sobota, 1 października 2011

Bo najlepiej ocenić,nie znając ni grama prawdy,która potrafi być ogromnym ciężarem...

Tak,wiem,wiem...znowu będę pierdolić na tematy,które wielu ludzi nie interesują...
Taka jestem,taka będę...nie zmienię się,bo to najgorsze,co mogłabym zrobić.

Spotykam się coraz częściej z ocenami padającymi w stronę różnych osób.Kobiet,mężczyzn,homoseksualistów,hetero,metroseksualistów,megamęskich,plastików i tych brzydkich szkolnych dziewczyn,co to za kilka lat będą kobietami sukcesu i wam wszystkim pokażą(tak,chodzi o mnie xD)...
Nienawidzę po prostu,gdy ktoś ocenia i mówi,że kogoś nie lubi,że to pedał,że tak,że siak,bo jest taki,czy taki...a w rzeczywistości ta osoba gówno wie(więc i gówno myśli) o osobie,którą ówcześnie zwyzywała.
Powiedzmy,że taka najświeższa osoba,którą przyszło mi bronić,to mój "dawny znajomy",za którym sama nie przepadam,bo kazał mi "spierdalać i zapomnieć o swoim istnieniu"(i będę to wypominać,nawet te kilkanaście stóp pod ziemią...)
No sama nie przepadam,ale jak widzę taką idiotkę,co to mi próbuje wmówić,iż go nie lubię,to mnie krew zalewa do kurwy nędzy.Po pierwsze za kogo ona się ma...Plebs jebany,a myśli,że zna dokładnie moje myśli.
Otóż mojej psychiki nie zna nikt...szczerze-czasami sama się sobie dziwię,bo sama się najlepiej nie znam,ale już lepiej od takiej kurwy,co to mnie widzi z 45 minut dziennie,ale musi ocenić,bo wszystko musi być białe lub czarne i nie ma dla niej szarości.
A dla mnie jest...tą szarością jest prawie,że obojętność...
Nie powiem,abym tego znajomego uwielbiała...nie powiem też bym go nienawidziła.Po prostu w moim świecie nie wadzi na tyle,abym go poniżała,wyśmiewała itd.
Naprawdę,nie potrzebuję się dowartościowywać jego kosztem.
A jeśli już ona potrzebuje,to proszę bardzo...niech da mu spokój...niech wyśmieje mnie,ja dłużna nie pozostanę ^^'
Nie pozwolę,żeby taki był z niej "kozak w necie"(bo wiadomo-pizda w świecie)...więc mogę go bronić nawet moimi skarbami - glanami(które swoją drogą lubię bardziej,niż tą kurwę,co go wyzywa i jego,ale to szczegół)...tak,więc poświęciłabym glanisze,niech tylko przestanie oceniać jeśli kogoś nie zna i nie rozumie.
Ja wiem,czasami tak jest,że po prostu kogoś nie lubisz...ale jesli postarasz się go poznać i zrozumieć,odkrywasz,że nie jest taki zły...
Miałam tak wiele razy.
...
Najbardziej wkurwił mnie fakt,iż ten mój znajomy przypomina wyłuskanych lalusiów zwanych gwiazdkami disneya,a ta mi stwierdza iż...lubi te gwiazdki disneya bardziej niż jego...
ehh...
JAKIM PRAWEM MOŻE TAK TWIERDZIĆ,JEŻELI:
-chuj wie o nim
-chuj wie o nich
No kurwa jak?
to,czy kogoś lubisz oceniasz po tym,czy lubisz sposób w jaki się uśmiecha,po tym,czy znasz jego zainteresowania,co was łączy,co dzieli,co daje wspólne tematy i ile czasu poświęcasz tej osobie...
no więc...jak ona może lubić tych kolesi,jeśli wie o nich tyle,co kiedykolwiek dowie się o fizyce kwantowej(a znając ją,to zawsze będzie 0)
i jego? jak może go nie lubić,jeśli jedyne,co wie to jak się nazywa,ile ma lat,gdzie się uczy?(podejrzewam,że adresu,czy daty urodzin nie zna...ja znam...znam też na pamięć numer telefonu i gg,chyba też znam xD żal mnie...obsesją to nazwijcie,ale ja po prostu tak łatwo zapamiętuję numery xD)

ehhh,na dodatek ta właśnie osoba,co to ocenia nie wiem,po nazwisku niczym dyrektorzy naszej szkoły,usiłuje mi wmówić,iż to ja go nie znam...a ja z pamięci wyrecytuję jej całą jego biografię.Może bez szczegółów typu kiedy stracił pierwszy ząb albo kiedy zrobił pierwszy krok,ale to co ważne powiem...Nie powiem tylko,kim aktualnie chce zostać,bo sam mi nie chce tego powiedzieć...

hah,kończąc dodam,że to smutne,iż on tak naprawdę ma mnie gdzieś i pewnie nie chce mnie znać...a ja też już się nie przejmuję,wyzbyłam się do końca jakichkolwiek ludzkich uczuć...a może nie do końca...bo boli mnie niesprawiedliwość...ale tak często się z nią spotykam,że nie mam już sił z nią walczyć...za to do listy rzeczy jakie mogłabym robić jest bycie prawnikiem na salach sądowych bym sobie chyba poradziła ^^'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz