wtorek, 1 listopada 2011

Today is gonna be the day...

Dzisiaj próbowano mnie na siłę nawracać...
Rodzinka zaciągnęła mnie na groby i chcieli,żebym została na mszę...
A ja zaczęłam odpierdalać...śmiać się z modlitw,układać własne,dawać jakieś własne odpowiedzi i śpiewać pieśni kościelne po swojemu xdd
Tak zaczęłam wkurzać,że w końcu mnie puścili do domu...
a jakoś tak duszno dzisiaj,że jak przyszłam,to musiałam się położyć...

No i co do "wykresów szczęścia"...nareszcie moja linia będzie powyżej 0! ; ))
Powodem nie mam zamiaru się jeszcze obnosić...bo powód jest wyjątkowo ulotny ^^'
I think I'm dumb or maybe just happy♥

Nareszcie mam internet w telefonie i mogę przeglądać sobie blogaska ;)
Ale nie mogę go "pisić" xD
Jakkolwiek to brzmi ;)

Nie mam teraz siły,ni czasu pisać dalej...muszę odrobić lekcyje,ugh-.-'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz