czwartek, 26 grudnia 2013

I cry when angels deserve to die.

cutting.
I was "okay" for about over 3 months or more not counting few cuts in morning,2 weeks ago cause of school.

I shouldn't of count on you.
I shouldn't of count on you to fix me.
I shouldn't of count on fixing me.
cause I am just a unreasonable,unloveable freak.
no one cares,no one tries,no one stays.
From the very beginning I could tell I was gonna regret.
Im sorry that at 3.40 AM just after christmas.
But thats what my life is being sorry.

And im sorry i was mistaking.
Im sorry I thought you were the one to save me.
You aint no saviour.
and Im just sorry I thought at all.

Worthless,silly me.
Just sitting there,dying thinking of you,but dw.
I was born by mistake,will die by right choice.
Actually I will just go,too many thoughts.
2014,you'll be my last one.
You will take me to the ground.

where there's no more wrong choices,tears dont fall.

środa, 18 grudnia 2013

stressed.depressed.well dressed.

Depresja wita.
Pedagog szkolny twierdzi,że ją sobie wmówiłam,a ja powiem tak: YOU HAVE NO IDEA HOW I FEEL SO STFU,you stupid fucking whore.

`THIS IS THE START OF THE END,SURRENDER THE THRONE(...)!` ~ultrasuicidal.


`This is the start of the end
surrender the throne
blood on my hands covered the holes`
Feeling just ultrasuicidal...


Perfekcyjna depresja złapała mnie 5 minut temu! Brawo ja!
Nie znoszę tego,ale jednocześnie nie umiem przeciwdziałać.
Profesor K. powiedział na ostatniej etyce,że szczęście to umiejętność...tak cholernie prawdziwe,że aż się to czuje ("czujecie to?" XDD)...
Boję się,że nigdy nie posiądę takiej umiejętności.

Ciekawe są te nasze lekcje,bo poza tym,że po prostu zawsze wkradnie się coś o seksie jest jeszcze coś ciekawszego.Mój świat,moje przemyślenia...
Jestem relatywistą(podobno),więc mam całkiem inny pogląd niż Profesor K.
Tak więc "Istotą butelki jest zdolność do przechowywania PŁYNÓW" - takie zdanie padło jako przykład.
Ale co jeśli ja w tej butelce,czy puszce czy czym tam postanowię zamknąć sobie powietrze,czy np. całe zło świata?

Kiedy byłam w przedszkolu do szklanych butelek wrzucaliśmy różne ziarna,które tworzyły nawet całkiem ładny wizualnie obrazek,były to nasze prezenty na dzień babci.I teraz na zawsze istotą tamtych butelek stało się symbolizowanie tego dnia,przechowywanie tamtych ziaren.
Tak więc relatywizm 1:0 :)
To jednostka decyduje o istocie czegoś.Głównym tematem miała być istota rodziny.
Cieszę się,że poniekąd z tego tematu zeszliśmy,bo moje pojęcie o rodzinie to simsy.W teorii rodzine mam,w praktyce uciekłam 191 km...

jednak istota butelki jako zdolność do przechowywania jest w miarę właściwym sformułowaniem.Tak jak istota człowieka - zdolność do przechowywania uczuć...

Straciłam wątki "filozoficzne"...

Awkward ...

skończył się właśnie 3 sezon Innej.Obejrzałam ostatni odcinek kończący się słowami "to become the girl that doesnt need a boy,because I knew how to dance on my own"(parafrazując oczywiście)

Jestem taką sobie Inną.Powiedzmy w innej rzeczywistości,ale mam tendencje do tego samego: myślenie.
"I stopped thinking".
Był mój Matty,był mój Jake.Wydawało się,że Collin jest ideałem,dopóki nie pokazał tego,jak bardzo potrafi być dupkiem i zastanawiam się czy tak naprawdę potrzebuję chłopaka...

Chociaż wiem jedno,w momencie kiedy przestanie mi zależeć i zacznę mieć wszystko i wszystkich w poważaniu,któryś się obudzi i stwierdzi,że nie jest za późno.

Jenna i ja mamy jedną wspólną cechę,którą ja uważam za przekleństwo : forgiving.
Jenna wybacza matce,ja swojej karykaturze matki też wybaczam.
Jednak to życie,nie serial i choć realia serialu miały jak najbardziej przerysować normalne życie przy okazji dodając trochę rozrywki,nie jestem Jenną.

Nie znoszę Majli Sajrus za ten podmiot,wymiot czy co tam,czym się stało.Jednak jej wyznanie jest do bólu prawdziwe: Bałam się być sama,dlatego tyle czasu pozostawałam z Liamem.
Myślę,że muszę się dużo nauczyć o związkach.Przede wszystkim jak się nie uzależniać.Póki co jednak już się uzależniłam i wolę poczekać na rozwiązanie w stylu mojego Mattiego.
Wolę,żeby po prostu kazał mi spierdalać,bo jestem pewna,że tak będzie.
...

Moje życie i IB nie idą w parze...idą,bo są przymuszone,ale chyba nie lubią tak razem spacerować.

niedziela, 15 grudnia 2013

`if you cant soar with the eagles...`

czytałam dzisiaj jeden z najgłupszych artykułów o ateiźmie.Moje życie w sumie i tak nie a sensu,więc się o nim nie wypowiem.BO PO CHUJ.

sobota, 16 listopada 2013

A little bit of complaining.

XXI wiek.Dlaczego tak bardzo go nienawidzę?
Mamy listopad 2013 roku,za kilka lat być może sobie poczytam wspominkowo ten post,tak jak teraz czytam 2009 i stwierdzam jedno - w 2009 roku,czy 2010 ulegałam presji XXI wieku i starałam się "być fajna".Mimo to na tamten moment byłam sobą.NIESTETY.Może i wstyd się przyznać,może nie...nie wiem,nie pamiętam już tak dobrze siebie z tamtych czasów.Wiem,że starałam się naśladować starszych.Dziś nikogo nie naśladuję.Nadal jestem sobą.Pamiętam,że twierdziłam,że ludzie się nie zmieniają,tylko my poznajemy ich lepiej.Uważam,że się nie zmieniłam.Poznałam siebie lepiej.Zauważyłam,że tak naprawdę wcale nie chciałam być jak inni i przestałam się bać tak na 100%...Tłumaczy się tylko winny,a ja czuję się winna...ale czego,skoro to podobno prawo młodości,żeby się "wykrzyczeć"?
No właśnie,może to kwestia tego mojego charakterku.
Podobno jestem jak moja babcia Marta - "kurwuję" jak nikt inny.
Zauważyłam,ale czy mi to przeszkadza? Nie...na tle moich rówieśników,śmiało,nazwijcie mnie niedojrzałą,czy co tam,ale ja uważam,że wulgaryzmy nie istnieją,poza tym jestem tak zawiedziona tym światem,że chyba nie znam innych słów na swoją frustrację.

Myślę,że to co mnie zmieniło...to w sumie gimnazjum.Gimnazjum pokazało mi jedną rzecz: jeśli to jest świat normalny - nigdy przenigdy nie chcę być normalna.I pokazało mi też,że nawet jeśli ktoś był taki sobie fajny pseudo-elitka gimnazjalna itd. to po 2 latach doszedł do tych samych wniosków co ja - kto dużo gada,mało robi.Może tak się zmienia człowiek po jakiś przeżyciach,czy to wewnętrznych,czy zewnętrznych...
Nie wiem,nie chcę o tym myśleć,bo zaczynam zatracać sens tego,co miałam zamiar napisać.

A więc: listopad 2013.Niedawno premierę miała "ekipa z warszawy".Chyba najgorsze możliwe gówno wtargnęło w telewizyjne życie Polaków,a możliwe,że zostanie wyemitowane za granicą.
DZIŚ,dziś nie isntieje MTV,istnieje tylko mtv - megacommercialshit television.
Moje pierwsze KURWA na temat tego programu to : NO KURWA NO NIE,TYLKO NIE MOJA STOLICA.Dlaczego,dlaczego Polsko,taką stolicę ukazujecie innym? Przecież my tacy nie jesteśmy! Ja jestem kompletnie zdegustowana i zażenowana tym programem.Nie chcę oceniać wartości moralnych tych ludzi,bo zdecydowanie to co nimi kieruje to "sława piniondze i wielka kariera".Po raz kolejny uosobienie wartości,na których mnie osobiście aż tak nie zależy,ale cóż,niektórym jednak tak...tylko że wyrabiać swojemu nazwisku piękną opinię pt daję dupy przed połową polski w tv.Nie wyobrażam sobie jak można upaść tak nisko.Ludzie pytają: aż taki z Ciebie patriota,że tak Cię boli ta Warszawa? Tak.Nie.Nie wiem...chciałabym kochać ten kraj,ale nie mogę.Bo właśnie takie coś mi nie pozwala.Debilizm,czy to wtórny,czy to trwający zniechęca mnie do życia tutaj.Często słyszy się,że w tym kraju nie ma perspektyw...S ą,uwierzcie,są...ale jak ktoś może dostrzegać perspektywy,kiedy spojrzy w telewizor mówiąc "Look,those polish girls are even easier than ones from geordie shore".Później zaś frustracja anglików rośnie,bo my mamy "ich" pracę...a jakim prawem tacy imbecyle zajmują nasze stanowiska - mówią anglicy.Takim prawem,że obraz rysowany w waszych mediach jest jednym słowem CHUJOWY.
Nasza edukacja jest na tak wysokim poziomie w porównaniu z waszą,że te nasze durne plastiki przynajmniej zniżkę 50% sobie w sklepie obliczą.U was ekspedientek pytają,no ale to taki tam szczególik.
Narzekam na nasz system nauczania,ale w anglii(co ja tak anglię jadę? nie wiem,ale tam się jakoś trochę w edukacji orientuję) zawalasz testy - nie możesz robić dalej kursu - nie zostaniesz np. biologiem morskim,bo nie masz biologii zrobionej.U nas masz opcję zrobienia drugiego zawodu.Wspominałam mojemu ówczesnemu chłopakowi,że mógłby ruszyć szanowną srakę tutaj po skończeniu tej swojej geologii,dorobić biologię i byłby i tym,i tym.Ale teraz wiem jedno - przecież on nie dałby tutaj rady.Z matematyką na poziomie 2+2=2 powodzenia.

System edukacyjny Polski jakkolwiek chujowy,takkolwiek kształci nas wszechstronnie,co z jednej strony jest dobre z drugiej niepotrzebne po gimnazjum.Nowe matury w Polsce przygotowane są za to tak jakbyśmy realizowali przedmioty wyborowe i w sumie wygląda na to,że w naszym systemie szykują się powoli zmiany do tego stopnia,ponieważ zauważyłam,że od rocznika '96 w polskim systemie jest jakiś tam dodatkowy rozszerzony,co trochę go zbliża do mojego IB.

Cieszę się z szansy na IB i nie wyobrażam sobie siebie w innym programie nauczania.Chociaż jest ciężko,to cieszę się z bycia najgorszą z najlepszych.Bo przyznam,czuję się tam wybitna porównując do polskich systemów.Co jednak może być poczuciem złudnym...nieważne.

Kontynuując: dzięki programowi warsaw shore przechodzę personalne małe załamanie nerwowe i nie wiem jak i komu się wyżalić.Nie mogę patrzyć w co zamienia się ten świat i nie mogę znieść ogromnego podziału na debili i inteligencję.Tego,że nawet już nie ma grupy przejściowej,tego,że jest tak ogromny kontrast...

Patrzę też np. na internetowe fejmy typu "Damian Buczek" czy coś w tym stylu.Nie wiem,czy w moich ambicjach było to samo nazywając się fuckingprincess,ale to była chyba tylko i wyłącznie zbyt mocna,wręcz splagiatowana kreacja.Chętnie zmieniłabym link,myślę,że kiedyś wykupię domenę,aby ten blog stał się stroną internetową,chociaż wiem,że praktycznie nikt tego nie czyta.

W ostatnim czasie udało mi się prawie kompletnie odciąć od telewizji,ale zauważam pewne paradoksy...To,co powinno tylko i wyłącznie bawić zawiera w sobie poważne tematy i pomaga zmienić życie,podam chociażby seriale Scrubs czy How I Met Your Mother.Sitcomy,które dają mi tematy do rozważań...zaś to,co powinniśmy traktować poważnie wywołuje różne reakcje.U mnie znów zażenowanie i śmiech zmieszany z płaczem - polityka.Chętnie bym się nią zajęła kiedyś,interesuje mnie,ale...ja chyba po prostu nie miałabym siły próbować podnosić takie państwo,chciałabym je zmienić,a przecież 80% wyborców to byliby właśnie ci debile skóra-fura-komóra-ruchanie.

aha,przyznam szczerze: seks to także moja "obsesyjka".Nie wiem czym to tłumaczyć,ale po prostu go lubię.
Posiadam wspólokatorki na moment obecny.Chyba obydwie przyznały,że facet do ruchania to właśnie musi być przystojny i wyśmiały mój komentarz na temat mojego aktualnego crusha "jest najbrzydszym facetem jakiego mogłam wybrać,ale ruchałabym za gust muzyczny".Ale tak przemyślając...Nie chcę więzi emocjonalnej,czy związku(a może i chcę,ale nie mam na to siły i ochoty),ale jednak bardziej niż jakaś tam uroda dla mnie liczy się chociaż trochę intelektu.Chyba jestem dziwna,nie wiem.

Chyba...ba,JESTEM DZIWNA.

ahhh te luźne rozważania.Nie wiem na co jeszcze mogę ponarzekać,może na to,że kurwa nienawidzę jak mi się miesza czekoladowe kulki z cynamonowymi płatkami,no nie znoszę!
TE KULKI SĄ KURWA OHYDNE.

poniedziałek, 4 listopada 2013

brave.

Your sadness is not beautiful.
 It’s not keeping you warm.
 It’s not keeping you company.
 You don’t feel it right now but your sadness is sinking you.
 It’s slowly taking over your body,
 biting your soul and splitting your heart.
 Don’t let it crack you open. Fight it.


Tematem dzisiejszej etyki była odwaga.Cytat z tumblr jakoś się wiąże ze słowami,których słuchałam dzisiaj.Czy jesteś odważny padło pytanie? I tak bardzo cieszę się,że nie do mnie.Bo musiałabym uzasadnić dlaczego nie.A nie wiem czemu nie jestem,nie wiem czemu strach wpędza mnie w to,gdzie się znajduję także dzisiaj. Nie wiem,nie wiem,naprawdę nie pojmuję samej siebie.Dni,w których mam ochotę to zrobić są już rzadkością,a jednak wciąż się zdarzają... "Jestem,więc kocham.Kocham,więc cierpię"...czyli najprościej rozumiejąc ten kto nie cierpi nikogo nie kocha...I głupi debil sam nie docenia jakie ma wtedy szczęście.

Może to wszystko przez jedno głupie "cześć".

`Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie...`


niedziela, 3 listopada 2013

My secrets are burnin' a hole through my heart...

All I can say is feelings suck.
You suck.But thanks for honesty.

wtorek, 29 października 2013


Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.


Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.
Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem...

Zgodnie ze starym chińskim przysłowiem: gówno z dupy.Znowu mnie łapie zazdrość :/
Do wszystkiego odnoszę się tak personalnie,relatywistycznie ;__;
Zazdrość...po ostatnich zajęciach etyki o strachu,ze znajomością definicji stwierdzam,że zazdrość to uczucie głupie.Zazdrość to strach,strach przed zostaniem zastąpionym przez kogoś innego,utraceniem swojej wartości,pozycji jakąś osiągnęliśmy w czyjejś świadomości.

Ale...czy to zazdrość?Czy ja wgl mogę ją odczuwać?
Czy ja mam jakąś wartość w jego oczach?

sobota, 26 października 2013

Dojrzewam...


I bardzo mi się to nie podoba.

***
Nie widujemy się,prawie nie rozmawiamy...a jednak już udało nam się wymienić takie słowa,które godne są spisania:
D:Had a shit couple of weeks till I met you.
A:Had a shit couple of LIFE before I met you.

co mnie tchnęło,co pchnęło,ja...nie chcę.Przecież nie chcę,sama nie wiem czego chcę.Chcę pustki.
Im scared to get close,I hate being alone,I long for that feeling to not feel at all.The higher I get the lower i'll sink,I cant drown my deamons they know how to swim.

Awkward.

 You're 16 if there's ever time to be selfish - its now.

But the higher I get the lower I sink.I am not Jenna,I wish I was.I wish I could have choice in guys and meet few amazing guys.By now in both stories the only thing matching so far are names.There was Matty in 2010 and actually also never wanted to tell anyone what was between us if he ever thought there was anything(there was ALSO sex),there unfortunately was Jake(there also wasnt sex and well i hope i hurt him as Jenna hurt her Jake,although the awkward Jake didnt deserve it).
Jenna the cheater - was I ever cheating? Yes.
Where's my Collin? Collin please be named Daniel in my history,or you can be named Bartek or you can be named Oscar...JUST BE.
Be there,be SMART(cause thats the thing that is always not a good side of guys im dating),be handsome.be like Awkward Collin.

ehh,IB is eating me alive.Im drained at evenings,and i dream about being overslept like a dog on a floor during lessons.As the time keeps going I noticed few things:
-I really appreciate level of english classes Im at now;its amazing here,although getting Fs and Ds -its worth
-I love poetry!but the one thats most audible to me is either old one about love or newest ones about everything,i think im not a fan of for example kochanowski :C

however,sleep,its weekend,I CAN SLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEP
and tommorow studying vocab for test,gonna get F again :C

`Im gonna get some Fs
"only" got 200 words to study
I-I-Im coming,crying every morning
This is fucking awful`

poniedziałek, 21 października 2013

Zimmer 483

                                                         and the freckles.

Po dzisiejszej lekcji etyki,a właściwie już na niej,zaczęłam myśleć...o wielu rzeczach,kontynuowaliśmy temat "zła",rozmawialiśmy o czynach,definiowaliśmy zło ontyczne i inne zła,złka i złeczka.Mam swoje koncepcje pseudofilozoficzne,nie zgadzam się z niektórymi rzeczami,ale to tam nic takiego "ważnego" na moment obecny.Tytuł dobrany może z sentymentu,a może z powiązania z moją koncepcją i przemyśleniami pięciominutowej drogi do bursy...

"Zamknięty pokój."

My.Jesteśmy jak zamknięty pokój,zamknięty dla innych dla nas znajome,a zarazem nieznane pomieszczenie.Może niewłaściwym jest używanie słowa pomieszczenie jak chodzi o człowieka,ale człowiek XXI wieku...jest jak pomieszczenie.Człowiek,człowiekowi wilkiem...lub często tylko pustą bańką zabierającą przestrzeń...nieważne,nie mam zamiaru tym obrażać.

My.Jesteśmy jak zamknięty dla innych pokój.
Omawiając ten przykład.Pokój,w którym trzymamy nasze...człowieczeństwo.Nasze porażki,sukcesy,to na co zarobiliśmy,to co mamy.W swoim pokoju np. pamiątki;w sobie:wspomnienia,uczucia.
Pokój...to co mamy,co możemy mieć?Póki pokój jest zamknięty,inni tego nie widzą.Więc zgodnie z koncepcją "Kota Schrodingera" - póki pudełko jest zamknięte,nie wiemy,czy kot jest martwy czy żywy,więc w tym samym czasie mamy kota i kota nie mamy.Analogicznie w przypadku koncepcji pokoju...póki pokój jest zamknięty ludzie nie widzą naszego wnętrza,mogą myśleć,że coś tam w środku mamy oraz że nie mamy niczego(i tu zaczęłaby się dyskusja na temat poszanowania i dzisiejszego "podnoszenia" kwiatów zanim przejechałby je tramwaj,bo mają dla nas wartość...jacy ludzie mają dla nas wartość i jaką?to już kwestia późniejszej "rozkminy",na razie skupiam się na temacie pokoju,z którego i tak już wybijają mnie współlokatorki).Ludzie mogą myśleć co chcą,a co może mieć nasze wnętrze? Lata znoszenia różnych pierdół,"zamiatania pod dywan"(udawania przed samym sobą),dekorowania,sprzątania i na zmianę robienia bałaganu,wycierania kurzu.(wszystko ma symbolikę)A ludzie za drzwiami? podglądają przez dziurkę od klucza widząc troszkę,niektórzy na siłę chcą się dostać(mało takich),niektórzy wchodzą,bo ich wpuszczamy(i indywidualnie od nas zależy,czy pozostają,ile czasu zajmuje nam wpuszczenie ich...bo każdy z nas ma inne drzwi),często coś wnoszą...czasem robią ogromny bałagan,czasem potrzebujemy pomocy w posprzątaniu lub zajmuje nam to lata.taki nasz pokój,który zanim go posiedliśmy został już częściowo wyposażony...zanim "posiądziemy" siebie - jesteśmy wyposażeni np. w kolor oczu...w cechy zewnętrzne,wewnętrzne...zazwyczaj ktoś pomaga nam się urządzić,wprowadzić(rodzice).I taki jest nasz pokój...głupie współlokatorki...nie da się napisać nic co jest ważne,bo drą durne ryje.

czwartek, 17 października 2013

the toxicity of our city


Breaking news or actuall news that's heart-breaking: "breaking up of sleeping with sirens".I swear that was such a heart attack when I only read it :C ATM Im listening to Toxicity by SOAD.Must say Im not in a mood for analysis and interpretation of the lyrics,but well some parts are just TOO real.
(Btw decided to write smth in english,not really demanding english,I guess im not that good to use many words I have to study a little harder,got used to the level I was at and it was always more than enough for A...and now its less than C.Thats good to be honest)

However,back to lyrics and according to "The toxicity of our city".It's not about the physical aspect like all the polution in air or water cause of lots of cars and so on...Its about the toxicity of city life which is like a freakin monster.Thought I would be happy there,must say I am.Some days I really am,but not always.Miss the solitude in my town,here I have smth more like isolation...I loose.
I've lost closest friends as they stayed in my town,I've lost my sister.I have lost a boyfriend(who's an idiot now so thats good for me,not for him B| ).I have lost best friend cause of shit on her 18th b-day party AND THATS GOOD,if someone's gonna leave you they will anyway.

I loose everything.I loose control...I never had one.Im not prepared to swim on that kind of depth.
SOOOOO.... `Should I sink or swim or simply dissapear?`

That is a question I try to answer.And it never works.
If I stay Im definately going down...My grades arent best now,but on the other hand whats important? Grades or knowledge? Grades have nothing to do with real knowledge and abbilities someone has actually...Cause its easy to see now that one grade isnt equivalent the other esp. when people are from different schools.Anyway...pre-IB gives me a lot,already thought me things I'd never knew if I was in "normal" class.Paper 1 is extremally amazing thing,though its not the easiest thing to write.

However,I should of analyze staying and leaving:
So,staying:

+money
+malls
+new friends
+good level of education
-scared of not getting to IB
-dorm

back:
+friends
+better people
+cheaper
-no money for me
-no option to go to mall
-worse education(would be best in class again ;/)
-polish exams and education system
-may not get to good class
+sister
+my solitude
+sleeping at daytime


well its so hard :C
I really dont know,maybe wait whole that year...but then I may loose a year of polish school and if i wont get to IB i may not get to high school in my town and will stuck maybe studying to be a hairdresser or smth...thats a shit ;/

Thats the DISORDER,DISORDER,DISORDER in my life...im a mess.

piątek, 4 października 2013

Blondinen.


To ja,ein blondinen,bojem siem o swoje włosy,wypadają :C xD
ale muszem znów jebnąć różowyyyy noo XD
Ale chuj tam.
Znowu zerwaliśmy z Jake'iem.Nawet już nie pamiętam daty zerwania,chyba mam na nią baaaardzo wyjebane i chyba mi już dawno nie zależało,sama nie wiem.Wiem,że raczej nie będzie żadnego getting back together.Why? JUST BECAUSE.

Po krótce co chciałam powiedzieć:
Mieszkanie w Szczecinie - tak,bardzo,lubię. Współlokatorki w miarę ok. Aktualnie uczęszczam na zajęcia etyki.Uwielbiam je wręcz. Ostatnia dyskusja była odnośnie "dlaczego mężczyźni zdradzają żony,dowiedziałam się też,że reprezentuję jakiś tam pogląd filozoficzny,chyba relatywistę,nie pamiętam.Dziwne,myślałam,że to moje własne myślenie.Dyskusja zaś rozpoczęła się od słów Sokratesa "Kto wie czym jest dobro,zła nie czyni".
Oczywiście dobro,zło - pojęcia względne,zgodnie z moim przekonaniem.Cóż,trochę zapomniałam swoje ostatnie przemyślenia,ale postaram się przypomnieć.Otóż myślałam nad tym,jak wygląda dobro i zło w tym jakże odmiennym od mojego świecie - betonowa dżungla,zapominanie depresji w centrach handlowych i "betonowe" uczucia.Tak dla mnie wygląda wielkie miasto,ale nie powiem,żeby było mi tu źle.
Tłumacząc betonowe uczucia: nie chodzi mi o ich trwałość,wręcz przeciwnie - o jej brak,o szarość,o monotonię.I o to,że te uczucia są "twarde",normalne uczucia powinny być miękkie.
Twardość betonowych uczuć powoduje ból w związku z otarciem,upadkiem itd.
Witaj XXI wieku.Słowa Sokratesa są nieaktualne,nie rozpoznajemy już dobra i zła,bo trudno nam mówić o miękkich uczuciach.Każdy z nas kreuje się na beton.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Politycznie apatyczna.

Ja jestem za zmianami w Polsce...w systemie szkolnictwa:

  •  obowiązkowy przedmiot typu etyka,religia dodatkowa.Religia w szkołach to każdy rok tych samych tematów,etyka zaś - przeglądając podręcznik zmusza każdego do refleksji,samooceny i wyrobienia własnego światopoglądu.Nie wpaja też jednotorowego myślenia,na pytanie czym jest dobro nie nakazuje odpowiedzi bóg,a własną definicje.
  • zmiany co do szkół,nikomu niepotrzebne jest gimnazjum.
  • powinniśmy wybierać przedmioty,szkoły powinny być bardziej jakby to ująć sprecyzowane.
  • programy nauczania uważam za dobre,Polska nie przygotowuje pod egzaminy,a uczy(pod testy przygotowuje UK,system powinniśmy do UK upodobnić,ale nie tworzyć taki sam)
  • pomniejszenie wachlarza przedmiotów,których uczą się poszczególni uczniowie dałoby mniej sprawdzianów,indywidualne wybory pozwoliłyby uczniom stać się indywidualnością,nakazałoby to niwelację zespołów klasowych jako 30 uczniów przechodzących razem z klasy do klasy,jednakże w szkole każdy uczeń przydzielony byłby do konkretnego nauczyciela jako swojego pedagoga,mentora.
  • Zmiany systemu oceniania zachowania.W tym punkcie zmieniłabym ocenianie uczniów na podstawie wyglądu.
  • Wszystkie szkoły publiczne - taki sam system oceniania przedmiotowego i zachowania.
  • Do rozważenia wprowadzenie mundurków w podstawówce,ale NORMALNYCH,a nie worków na ziemniaki,jakie ja miałam nieprzyjemność nosić.Np.marynarek z tarczą szkolną na rękawie.(pomysł zrodził się przez mojego chłopaka,jedynego niepełnoletniego mężczyzny,którego znam i potrafi sam sobie krawat zawiązać.
  • Zmiany związane z przyborami szkolnymi,koszt wyprawki już zmniejszyłby się wprowadzając przedmioty wyborowe dla uczniów idących do np. liceum,wyposażenie szkół w komplety podręczników jako pomocy naukowych(oraz warto dodać że potrzebni są lepsi nauczyciele,inspirujący,tacy dla których podręcznik nie jest podstawą,a pomocą,którzy staną przed nami i poprowadzą lekcję,nie tylko każą uczniom wykonywać zadania,porozmawiają jak z równymi sobie,pokazując jednak,że należy im się respekt,tacy nauczyciele jak w moim żałosnym gimnazjum garstka,m.in. mój nauczyciel języka angielskiego,a także mój nauczyciel edb.Drugi z nich zawiesił poprzeczkę tak wysoko,że wątpię by jakiemukolwiek nauczycielowi edb bądź podobnego przedmiotu udało się choćby jej sięgnąć)
  • pięciolatki w szkołach?dobry pomysł,ale tylko i wyłącznie pięciolatki potrzebujące dodatkowego roku nauki czytania,pisania itd.Bo teraz np. nie można nie przepuścić do następnej klasy dziecka w klasach 1-3,co skutkuje osobami typu "osiemnastka w gimnazjum",które mimo tej osiemnastki nie potrafią czytać.Kiedy jest czas na poprawki dziecko musi iść dalej i radzić sobie w klasach 4-6.Bezsens.
  • więcej drogowskazów dla młodzieży,warsztatów,wolontariatów,praktyk.
  • wieeeele innych postulatów,o których pomyślę i umieszczę w swym dziwnym "programie wyborczym".Żartuję,nie będę starała się zostać politykiem RACZEJ XD raczej łatwiej dezerterską drogą uciec do Anglii,do Jake'a i odizolować się od Polskiej hipokryzji.

Zmiany w prawie:

  • odnośnie marihuany się nie wypowiadam.Mnie osobiście żadne używki nie interesują.
  • Opowiadam się za legalną aborcją,lecz tylko i wyłącznie chemiczną(mechaniczną nadal legalną w przypadkach takich jak jest to legalne teraz),bo jeśli kobieta czuje,że nie da rady finansowo,psychicznie itp to powinna mieć taką możliwość,lecz aborcja chemiczna to również ryzyko na jej własnym zdrowiu.Mogłoby to być regulowane przez jakąś instytucję sądową,w opinii również o opinię medyczną,dopracowałabym ten punkt kandydując na prezydenta.
  • zaostrzenie wielu kar i przepisów(nie znam się za dobrze na prawie)
  • zmiany w działalnościach mops'ów,kuratorów itp
  • zlikwidowałabym przepis odnośnie obrazy uczuć religijnych.Zgodnie z konstytucją Polska jest państwem rzekomo gwarantującym wszystkim swobodę wyznaniową,zaskarżyć o obrazę uczuć religijnych rzekomo można odnośnie każdej religii,lecz co z ateizmem,który religią nie jest?Przepis ten wyklucza możliwość złożenia przez ateistę pozwu,co zaś podchodzi pod swego rodzaju rasizm.
mam wiele pomysłów,jak chociażby sposób utrzymywania miast w czystości.W Niemczech wprowadzono automaty,które za butelki plastikowe wydają jakoś tak 50 centów,jest to sposób na recykling,oczyszczanie miasta i zarobek dla ubogich.
W tym kraju niepotrzebne są autostrady,bo dla kogo,skoro coraz nas mniej - spójrzmy prawdzie w oczy,uciekamy.
W tym kraju niepotrzebny jest kościół,który że tak brzydko powiem "kradnie" z portfeli starszych pań ostatnie grosze.
W tym kraju niepotrzebny jest Tusk,niepotrzebny jest Bronek,niepotrzebny Kaczyński.Wierzę w znaki,to że większość polityków zginęła w Smoleńsku(który jest teraz grą polityczną,odwracającą uwagę ślepego ludu od tego co naprawdę jest ważne)było znakiem że czas na zmiany,zmiany przyszły nie wnosząc tak naprawdę żadnych zmian poza gębami pojawiającymi się w telewizji,na jakiś kongresach itp.
Temu krajowi,jak każdemu krajowi potrzebny jest ktoś.Potrzebny jest nie dobry przywódca,temu krajowi potrzebni są ludzie.By byli ludzie potrzeba pracy,potrzeba zarobków,potrzeba domów,potrzeba szans innych niż nowy McDonalds,a żebyśmy nie kończyli z miliardem lekarzy,a bez braków cieśli potrzeba ludzi,którzy dobrze nami pokierują w młodości,autorytetów,nie kogoś jak moja ex-wychowawczyni,kto jednym słowem zniechęcał do całego życia.I dopiero po tych ludziach liczy się "przywódca".Jednakże uwaga uwaga,Polska po wojnie jest praktycznie nowym,nie w pełni stojącym na własnych nogach krajem,a zanim mamy nad sobą przywódcę,szefa,mamy nad sobą...matkę.Potrzeba kogoś kto nie będzie bawił się w grę polityczną,nie będzie mówił co zrobi,a zrobi coś i opowie o planach na przyszłość.Zanim rodzi się dziecko zazwyczaj ma już swoje łóżeczko,mama i tata kupują mu ubranka,a także przygotowują pieluchy itd.Polsce potrzebne łóżeczko,ubrania,a przede wszystkim dużo pieluch na gówna,które już w naszej polityce są obecne.Niestety jest,jak jest i patrząc prawdzie w oczy polityka to nie troska o dobro,polityka to dla "naszych" polityków synonim biznesu.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

sobota, 17 sierpnia 2013

`Once upon a time,a few mistakes ago`


... była sobie głupia zdzira,która komentowała wszystko co wstawiał pewien Idiota zjebanym serduszkiem,jakby jej inteligencja nie przekraczała poziomu pisma obrazkowego.Faktem było,że faktycznie jej inteligencja definitywnie nie była wyższa.I taki sobie Idiota 10 grudnia spotkał Fucking Princess.I Fucking Princess jakkolwiek mądra głupio się zadłużyła w Idiocie,któremu jednak zdawały się nie przeszkadzać zachowanie Głupiej Zdziry,po krótkim czasie Idiota udowodnił,że nie zasługuje na miano Idioty,niestety był głupszy,więc Fucking Princess kazała mu spierdalać,choć tak naprawdę losy Idioty nie były jej obojętne,ale poznała Transika i chciała się z nim zaprzyjaźnić.Idiota zaś wmieszał się w związek z Głupią Zdzirą,która to oczywiście musiała sobie lewą nogę na wschód,prawą na zachód rozpierdolić przed Idiotą,a Idiota skorzystał :) Pomimo wszystko Idiota obiecywał Fucking Princess,że kocha ją,a ona debilnie w to wierzyła.Sratatatatatatatatatata.Idiota i Fucking Princess znów zostali parą.I Idiocie znów nie przeszkadzają zaczepki od Głupich Dziwek,więc niech do nich spierdala. - Tak oto Fucking Princess za chwilę z nim kurwa zerwie.KONIEC BAJKI :)

Wkurwiają mnie "słodkie idiotki",więc albo one,albo ja.Nie gra coś to chuj Ci w dupę i jeszcze kop na rozpęd,nie wracaj.Nara.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Dodatkowy kilogram z lat pięćdziesiątych...

Nie używam Marilyn Monroe jako wymówki dla bycia grubą.Lecz nie uważam również,że noszenie 40 to problem...Problemem nie jest,powodem do dumy?Owszem,jeśli potrafisz cieszyć się życiem i akceptować siebie to potrafisz wpędzać w kompleksy panie z rozmiarem zero.Zadziwiające dla mnie były znalezione dziś stare reklamy ze sloganami "Men wouldnt look at me when I was skinny" lub też "Don't let them call you skinny". Na dzień dzisiejszy ze swej wagi jak i ciała nie jestem zadowolona w 100%.

Chcę schudnąć z powodów zdrowotnych(kolana), nie chcę zaś schudnąć do 40 kilo w glanach,miseczki A30 i bioder wystających dalej niż sutki.Jednakże wracając do tematu zadziwiające jest jak w przeciągu 50 lat miano najseksowniejszej aktorki od Marilyn Monroe przeszło do zanikającej dziś w oczach Angeliny Jolie. Nie zadziwiającym natomiast na dzień dzisiejszy jest,że kobiety z dodatkowymi kilogramami są źle traktowane,zwłaszcza jeśli są sławne.Doszłam osobiście do wniosku,że dodatkowe kilogramy pasują,lecz kobietom z klasą.


Ikony kina jak i seksu lat 50 chyba każda z nich miała to,co dzisiaj przez producentów byłoby niedopuszczalne...Mea West,Marilyn Monroe,Bridgette Bardot,a nawet Audrey Hepburn w XXI wieku uważane byłyby za "musisz schudnąć,podpisujemy kontrakt na to,że schudniesz".Lecz coś w tym jest,że ta nadwaga pasuje tylko kobietom z klasą.Nie wyobrażam sobie Marilyn Monroe odbierającej nagrody w mięsnej sukience i odwrotnie - gaga w prostej białej sukience...nie,dziękuje.Nie dziwi mnie zaś,że kiedy u Gagi zaczęły się problemy z wagą napisano,że się spasiła lub roztyła...Na dzień dzisiejszy porównać można byłoby kobietę z klasą,która do praktycznie wszystkiego doszła sama - Adele(zwrócić uwagę na stroje,zawsze idealnie z klasą) oraz kobieta,która do kariery doszła przez łóżko - Kim Kardashian.Kim w eleganckich,niepstrokatych strojach i z nadwagą wygląda wręcz karykaturalnie i co najmniej śmiesznie...Równie dobrze mogłabym posłużyć się przykładem Beyonce,która ostatnio podobnie jak Marilyn Monroe ma obsesję na punkcie perfekcji zaś co do figury również nie ma raczej rozmiaru 0.Kanony piękna się zmieniają,co mnie nie dziwi,bo to "epoki w sztuce",nie dziwi,lecz smuci...a jeszcze bardziej smucą mnie zmiany w kanonach zachowania,które jest akceptowalne,tym bardziej,że teraz idol nastolatek może sobie pluć na fanki,a dawna idolka małych dziewczynek tworzy chujową muzykę,ujarany teledysk,kręci w nim dupą i wypowiada się publicznie o tym,że marihuana jest dobra...Że przykładem dla koleżanki w moim wieku w formalnym przemówieniu były Nicki Minaj i Rihanna,dla mnie - ja sama,dla innej - Ebenezer Scrooge.Ehhh,cytując tu moją nauczycielkę polskiego z gimnazjum NA TYM ŚWIECIE POTRZEBNA JEST WOJNA...

Dziś - za wrażliwość masz miano dziwaka,za cnotę - cnotki niewydymki,za seks,który nie jest już tematem tabu - dziwki,a z resztą na miano dziwki to zasłużysz wszystkim,chociażby urodą...a mnie najbardziej boli obniżający się wiek w gnijącym społeczeństwie

piątek, 2 sierpnia 2013

twins

niektórzy mówią,że bliźnięta takie prawdziwe,rodzone,potrafią odczuwać to samo,co drugi bliźniak nawet  rozłące.Jak dotąd chyba nikt nie wspomniał,że MOŻNA wiedzieć co czuje osoba,którą się kocha...



ależ ja jestem mądra.

Miłości się nie szuka.Ja szukałam?Czy ja szukałam jak 10 grudnia amorek mnie pierdolnął przez internetową kamerkę?
 Ten Amorek jak pierdolnie to nie mierzy w kilometrach...Jak piorun - nie mierzy czy jebnąć w samochód Twój czy sąsiada.

-----------------------------------------------------------------------------------
Chciałabym mieć bliźniaczkę ;C ale mało to ważne.Jestę różowowłosę :3
I kocham Cię,Jake :3 i tak tu nie wchodzisz xD

poniedziałek, 8 lipca 2013

powrot po raz enty.

KONIEC GIMBAZY 
nareszcie,myślę,że nie wytrzymałabym tam ani chwili dłużej.
Wyjeżdżam ;3 Matura międzynarodowa,a więc udało się,krok bliżej do Anglii.
And a step closer to You.

Moja obsesja wróciła 4 czerwca 2013 roku.Szczęśliwie?Oby.
Chociaż ma wiele obaw.Wiele strachu o coś małego,co zapewne znów skończy się łzami,ranami i ucieczką w ramiona innych.Tak się dzieje.Dawałam mu wiele szans,wiele razy byłam zraniona,ale o dziwo nie jest mi wcale dobrze kiedy mu odpłacam.
Niewiele zabrakło do spotkania w te wakacje,po prostu kocham mojego przyszłego teścia xDDD
Musiał powiedzieć "nie",no musiał xD

To takie słodkie kiedy 3 najważniejsze blondynki w Twoim życiu się dogadują.

Dużo wrażeń i nie wiem sama czym by się podzielić.Może włosami



Z moim dziwnym skarbem zaczęliśmy ciekawą dyskusję na temat wzorców przedstawianym małym dzieciom.Z mojego dzieciństwa pamiętam barbie i programy telewizyjne,w których rysowane postacie miały nienaturalne kształty ciała (talia 1/3 ramion,no powodzenia).Zakończyło się zaś na dyskusji czym jest piękno.

Według Niego "piękno jest w środku",lecz to tylko powtarzany,przerysowywany,czy odbijany przez kalkę slogan.Nikt z Nas mówiąc "piękno jest w środku" nie ma na myśli Andersa Breivika,nie ma na myśli Adolfa Hitlera,czy Ariela Castro,a jednak powielamy ten schemat i przekazujemy go kolejnym pokoleniom.
Rozważmy także czy piękno jest w środku.Sztuka jest synonimem piękna.Niektóre z jej dziedzin to literatura,muzyka,rzeźba,obrazy.

Literatura - zgadzam się,piękne są słowa ukryte wewnątrz książek.Muzyka - czy ktoś z nas zastanawia się nad poszczególną nutką i jej pięknem?Nie sądzę.Aczkolwiek również tutaj możemy zastosować piękno "w środku".Rzeźba - zastosowanie sloganu trafione jak kulą o płot,wewnątrz rzeźby mamy gips lub inne materiały,których nikt raczej nie zdefiniuje jako piękne,chooociaż...ale o tym za chwilę :) Obrazy - wnętrze obrazu jest puste xD chyba,że stosujemy wewnętrzne piękno jako obraz WEWNĄTRZ ramki.

Jednakże,co stwierdziłam ja,piękno jest pojęciem względnym.Jak czas i kilka różnych rzeczy,które zapewne już napisałam na tym blogu.Dla jednego pięknem są piercingi i modyfikacje ciała,innym podobają się czarne włosy,dla kolejnych marzeniem jest biała jak ściana cera,pięknym może być albinos,pięknem mogą być dzieła DaVinci'ego lub bazgroły Twojego dziecka na kartce.To co definiujemy wyrazem piękno jest kwestią indywidualności - każdego człowieka.

Uwzględniając temat konkursu języka polskiego,który dał mi więcej niż 3 lata nauki w gimnazjum - Marzyciele,Buntownicy,Indywidualiści są wśród Nas,nie każdy powiela schemat prawdziwego piękna wewnątrz człowieka.Czy piękno i dobro to to samo?Nieprawda,należy także pamiętać,że zależy od której strony spojrzymy na człowieka - zobaczymy inną twarz.Zdaje mi się,że nie ma osoby,która wszystkich i wszystko traktowałaby równorzędnie dlatego ukazują nam się różne jej cechy.Zło czynimy,dobro czynimy,czynimy piękno,a brzydota w takim razie... nie istnieje,bo każdy ma inny kanon piękna.

Fizycznie zaś stan brzydoty możemy zdefiniować jako brak piękna(tak jak zimno definiujemy brakiem ciepła),aczkolwiek brzydota również będzie pojęciem względnym (tak jak zimno),a także złudnym,bo brzydota dla mnie - kaloryfer u mężczyzn - jest szczytem piękna dla miliardów osób,a więc jednak jest pięknem,a dla mnie indywidualnie brzydotą,co nie oznacza,że mogę krzyczeć iż to brzydkie,bo mogę urażać ludzkie uczucia.

I w tym momencie śmiałym lecz może prawdziwym stwierdzeniem będzie,że wszystko jest pojęciem względnym i złudnym.Mądrość,głupota,miłość,nienawiść,piękno,brzydota,ciepło,zimno,zło,dobro...właściwym wydaje się filozofia Ying-Yang,gdzie ukazana jest odrobina zła w dobrze i dobra w złu,gdyż ukazuje także,że to co dla jednych jest złem dla jednostek może być najwyższym dobrobytem.

A właśnie,dobrobyt i bogactwo,a także bieda - złudne i względne.Fortuną dla niektórych jest 100 zł,dla innych to "grosik".Myślę,że we własnej filozofii zaczynam się gubić,więc uporządkuję ją i wrócę do teorii kiedy indziej.

sobota, 1 czerwca 2013

still alive.

tak sobie uświadomiłam,że z bajek płynie taka jedna prawda...każda dziewczynka marzy by być księżniczką,po czym staje się kobietą,a w wielu bajkach bywało tak,że odrzucały księcia dla zwykłych wieśniaków...TAK BARDZO ŻYCIE.

