środa, 28 września 2011

Coś jakby "rzecznik" ; DD

Dziś jest jeden z tych dni,w których szare korytarze szkoły,wydają się być jeszcze mniej przyjazne,niż bywają dla mnie zazwyczaj...
Mogę śmiało powiedzieć,że nie lubię mojej szkoły.
Nie lubię jej i nie czuję się w niej bezpieczna...Jak widać nikt,nawet osoby lubiane(a w takim razie:co dopiero ja) nie mogą się tak czuć.
Dzisiaj wywiązała się niemiła sytuacja między moimi "kolegami" z klasy,która niestety skończyła się (chyba) wizytą jednego z nich w szpitalu.Co więcej drugim uczestniczącym w tym był X - syn dyrektorki>.<
I miarka się przebrała i nauczycielom się oczy nareszcie otwierają.I koniec tolerancji,co do darcia się nawet na nauczycieli,przeklinania do każdego(nie żebym ja była święta,ale potrafię się pohamować,a najwięcej przeklinam...właśnie tu,na blogu,gdzie mogę mniej-więcej anonimowo dać upust swoim emocjom) i wszystkich innych foszków i kaprysów wielce księcia świata...
Niestety...w świecie tego bloga,to ja jestem księżniczką i po królewsku opisuję wam,jak postrzegam zrąbany świat,na jakim mi przyszło żyć>.<

Ale do rzeczy.
X pobił Kubę,a za co? Za to,że dostał z płaskiego,bo sam nazywał go pedałem(dla ścisłości,drogi X,wytłumaczę ci,że pedały,to te takie coś w rowerze,którym pedałujesz i dlatego rower jedzie...takiej rzeczy nie wiedzieć?^^').Nie dziwię się takiemu "porządkowemu" dla X.
Po tym nasz Kuba dostał z kolana w twarz,tak,że zaczęła mu lecieć krew z jamy ustnej,nie określę do końca skąd...prawdopodobnie pojechał na szycie do szpitala z tego,co mówiła pielęgniarka wychowawczyni,gdy my podsłuchiwaliśmy.
Po pierwsze:to można zgłosić do sądu/na policję
Po drugie:Sam dyrektor mówił,że każda bójka będzie zgłaszana panom ze Szkolnej(tak,policji)
Po ente:Ja wiem,że i tak to się puści w zapomnienie
Po srente: taka to szkoła,gdzie nazwisko świadczy o człowieku,gdzie możesz być wybitnym,a będziesz traktowany na równi z postrzeganymi przez pryzmat "znanych" rodziców przeciętniakami i oceniany tak samo,jak oni...być może gorzej.

A zaczęło się od faktu,iż dzisiaj na geografii X darł się "PRZYPIERDOLIĆ"(tak,cytuję dosłownie),a pani dyrektor,mówiąc językiem jej synka,gówno sobie z tego robiła...oj,przepraszam,od tego się nie zaczęło.
Ja na miejscu nauczycieli zasygnalizowałabym to już dawno,a będąc matką(Nie,matką nie jestem-ale mam czteroletnią siostrę,na marginesie...jakoś,takoś dojrzalszą od X,więc widzę,kiedy coś źle robi i potrafię ją pouczyć) zauważyłabym to już dawno,chociażby po samym uzależnieniu od gier komputerowych,których głównym tematem jest przemoc i strzelanie do np.Niemców.
Ogółem to zabrałabym mu komputer...to smutne,co nieumiejętnie wykorzystane zasoby internetu i gier potrafią zrobić z człowiekiem,jak potrafią wpędzić go w HIKIKOMORI...
Ja osobiście też jestem domatorką,nie lubię środowiska zewnętrznego ze względu na wyjątkową znieczulicę i chamstwo panujące i królujące w świecie XXI wieku...jakże chorego,porąbanego wieku.

Wracając do tematu...DROGIEJ DYREKTORCE,jako Matce polecam obejrzeć film Komasy pt.SALA SAMOBÓJCÓW...jeśli widzi jakieś symptomy u X,to śmiało niechaj postępuje tak dalej,to skończy się również...żegnaniem internetowych kolegów syna przez jego konto w grze...^^'

Dalej...
te wieczne foszki "Złotego Dziecka",jak dla mnie świadczą o wychowaniu "masz wszystko,co chcesz,bo wystarczy ci nazwisko"...co z resztą pięknie pokazała nam już pani dyrektor w pięknej sprawie plecaka koleżanki z 15 czerwca 2011 r.,z góry tutaj przepraszam za przekleństwa jakie tam padły...wyszła tam pewna,swego rodzaju niedojrzałość emocjonalna zwykłej nastolatki...(tak,wypowiedź wzorowana na DAMIANERO ;D)
Ale po prostu,pod wpływem...wściekłości,takie rzeczy da się napisać ^^'

Niejednokrotnie także wspominałam o infantylności mojej klasy...i teraz widzę jedno:Infantylnych jest tam tylko kilka osób..."Pseudoelity gimnazjalnej",co to myśli,że rządzi światem,bo se może zapalić papierosa jest też kilkoro,ale w rzeczywistości...KAŻDY TAM JEST DOROŚLEJSZY i odpowiedzialniejszy,niżeli X...każdy chociaż wie,jak się zachować.
Poza tym,pani dyrektor dziwi się,że niewielu z nas ma dla niej szacunek,niewielu ma w niej autorytet...ale do cholery jak? Sama sobie pozwala na takie zachowanie WŁASNEGO SYNA...Nie szanuje sama siebie,nie szanuje jej rodzina,a więc CZEMU MY MAMY TO ROBIĆ?
ehhhh...chciałam się powstrzymać,ale za chuja nie dam rady nie przekląć...kurwa...o już mi lepiej ; DD
Nie wiem,jak to zrobiłam,ale spociłam się pisaniem ^^'

Nie mam już pomysłów,ni rad wychowawczych dla pani dyrektor,bo ja po prostu nie wiem,co zrobiłabym z takim dzieckiem...możliwe,że jest taki,bo brak mu pewnego rodzaju autonomii i tej świadomości,że rodzice dowiedzą się o tym,co robił,tylko z jego(zapewne ubarwionych,niczym kolejna z części Harry'ego Potter'a) opowieści...
Sama wiem,bo sama tak robię.Bo czasami głupio się przyznać,bo nie chcę,by rodzice byli zmartwieni moim postępowaniem,bo już to sama odkręciłam...bo to,bo tamto.Każdy barwi,każdy kłamie,bo nie chcę wyjść na złą osobę,bo chcę mieć zaufanie rodziców...
ale anyway,bo znowu schodzę z tematów.

Nie wiem,jak długo nauczyciele mogli być tak ślepi na to zachowanie,ale cieszę się,że nareszcie te "japonki"(klapki) z ich oczu powoli spadają...pewnie chińskie i się klej rozpuścił od 'kwasu prawdy' ; DD

apropo kwas prawdy,to taki niefajny dla człowieka "związek chemiczny",który potrafi wszystko wyjaśnić.Często ma smak gorzki i często jest ciężki...a postać to ma na pewno niemetafizyczną...bo to coś moralnego...
I PO RAZ KOLEJNY PISZĘ,ŻE CHCĘ BY W SZKOŁACH WPROWADZONO EDUKACJĘ MORALNĄ...ale Polski rząd i tak nic nie zrobi...
Musze lecieć na trening,po treningu rozważę resztę tematów...zostałam w końcu czymś na styl rzecznika klasowego ; DD...a podobno "aspołeczna jestem"-.-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz