryzjera,podciąć kłaki(na bardziej "scene") i zrobię sobie jedno pasemko w jakimś kolorze,ale takie,żeby nie było widać^^(pewnie walnę różowe xD)
Właśnie,stwierdzam,iż jebnę się na różowo ; DD
No nic,trzeba iść posiedzieć,zwłaszcza,że żrydło się szykuje...yyy..zn.STRAWA xD
Miłego ^^

poniedziałek, 24 października 2011

Emma's and Erick's Love

Postanowiłam pododawać troszkę zdjęć z miłości Emmy i Ericka
Mojej simowej córki i jej chłopaka...córkę mam już odtworzoną w nowej grze(jestem dumna,bo prawie pixel w pixel xD),niestety jej chłopaka jeszcze nie,ale planuję to zaraz po wybudowaniu dyskoteki i akademii sztuk walki,podokańczaniu centrum handlowego,potworzeniu znajomych z "klasy" i szkoły dla moich młodszych córek i dokończeniu 2 pięknych kamienic ;)
Tak,więc trochę roboty jest,spróbuję się uwinąć w weekend ;)
a teraz piękne focisze ;D
MIŁEGO ŻYCZĘ(p.s jak oglądam te fotki,to stwierdzam iż życie uczuciowe moich simsów jest o wiele bardziej rozwinięte,niż moje własne xD)












Sam na sam...

Nie wielu wie,że smutek mam we krwi
I płaczę po nocach zamiast śnić.
Nie wielu wie,jak jest mi źle
w takim życiu,jakim przyszło mi żyć.

Nie wielu wie,że chciałabym to zmienić,
ale boję się za szybkich zmian.
Nie wielu wie,że chcę wyjść do ludzi,
nie opuszczając moich czterech ścian.

Sam na sam,
oko w oko
Z jedyną samotnością,jaką znam
Sam na sam,
ręka w rękę
Z łzami w poduszkę,bez zmian

Nikt nie wie,że próbuję
nie sparzyć się,nie spadać w dół.
Nikt nie wie,że egzystuję,
choć życie łamie się na pół.

Nikt się nie dowie,co robię sama
choć sama jestem od nocy po świt,
Nikt nie widzi,co się dzieje,
choć nadzieję zabiera kolejne "dziś"

Sam na sam,
oko w oko,
z próbami sobą być
Sam na sam,
ręka w rękę
z nauką,jak żyć

Nikt nie zapamięta,
Właściwie to dobrze,bo własnym żyją życiem
Nikt nie wspomni,bo nie pamięta
Tej,którą męczyło bycie

Nie wielu się dowie o moim istnieniu
z zapisków,kronik i ksiąg
Nie wielu zapamięta po nazwisku
tą która od życia umywa rąk...

coś mnie wzięło na wiersze,bo dawno nie pisałam ;))
jakos tak aż za poważnie,jak dla mnie ;))
ale popiszę jeszcze trochę,pożyjemy zobaczymy,czy będę współczesną,damską wersją Mickiewicza lub zapoczątkuję "neoromantyzm" ; DD

czwartek, 20 października 2011

Cierpienie - wiersz mojego autorstwa

Chciałabym sama znosić swe cierpienie,
lecz jego jest za dużo,gdy jesteś obok.
Więc dzielę z tobą swe cierpienie,
cierpiąc podwójnie,bo jesteś obok.
Przelewasz swój ból,z moim się splata
Nie odróżniam,co boli mnie bardziej
Twa obecność,czy twa utrata...

Boli,gdy mówisz,lecz bardziej gdy nie ma ni słowa,
bolą te momenty,które wracają od nowa.
Więc cierpię znów,bo nie ma cię blisko,
a obok chciałabym byś był.
Więc cierpię podwójnie,gdy myślę,
że ta bliskość obraca mnie w pył.

Fizyczny ból o wiele mniej rani duszę,
to udowodniono nie raz,
więc wolę fizyczne przeżywać katusze,
niż stać z tobą twarzą w twarz.
Bo boli mnie fakt,iż już cię nie znam
Nie poznaję twoich cech,
boli mnie,że chociaż instynkt nie zawiódł,
Ja dalej rozmawiać chcę...

Krzywdziłeś mnie już tak wiele razy,
a ja jak głupia,debilka,idiotka
nie żywię do ciebie żadnej urazy
I czekam,aż pewnego dnia znów mnie to spotka...

A ty tkwisz w pozerskim świecie,
pozerski masz strój,pozerską masz twarz.
A ty tkwisz w swym lepszym świecie,
gdzie każdy gest wyniszcza tą,którą znasz...

I cierpię znowu,skazana na to jestem,
dopóki nie będę dość silna,by zapomnieć,
I dzielę z tobą swoje cierpienie,
ale przez to pamiętam za dobrze

I cierpię podwójnie,bo umiera część mnie
za każdym razem,gdy wpadam w tą sieć.
To błędne koło,koło cierpienia,
bo kiedy chcę to pozmieniać - wszystko się zmienia,
cierpienie się zmienia.

Bez ciebie cierpię,z tobą żyć nie umiem
Bez ciebie jestem sama,z tobą - gubię się w tłumie.
I cierpię podwójnie bez ciebie i z tobą,
i cierpieć będę zawszę idąc każdą drogą...

wiersz mojego autorstwa,który w tym roku prawdopodobnie dam na konkurs o złote pióro dyrektora...swoją drogą-ciekawe,gdzie mu te pióra rosną ;))

środa, 19 października 2011

Congartulations,I hate you-.-

Tsaaa,dokładnie...
Znów doszłam do takiego momentu w życiu,gdzie zdaję sobie sprawę,że w pieprzonym wieku XXI nie można liczyć na nikogo i nie opłaca się nawet próbować być dla nikogo miłym...
Źle mi w życiu,robię przez to,coś czego nie chciałam,a tu mi taki pseudofajny wyjeżdża z tekstem,że robię to na pokaz...a to nie moja wina,że egzystuję pasmem niekończącego się cierpienia,z którym nie umiem sobie sama poradzić...Mam już dość płakania w poduszkę,dlatego zdecydowałam się robić to,ponadto obiecałam sobie,że będzie "Gone Forever",a chuj...znowu się zaczęło,przez to,że jestem głupia i zaczęłam z kimś rozmawiać.Ale...chyba zerwę kontakt,skończę z tym,czekam na wiadomość od Łukasza...to jeden z niewielu przyjaciół,jakich tu mam...tak,przyjaciół,znam go w chuja krótko,ale chyba właśnie na tym polega przyjaźń,by odwodzić się od złego,pomóc sobie w życiu...czasem to on ma załamanie,ja staram się mu pomóc,czasem to ja i on pomaga mi...

Co do pseudozajebistości,co to się pojawiła znikąd(jak się zwie ta twoja wioska,chłopcze?)O moim życiu pierdoliłam tu już tyle,że szkoda pisać więcej...w skrócie - jedna megaporażka,a teraz dochodzi :choroba kolan i jakaś choroba,której za chuja nie mogę zdiagnozować...a i chyba pogłębiająca się depresja(+myśli samobójcze + self-harm)...staczam się,staję się wrakiem...ale nie zapalę,nie będę piła,nie dam w żyłę...to najgorsze,co można zrobić...bo daje to złudne uczucie kontroli...

dzisiaj słuchałam starej muzyki - rapu...hah,jedna piosenka,jaką wytrzymałam dłużej niż kilka sekund to "wrak",wdowy i jeszcze kogoś...nie brak mi tego,czuję się lepiej słuchając tego,czego słucham..."W czarnej skórze idziesz sam[...]jesteś inny w szarym tłumie,nie potrafią cię zrozumieć"...i tak jest,i niech tak będzie...nie rozumieją,bo nie chcą...ludzie nie lubią cierpienia,wolą być sobie wielce happy itd. boją się zmierzyć z lękiem,bo wiedzą,że w nich też on tkwi,a lęk zabija...w rezultacie boją się sami siebie...boją się własnego strachu...

Ehhh,jakoś tak w chuja mi teraz smutno...tylko się przytulić i płakać,bo kurwa po prostu nie mam siły nic zrobić,nie chcę nic zrobić,chcę,żeby ktoś to wziął,chociaż trochę,bo to dla mnie za duży ciężar,a na tak głębokiej wodzie ja tonę...moje glany pociągną mnie na dno ;](o no proszę,jeszcze nie jest tak źle,jak potrafię jeszcze jebnąć taki tekst)

eh,to nie do wiary,jak potrafią zdołować tylko 2 osoby...jedna zakłamana zarzucająca mi pozerstwo,choć sama jest...po prostu chamidłem i druga,jak mówi Łukasz nie warta mnie,debil itd. i Łukasz chce go zajebać za to,co mi robi ; DD
Ale wie,że jakby to zrobił,to ja zrobiłabym sobie coś gorszego ;]
dlaczego starzy nie mają Jacka Daniellsa w barku...byłoby mi teraz o wiele łatwiej ;))
wracam do normalności...znaczy mojej normalności,która dla ludzi zawsze będzie nie zrozumiała...z tego co mówil ostatnio pan od muzyki - "geniusze zawsze byli uznawani za jakis pomyleńców,szaleńców",więc jest szansa,że jestem geniuszem ;]
kończę ;))
Congratulations,I hate you all! ^^'

wtorek, 18 października 2011

"I've been lock inside your heart shaped box for weeks"

Mam smuuutną wiadomość dla...przede wszystkim samej siebie.
CHOMICZOR EMO vel FRANCESCA W. wyzionął ducha i ze zwierząt w domu została mi tylko moja siostra i Axl...a w szkole mamy jeszcze wiele okazów świni np. Jonasa ^^'
Kolejna wiadomość,to fakt iż tak mi obtarły glany skórę na kostkach,że twierdzę iż mam stygmaty od Latającego Potwora Spaghetti ;D
Następna rzecz:Jutro premiera "Spalonej",a w koniec świata(21.10) - premiera The Sims 3 Zwierzaki...
Następna z wiadomość to znów odnośnie mojego stanu zdrowia:
zapalenie ucha lewego...na szczęście tylko zewnętrznego,kolana - gorzej!,łokcie - zaczynają też boleć,psychika - okropnie,serce - nie posiadam;
odnośnie moich opinii i "prześladowców",dorobiłam się nowych haterek,aczkolwiek...jak przypierdolę z glana to one polecą,a tapeta w miejscu zostanie,więc się nie boję ^^'

Dalej odnośnie życia towarzyskiego...mam nowego przyjaciela...chłopaka Sandry ;)
i jest fajnie ...
Chcę być chora,nie chcę jutro do szkoły ;<
Nie wiem,ale jakoś tak lepiej,jak nie chodzę do tej szkoły...wiedzy i tak tam nie dostajemy,bo chodzenie do szkoły w Polsce polega na tym,że idziesz się dowiedzieć,czego masz się nauczyć w domu >.<

Mam chcicę i nikt mi nie pomoże xD
ale do chuja lekcje muszę iść robić,a mnie się nieeeeee chceeeeee ;<
idę zrobię lekcje i huuuugo z tym >.<

piątek, 14 października 2011

Little slut,but still fucking princess ♥ ♥ ♥

Jak cudownie...znów mnie nienawidzą...a za co?
Za to,że mam własne zdanie i nie boję się go wygłaszać...
Każdy inny
wszyscy równi

anyway

dzisiaj przeczytałam coś,co dało mi nadzieję na odwdzięczenie się koledze tym samym,co mi kiedyś zrobił...
Tak więc będę suką i skrzywdzę kogoś,bo ktoś skrzywdził mnie ;D
Mam ogromną ochotę dać upust swoim uczuciom,ale kurwa...nie wiem co czuję...więc nie czuję niczego,a skoro nie czuję niczego,to jestem tylko bezuczuciowym wybrykiem XXI wieku?
Nie to nie ja...
ja nie mam tak,że nie czuję...
Ja to ukrywam...
Za to na pewno mam tak,że mam tak wyjebane na czyjeś zdanie,że bardziej się nie da...
Nie obchodzi mnie,co mówią o moim wyglądzie lub zachowaniu...bo nie mają odwagi tego powiedzieć,tak bym to wiedziała,a to znaczy,że tchórzą...
ehhh,znowu pierdolę bez sensu...właściwie to piszę tak,bo nie mam co pisać,a to tak nieładnie nie pisać xD

Piździ w chuj...ZIMNO ;D
Chcę bluzę...męską bluzę,ładnie pachnącą,za dużą na mnie ;D
i tak się składa,że mam taką xD
z Kurtem Cobainem ;D
ehhh,nie chce mi się glendzić bezsensu...więc porobię w chuja Szymona z dniami tygodnia i pogram w simsy ;D

czwartek, 13 października 2011

I hope you choke ^^

Coraz więcej osób udowadnia mi,że nie są godni rozmowy ze mną lub czegokolwiek innego...
Powiedzmy,że wracam do starych nawyków,których wyzbyłam się przez wakacje.
I nie chodzi tu o kogoś,a o coś,co robię...
Coraz bardziej też nienawidzę mojej szkoły...rzygać mi się chce na jej widok...znajomych też mam pojebanych-.-
Wszystkich potrzebujących jakiś dobrych programów zapraszam na stronę kolegi,następcy Steve'a Jobs'a - Łukasza ;D
a wszystkich potrzebujących pocieszenia - wypierdalać...sama go potrzebuję...

poniedziałek, 10 października 2011

Rape me,rape me,my friend♥

Heh,śmieszne,ale zdałam sobie sprawę,że tak naprawdę nigdy chyba nie zechcę żyć swoim życiem,bo jest ono okropne...Nigdy póki się stąd nie wyniosę >.<
Teraz do rzeczy:
Dzisiejszy cukier wyniósł 85...podobno to dobrze...
Dzisiaj przyjechał piesek - Axl ; DD

Dzisiaj także zostałam przepraszana od niechcenia,a właściwie od chcenia...ale nie "życia ze mną w zgodzie",tylko chcenia moich cycków-.-
Tylko,że ja takie przeprosiny mam głęboko w dupie...a nawet nie - nie zasługują na to,bym miała je w dupie...
Z resztą pamiętam,jak było rok temu...w tym roku głupia i naiwna nie będę...
Poza tym...prooooszę,czy on myśli,że jest jedynym,z którym piszę takie rzeczy?
Właściwie pisałam tak już z niejednym(nie jestem pewna,czy to 10 już nie przekroczyło)
I ten każdy inny "niejeden" był w tym od niego lepszy
ale to tak na marginesie...

Dzisiaj też Szymon(tak to chamidło wredne,z którym lubię sobie cisnąć) dał mi bluzę...i było mraśne,bo ta bluza jest mi za duża...i mam zamiar mu ją częściej zabierać ; DD
Chyba,że dostanę lepszą bluzę xD ( a naprawdę - dziewczyna się robi naiwna i głupia właśnie przez tą cholerną bluzę,czy chociaż jebaną rozmowę...na którą kolegi wyżej oczywiście nie stać)

Dzisiaj dostałam 5- z matmy,przy czym mnie wychowawczyni straszyła,iż będzie zła ocena...
Pffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
oplułam się>.<

Dzisiaj adres bloga chciał dostać znajomy "braciszek",którego zaczynam z całego serca i serdecznie nie znosić...Poza tym nosi on znienawidzone przeze mnie imię na M...
Jakby nie mógł być Kosmą lub Kajetanem...lub Odem - też fajnie ;D
jest mi w chuj zimno i zaraz ruszam na spacer z Axlem ;3
pierwsze spacer z psem od dość dawna,mrrr ;D

Lubię Axla - Pasuje mi do glanów i skóry,taki kontraścik ;)
coś słodkiego i "niewinnego" przy skórze,glanach,kostce,makijażu i oczywiście dziwkarskich zapędach autorki "Tej,uzależnionej od marsjanków"...hmmm,pasuje ;D

niedziela, 9 października 2011

`I am the one who you despise` ♥

Gosh,troszkę długo nie pisałam...wybaczcie,aczkolwiek w ostatnim czasie zostałam tak wiele razy zwyzywana,że blog miałby już 200 postów więcej...
Ale jeśli komuś to pomoże poczuć się lepszym,to proszę bardzo...niechaj żyje sobie na swoich fałszywych "poczuciach" ^^
ehhh
Otóż technocymbały ewoluowały o kolejny "gatunek muzyki"(oczywiście muzyki z odzysku,do której trafiają wszystkie dźwięki,które z każdego innego gatunku zostały odrzucone) o du(m)bstep...
co to w ogóle cholera jest? xD
Wczoraj właśnie przez takiego nowego w armii technocymbałów,zaś weterana jeśli chodzi o pozerstwo zostałam zwyzywana,wytknięty został mi "zły gust muzyczny",gdyż "słucham Avril Lavigne",a "ona jest komercyjna,bo leci na vivie"...
hah,otóż na vivie ostatnio Avril nie ma czasu,gdyż cały czas antenowy zajęty jest przez "niekomercyjny" du(m)bstep,techno i tym podobną muzykę z odzysku...

Dobrze dla Kurta Cobaina,że postąpił w sposób,w jaki postąpił...przeczuł,że lepiej nie chodzić już po tym padole,gdyż takie padalce,jak ww. kolega się na nim znajdują...
Ale pewnie przewraca się w grobie,gdyż nasz "pozer" dodał na fejsie Smells like a teen spirit...
A nie jest godny by chociażby wypowiedzieć słowo "Nirvana"...
O wielcy tego świata...np.Slash...przyjdź i jebnij mu w łeb z gitary ; ))
Przydało by się,naprawdę ; D

Podobno mam w telefonie piosenki Sylwi Grzeszczak...nie,nie mam i mieć nie będę...Nie chcę słuchać piosenek o rozmiarze penisa ww.pozera("cieszmy się z małych rzeczy",czy jakoś tak :])^^'

Krew mnie zalewa,gdy ktoś próbuje mnie pouczać o muzyce,a sam jest muzyczną dziwką i słucha wszystkiego,co się da(puszcza się z każdym "artystą",jaki istnieje)...Poza tym,co dobre,a jeśli słucha,to kurwa nielegalnie,bo dla takich ignorantów to powinno być zakazane...

Muzyka powinna być,jak religia...wierzysz - to możesz słuchać,a jak nie to jesteś potępiony i trafisz do piekła,gdzie zostaniesz skazany na wieczne słuchanie swojego techno ; DD

Poza tym o gustach się nie dyskutuje,tylko przyjmuje się do wiadomości,że to ja jestem zajebista i jak lubię Punk - wszystko inne jest głupie,a jak mam ochotę na np.hardcore psycho rap,to jest to moją sprawą ^^'
I przyjmuje się do wiadomości najważniejszą rzecz - ja mam najlepszy gust muzyczny i tyle ^^
bo najlepiej wiedzieć,że słucham jednego artystę(przy setkach innych) i na tej podstawie mnie pooczerniać...
Post poprzedni się kłania ^^'

Ale...ja nie będę uczyć moralności takiego chuja,jak "kolega"...bo od tego są rodzice ^^
Zwłaszcza dla takiego małego chłopczyka ^^

Anyway...tera coś o moim życiu

Człowiek-choroba - ciąg dalszy...
Mam podejrzenia cukrzycy...Zajebiście,prawda?
Niedobór żelaza,choroba zwyrodnieniowa,wyniszczone płuca(nie,nie palę...7,jak nie więcej, razy w życiu miałam zapalenie płuc-.-),a teraz jeszcze to?
widocznie wasz "bóg" zsyła na mnie karę za to,że jestem już zdeklarowanym Agnostykiem^^
Albo Michalska bawi się w voodoo xdd
(Jak ja kocham jej nienawistny wzrok,gdy popierdalam sobie po mieście w glanach,skórze, makijażu i mówię jej "dzień dobry" z perfidnym uśmiechem na twarzy...Michalska - moja była "katechetka" xdd)

Na tytule - The Red Jumpsuit Apparatus-Choke...właśnie dodałam tłumaczonko na tekstowie ;)

sobota, 1 października 2011

Bo najlepiej ocenić,nie znając ni grama prawdy,która potrafi być ogromnym ciężarem...

Tak,wiem,wiem...znowu będę pierdolić na tematy,które wielu ludzi nie interesują...
Taka jestem,taka będę...nie zmienię się,bo to najgorsze,co mogłabym zrobić.

Spotykam się coraz częściej z ocenami padającymi w stronę różnych osób.Kobiet,mężczyzn,homoseksualistów,hetero,metroseksualistów,megamęskich,plastików i tych brzydkich szkolnych dziewczyn,co to za kilka lat będą kobietami sukcesu i wam wszystkim pokażą(tak,chodzi o mnie xD)...
Nienawidzę po prostu,gdy ktoś ocenia i mówi,że kogoś nie lubi,że to pedał,że tak,że siak,bo jest taki,czy taki...a w rzeczywistości ta osoba gówno wie(więc i gówno myśli) o osobie,którą ówcześnie zwyzywała.
Powiedzmy,że taka najświeższa osoba,którą przyszło mi bronić,to mój "dawny znajomy",za którym sama nie przepadam,bo kazał mi "spierdalać i zapomnieć o swoim istnieniu"(i będę to wypominać,nawet te kilkanaście stóp pod ziemią...)
No sama nie przepadam,ale jak widzę taką idiotkę,co to mi próbuje wmówić,iż go nie lubię,to mnie krew zalewa do kurwy nędzy.Po pierwsze za kogo ona się ma...Plebs jebany,a myśli,że zna dokładnie moje myśli.
Otóż mojej psychiki nie zna nikt...szczerze-czasami sama się sobie dziwię,bo sama się najlepiej nie znam,ale już lepiej od takiej kurwy,co to mnie widzi z 45 minut dziennie,ale musi ocenić,bo wszystko musi być białe lub czarne i nie ma dla niej szarości.
A dla mnie jest...tą szarością jest prawie,że obojętność...
Nie powiem,abym tego znajomego uwielbiała...nie powiem też bym go nienawidziła.Po prostu w moim świecie nie wadzi na tyle,abym go poniżała,wyśmiewała itd.
Naprawdę,nie potrzebuję się dowartościowywać jego kosztem.
A jeśli już ona potrzebuje,to proszę bardzo...niech da mu spokój...niech wyśmieje mnie,ja dłużna nie pozostanę ^^'
Nie pozwolę,żeby taki był z niej "kozak w necie"(bo wiadomo-pizda w świecie)...więc mogę go bronić nawet moimi skarbami - glanami(które swoją drogą lubię bardziej,niż tą kurwę,co go wyzywa i jego,ale to szczegół)...tak,więc poświęciłabym glanisze,niech tylko przestanie oceniać jeśli kogoś nie zna i nie rozumie.
Ja wiem,czasami tak jest,że po prostu kogoś nie lubisz...ale jesli postarasz się go poznać i zrozumieć,odkrywasz,że nie jest taki zły...
Miałam tak wiele razy.
...
Najbardziej wkurwił mnie fakt,iż ten mój znajomy przypomina wyłuskanych lalusiów zwanych gwiazdkami disneya,a ta mi stwierdza iż...lubi te gwiazdki disneya bardziej niż jego...
ehh...
JAKIM PRAWEM MOŻE TAK TWIERDZIĆ,JEŻELI:
-chuj wie o nim
-chuj wie o nich
No kurwa jak?
to,czy kogoś lubisz oceniasz po tym,czy lubisz sposób w jaki się uśmiecha,po tym,czy znasz jego zainteresowania,co was łączy,co dzieli,co daje wspólne tematy i ile czasu poświęcasz tej osobie...
no więc...jak ona może lubić tych kolesi,jeśli wie o nich tyle,co kiedykolwiek dowie się o fizyce kwantowej(a znając ją,to zawsze będzie 0)
i jego? jak może go nie lubić,jeśli jedyne,co wie to jak się nazywa,ile ma lat,gdzie się uczy?(podejrzewam,że adresu,czy daty urodzin nie zna...ja znam...znam też na pamięć numer telefonu i gg,chyba też znam xD żal mnie...obsesją to nazwijcie,ale ja po prostu tak łatwo zapamiętuję numery xD)

ehhh,na dodatek ta właśnie osoba,co to ocenia nie wiem,po nazwisku niczym dyrektorzy naszej szkoły,usiłuje mi wmówić,iż to ja go nie znam...a ja z pamięci wyrecytuję jej całą jego biografię.Może bez szczegółów typu kiedy stracił pierwszy ząb albo kiedy zrobił pierwszy krok,ale to co ważne powiem...Nie powiem tylko,kim aktualnie chce zostać,bo sam mi nie chce tego powiedzieć...

hah,kończąc dodam,że to smutne,iż on tak naprawdę ma mnie gdzieś i pewnie nie chce mnie znać...a ja też już się nie przejmuję,wyzbyłam się do końca jakichkolwiek ludzkich uczuć...a może nie do końca...bo boli mnie niesprawiedliwość...ale tak często się z nią spotykam,że nie mam już sił z nią walczyć...za to do listy rzeczy jakie mogłabym robić jest bycie prawnikiem na salach sądowych bym sobie chyba poradziła ^^'

czwartek, 29 września 2011

Ciąg dalszy smutnej historii przyszłego mordercy ^^'

Dzisiaj dowiedziałam się,co dokładnie jest z naszym kolegom...kilka-kilkanaście szwów + wstrząs mózgu...
Ale X oczywiście ujdzie to na prawie,że sucho...
No tyle,że Łukasz(chłopak Sandry) i kuzyn Kuby chcą "najebać"(mówiąc językiem potocznym) X'owi...
Ale najbardziej dziś zirytował mnie fakt,iż X przychodzi sobie,jak gdyby nigdy nic i nie zmienia ni odrobiny postępowania - nadal przeklina,pyskuje i wyzywa nas od cweli...
Mało brakuje mu do Anders'a Brevik'a,tylko czekać aż nas tam wszystkich powystrzela,bo pomyli rzeczywistość z grą...
Naprawdę...on ma szczerze mówiąc "umysł mordercy" - nie tylko mówi kogo zabić,ale także czym. Sama byłam świadkiem tego,co mówił.
Poza tym myślę,że ma możliwość i jeżeli zechce - będzie w stanie zaplanować zbrodnię doskonałą.

Dalej bardzo nie podoba mi się dzisiejsza postawa nauczycieli,którzy to niewiele surowiej go oceniają.
Nadal jedną z niewielu sprawiedliwych jest moja najukochańsza nauczycielka w tej zasranej szkole - pani od chemii...
Na dodatek na historii omawialiśmy coś takiego,jak równość pierwotna...i zgadnijcie,kto powiedział,że tak powinno być?
X broniony nogami i rękami przez matkę>.<
No...to już jest po prostu megażałosne...czy on na prawdę tego nie widzi?
Jak można nie dostrzegać,iż jest się traktowanym inaczej(już nie powiem,że specjalnie...niby taki geniusz,a zachowuje się gorzej od mojej Nataszki ^^')


Podobno jeszcze dzisiaj mieliśmy mieć rozmowy z dyrektorem na temat sytuacji zaistniałej na muzyce,gdzie to rzekomo śmieliśmy się z X-.-
Do egocentrycznego dzieciucha,zwanego tutaj "X" - nie jesteś w centrum naszej uwagi,najzwyczajniej na to nie zasługujesz...więc pohamuj tą swoją schizofrenię i omamy,że jesteś środkiem wszechświata i wszystko jest tobie posłuszne,bo tak do cholery jasnej nie jest.Mamy swoje sprawy ważniejsze dla nas niż ty,a poza tym...nie wyśmiewamy się z ciebie,bo w tym swoim "każdy jest monotematyczny,a ich tematem jestem ja" jesteś tak żałosny,że powinniśmy raczej płakać i błagać Latającego Potwora Spaghetti(wg.niektórych "boga") o to,żeby ci przywalił jakimś piorunem,żebyś zobaczył,że istnieje świat inny,niż ten twój - "szara rzeczywistość" i realia małego miasteczka,w którym jest mała szkołka,w której to pseudosprawiedliwa wicedyrektorka(tak,sprawę plecaka będę wypominać!) broni cię czym się da!
A sytuacja była następująca:
"Jabol" rozwalił długopis i cały się nim upaćkał,a my mieliśmy 'pompę' z tego,co ON zrobił i akurat z tego się śmieliśmy,gdy to X wszedł...spojrzał na nas,jakbyśmy zabili mu rodziców,siostrę,dziadków...lub zabrali mu komputer^^',strzelił foszka i wyszedł trzaskając drzwiami...
Ja tam gratuluję pani dyrektor wychowania syna...Infantylność tak przez niego przemawia,że gdyby kurde teraz dostał chociażby 3-letnie dziecko do pilnowania,to to dziecko musiałoby pilnować jego!
Poza tym...impertynencja - po prostu szczyt! Nie szczytem jest Szymon,nie szczytem jestem ja,jak to powiedziała nasza wychowawczyni,a jak ja broniłam Szymona(w sumie nie wiem po co,ale skoro jestem taka ''aspołeczna",to mogę i być wredna...nie zależy mi...bo jak widzę kto w tej szkole ma zachowanie bardzo dobre...to wręcz pragnę mieć nieodpowiednie,bo ci z nieodpowiednim nie raz bardziej zasłużą się dla szkoły i społeczeństwa,niżeli ci z bdb-.-)...Szczytem chamstwa jest X.Chamstwa,niewychowania,braku taktu .

I teraz postawmy sobie niego przy mnie...
JA w opinii nauczycieli:
Dobra uczennica;ta,co nosiła glany,chociaż wie,że nie wolno(a co? mam je nosić "szybko"-.-);maluje się;ma pofarbowane włosy;nosi "perwersyjne","prowokujące" stroje,w oczch niektórych "satanistka",bo na religię nie chodzi i słucha "metalu"(tak w ogóle to słucham punka)...I ja zawalam głównie na linii wyglądu...ale czy wgląd świadczy o człowieku?
podobno jestem aspołeczna,bo nie chcę być skarbnikiem klasowym i niby się nie udzielam na forum klasy...no i się nie będę udzielać,gdyż chcę rozmowy na poziomie nie "cwelu,jebany"(jak to X ma w zwyczaju). Ale podaję lekcję znajomym,nie odmówię odprowadzenia do domu,wytłumaczenia zadań i pomocy w nich(i nie biorę kasy za żadne korepetycję),pisałam ostatnio koledze zeszyt z akordami na gitarę,ale na opinii w oczach nauczycieli tej właśnie szkoły zależeć mi przestało już dawno,bo jakim prawem ma mnie oceniać ktoś,kto do cholery widzi demoralizację w wyglądzie,a nie w zachowaniu?
A i jeszcze ostatnio mam problemy ze spóźnieniami i nieobecnościami,a nikt tam nie wie,że mam ostatnio poważne kłopoty ze zdrowiem(kolana,brzuch,braki wielu pierwiastków i substancji w ciele)

A teraz X:
Obcięty od garnka,kłaki i tak na oczach i nie wiąże ich w kitkę(a powinien),niekoniecznie wygląda schludnie...chodzi w tej samej bluzie już chyba 3 tyg. Ale do jego wyglądu uwag nie ma...zajmijmy się zachowaniem.Lekcji nie poda,chyba,że ktoś mu się podoba(co jest naprawdę przyprawiające o wymioty i czego doświadczyłam na własnej skórze...ale teraz rzygać nie będę,bo mi się galaretki w czekoladzie skończyły xD);wyzywa każdego,kto nie miał racji lub się pomylił,a przecież fakt,że ktoś nie wie ile jest 14 do potęgi 2,czy źle postawił przecinek nie jest powodem do zwyzywania go od cwelów.Bije,gada o broni i zabijaniu...nie ma argumentów i podstaw,po prostu krzyczy "zabić go","przypierdolić" itd.(I to nie demoralizacja?).Zachowuje się jak opóźniony w rozwoju i...

Ja już po prostu nie mam siły ciągnąć dalej tematu o nim i jego zachowaniu...
Bo chciałabym na ten temat napisać rozprawkę,ale musiałby być choć jeden argument usprawiedliwiający go,a fakt,że matka jest dyrektorką,czyni z niego "uprzywilejowanego" tak samo,jak stanie w garażu czyni mnie samochodem,chodzenie na religię - chrześcijaninem,niechodzenie na nią - satanistą,a noszenie glanów - metalem...Po prostu jedno z drugim ma tyle wspólnego,że ...ehhh,żal słów,żal gadać,żal pocisków...

Nawet moja czteroletnia siostra powiedziała,że nie pociśnie X, bo jest nie warty jej czasu
I tu brawa,bo moja krew,moje wychowanie,moja SIORKA ; DD
Nareczka,spadam rozładować się rozwalając np.jakąś szklankę...dobra,ja nie Mati ; P
apropo Mateusza...znowu z nim gadałam,ale to chamidło jest niewarte mojego czasu,dopóki nie wie,czego chce - chciał żebym była miła,to z grzeczności pytałam go o plany na przyszłość, odpowiedź:"po chuj ci to wiedzieć?"...
a "po chuj" mi go znać?a wiem po co...żeby mieć w przyszłości satysfakcję...jak w końcu zobaczy,jak się co do mnie zachował ^^'

środa, 28 września 2011

Coś jakby "rzecznik" ; DD

Dziś jest jeden z tych dni,w których szare korytarze szkoły,wydają się być jeszcze mniej przyjazne,niż bywają dla mnie zazwyczaj...
Mogę śmiało powiedzieć,że nie lubię mojej szkoły.
Nie lubię jej i nie czuję się w niej bezpieczna...Jak widać nikt,nawet osoby lubiane(a w takim razie:co dopiero ja) nie mogą się tak czuć.
Dzisiaj wywiązała się niemiła sytuacja między moimi "kolegami" z klasy,która niestety skończyła się (chyba) wizytą jednego z nich w szpitalu.Co więcej drugim uczestniczącym w tym był X - syn dyrektorki>.<
I miarka się przebrała i nauczycielom się oczy nareszcie otwierają.I koniec tolerancji,co do darcia się nawet na nauczycieli,przeklinania do każdego(nie żebym ja była święta,ale potrafię się pohamować,a najwięcej przeklinam...właśnie tu,na blogu,gdzie mogę mniej-więcej anonimowo dać upust swoim emocjom) i wszystkich innych foszków i kaprysów wielce księcia świata...
Niestety...w świecie tego bloga,to ja jestem księżniczką i po królewsku opisuję wam,jak postrzegam zrąbany świat,na jakim mi przyszło żyć>.<

Ale do rzeczy.
X pobił Kubę,a za co? Za to,że dostał z płaskiego,bo sam nazywał go pedałem(dla ścisłości,drogi X,wytłumaczę ci,że pedały,to te takie coś w rowerze,którym pedałujesz i dlatego rower jedzie...takiej rzeczy nie wiedzieć?^^').Nie dziwię się takiemu "porządkowemu" dla X.
Po tym nasz Kuba dostał z kolana w twarz,tak,że zaczęła mu lecieć krew z jamy ustnej,nie określę do końca skąd...prawdopodobnie pojechał na szycie do szpitala z tego,co mówiła pielęgniarka wychowawczyni,gdy my podsłuchiwaliśmy.
Po pierwsze:to można zgłosić do sądu/na policję
Po drugie:Sam dyrektor mówił,że każda bójka będzie zgłaszana panom ze Szkolnej(tak,policji)
Po ente:Ja wiem,że i tak to się puści w zapomnienie
Po srente: taka to szkoła,gdzie nazwisko świadczy o człowieku,gdzie możesz być wybitnym,a będziesz traktowany na równi z postrzeganymi przez pryzmat "znanych" rodziców przeciętniakami i oceniany tak samo,jak oni...być może gorzej.

A zaczęło się od faktu,iż dzisiaj na geografii X darł się "PRZYPIERDOLIĆ"(tak,cytuję dosłownie),a pani dyrektor,mówiąc językiem jej synka,gówno sobie z tego robiła...oj,przepraszam,od tego się nie zaczęło.
Ja na miejscu nauczycieli zasygnalizowałabym to już dawno,a będąc matką(Nie,matką nie jestem-ale mam czteroletnią siostrę,na marginesie...jakoś,takoś dojrzalszą od X,więc widzę,kiedy coś źle robi i potrafię ją pouczyć) zauważyłabym to już dawno,chociażby po samym uzależnieniu od gier komputerowych,których głównym tematem jest przemoc i strzelanie do np.Niemców.
Ogółem to zabrałabym mu komputer...to smutne,co nieumiejętnie wykorzystane zasoby internetu i gier potrafią zrobić z człowiekiem,jak potrafią wpędzić go w HIKIKOMORI...
Ja osobiście też jestem domatorką,nie lubię środowiska zewnętrznego ze względu na wyjątkową znieczulicę i chamstwo panujące i królujące w świecie XXI wieku...jakże chorego,porąbanego wieku.

Wracając do tematu...DROGIEJ DYREKTORCE,jako Matce polecam obejrzeć film Komasy pt.SALA SAMOBÓJCÓW...jeśli widzi jakieś symptomy u X,to śmiało niechaj postępuje tak dalej,to skończy się również...żegnaniem internetowych kolegów syna przez jego konto w grze...^^'

Dalej...
te wieczne foszki "Złotego Dziecka",jak dla mnie świadczą o wychowaniu "masz wszystko,co chcesz,bo wystarczy ci nazwisko"...co z resztą pięknie pokazała nam już pani dyrektor w pięknej sprawie plecaka koleżanki z 15 czerwca 2011 r.,z góry tutaj przepraszam za przekleństwa jakie tam padły...wyszła tam pewna,swego rodzaju niedojrzałość emocjonalna zwykłej nastolatki...(tak,wypowiedź wzorowana na DAMIANERO ;D)
Ale po prostu,pod wpływem...wściekłości,takie rzeczy da się napisać ^^'

Niejednokrotnie także wspominałam o infantylności mojej klasy...i teraz widzę jedno:Infantylnych jest tam tylko kilka osób..."Pseudoelity gimnazjalnej",co to myśli,że rządzi światem,bo se może zapalić papierosa jest też kilkoro,ale w rzeczywistości...KAŻDY TAM JEST DOROŚLEJSZY i odpowiedzialniejszy,niżeli X...każdy chociaż wie,jak się zachować.
Poza tym,pani dyrektor dziwi się,że niewielu z nas ma dla niej szacunek,niewielu ma w niej autorytet...ale do cholery jak? Sama sobie pozwala na takie zachowanie WŁASNEGO SYNA...Nie szanuje sama siebie,nie szanuje jej rodzina,a więc CZEMU MY MAMY TO ROBIĆ?
ehhhh...chciałam się powstrzymać,ale za chuja nie dam rady nie przekląć...kurwa...o już mi lepiej ; DD
Nie wiem,jak to zrobiłam,ale spociłam się pisaniem ^^'

Nie mam już pomysłów,ni rad wychowawczych dla pani dyrektor,bo ja po prostu nie wiem,co zrobiłabym z takim dzieckiem...możliwe,że jest taki,bo brak mu pewnego rodzaju autonomii i tej świadomości,że rodzice dowiedzą się o tym,co robił,tylko z jego(zapewne ubarwionych,niczym kolejna z części Harry'ego Potter'a) opowieści...
Sama wiem,bo sama tak robię.Bo czasami głupio się przyznać,bo nie chcę,by rodzice byli zmartwieni moim postępowaniem,bo już to sama odkręciłam...bo to,bo tamto.Każdy barwi,każdy kłamie,bo nie chcę wyjść na złą osobę,bo chcę mieć zaufanie rodziców...
ale anyway,bo znowu schodzę z tematów.

Nie wiem,jak długo nauczyciele mogli być tak ślepi na to zachowanie,ale cieszę się,że nareszcie te "japonki"(klapki) z ich oczu powoli spadają...pewnie chińskie i się klej rozpuścił od 'kwasu prawdy' ; DD

apropo kwas prawdy,to taki niefajny dla człowieka "związek chemiczny",który potrafi wszystko wyjaśnić.Często ma smak gorzki i często jest ciężki...a postać to ma na pewno niemetafizyczną...bo to coś moralnego...
I PO RAZ KOLEJNY PISZĘ,ŻE CHCĘ BY W SZKOŁACH WPROWADZONO EDUKACJĘ MORALNĄ...ale Polski rząd i tak nic nie zrobi...
Musze lecieć na trening,po treningu rozważę resztę tematów...zostałam w końcu czymś na styl rzecznika klasowego ; DD...a podobno "aspołeczna jestem"-.-