Zapierdalam spać zaraz.Na dodatek dzisiaj taki mały pocisk:


mówiąc o kobiecie słowo hipokrytka,jest jednak dalekie od prawdziwego znaczenia męskiej wersji tego słowa,gdyż antagonizmy,które wyraźnie ścierają się w charakterze każdego podmiotu płci brzydkiej są tak wyraźnie zarysowane,że słowa hipokryta użyć możemy tylko w skrajnych już przypadkach,dziękuję,dobranoc xDDDD

no więc tak jak powyżej dobranoc,wczorajsze pogo mnie wyssało :) w uczuciach mam taki trochę kocioł bałkański...

All the time somebody loves me
All the time somebody wants me,
but what the fuck can I do,if its not Him?
hehehehe...

Mam taką receptę na to,a może tylko placebo...CZAS.

Kark mnie boli,kurwy lewackie i plecki.........................I JA CHCĘ MASAŻ.
masaż a potem seks :)
.........pomarzyć można XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Dupy Wam w cipska,a najbardziej tej zdzirze :)

mam trouble in paradise :C i mnie się to nie podoba :C
I NIIIIIIKT MNIE NIE KOCHA...znaczy kochają mnie Ci,którzy mnie tam chuj obchodzą

We are,we are youth of the nation...


Zacznijmy od małej anegdotki na wprowadzenie w temat dzisiejszych narzekań FuckingPrincess.Na lekcji języka polskiego podczas żartobliwej rozmowy z którymś z kolegów z klasy nauczycielka wypowiedziała zdanie "Gdzie cyrk na środku miasta postawisz?",na co wtrąciłam się ze słowami "W Warszawie się udało".

Polska polityko,śmiać się czy ubolewać? Nie.Chować się pod stoły z zażenowania?Jak najbardziej.
W Polskim rządzie od dawien dawna dzieje się źle.Jako zdrajca narodu i "angielczyk",a z drugiej strony patriota paczę lekko sceptycznym,a także lekko przychylnym okiem na swoją Ojczyznę.Pojęcia polityki w niej nie widzę.Chcę się zająć na moment obecny krytyką.

Zacznijmy od spraw wewnętrznych.Polityka,a kościół to dwie różne sprawy,jak lody i ketchup.I jedno i drugie istnieje,nie każdy musi lubić oba,ale mieszanie ich sprawia,że można się posrać.
W zeszłym roku na wos-ie z przyjaciółką stworzyłyśmy projekt partii "Ruch ANTYKLERYKALNY".
Polityka polityką,kościół kościołem.
Kiedy mamy projekt odnośnie innowacji pokroju in vitro,czy związków partnerskich jakim prawem najgłośniej trąbić o tym zaczyna kościół,który nie ma nic do gadania.Nie jest partią polityczną,nie ma przedstawicieli w sejmie,co oznacza,że taki sobie Rydzyk wie tyle samo,co taka sobie ja.

Kościół krzyczy o moralach,ale kimże jest ksiądz by oceniać Twoją moralność?czy sam nie uczy Cię,że tylko bóg jest w stanie Cię ocenić?Dlaczego więc oceniają moralność ludzi,którzy popierają związki partnerskie,czy in vitro? Czy nie uczą nas,że mamy wolną wolę i własne sumienie,które powie nam co robić?Czy nie wierzą w nasze dobre wybory? To jak żyjemy jest naszym własnym wyborem,naszą indywidualną moralnością i tylko nasze sumienie wystawia sobie rachunek.Jeśli chcę "dziecka z próbówki" dlaczego mam go nie mieć?Jeśli kocham,dlaczego nie mam mieć prawa do wiadomości po śmierci tej drugiej osoby?
"Ludzie wierzący" to zazwyczaj ludzie starsi,którzy już swoje życie przeżyli tak jak chcieli,lecz odbierają prawo do tego samego innym...dlaczego? nie wiem.
Według mnie po prostu wiara nie idzie w parze z poglądami politycznymi,a tym bardziej z polityką.

I tu następna kwestia,według mnie uczucia religijne i personalne powinny iść na bok jak chodzi o politykę.

a kolejny z problemów to osoby,które są dla nas reprezentacją.KTO NAS REPREZENTUJE,NO HALO?
myślałam,że politykę zostawia się ludziom mądrym,a jednak nie.Zostawia się ją flamingom - krzykliwość to główna cecha tych brodzących w brodziku intelektualnym stworzeń.Tak jak powiedziałam politycy w naszym państwie krzyczą głośno,"krzyczą" nieprzemyślanymi,niezważonymi słowami.A przecież cechą inteligentnych ludzi jest dyplomacja,nawet obrażanie innych w taki sposób by się nie obrazili.Posłanka Pawłowicz jest osobą staroświecką,a według mnie wpuszczenie na mównicę sejmu przeciętnego "dresa" z pod bloku zaowocowałoby mniejszą wiązanką i mniejszymi atakami niż ataki dokonywane przez panią Pawłowicz.

W naszej polityce gra się chwytami najpodlejszymi,takimi jak gra katastrofą smoleńską.Właściwie nie rozumiem jak mogę nazywać to NASZĄ polityką.nie ma w niej nic naszego...

Taki mamy kraj jaki potrafimy zrobić,ale to nieprawda...moglibyśmy to zrobić lepiej,myślę,że o ile ja-angielczyk zostanę w kraju,to będę się starała o to,by ruch antyklerykalny znalazł swoje miejsce na SCENIE POLITYCZNEJ i z tej sceny uczynił coś co mniej kojarzy się nam z greckimi komediami i dramatami.

niedziela, 19 maja 2013

sobota, 13 kwietnia 2013

Always - Blink 182


Stwierdziłam,że żeby się sama jakoś pocieszyć pokomentuję (i będę fajna) XDDD

No to jedziemy:
zegarek...9.10 - no chyba popierdoliło,ja śpię o tej godzinie XD
0:25 - PRZYJEB MU DRZWIAMI,NIECH WYPIERDALA.
0:34 - GDZIE MI TYKASZ KWIATKI,DEBILU?
0:47 - A ZAJEBAĆ CI GONGA,LUZERZE?
0:52 - NAPLUJ MU DO RYJA.
0:55 - klękaj i do miecza,dziwko XDDDDD
1:00 - DAJ MU WYLIZAĆ GÓRNĄ,PRAWĄ SIÓDEMKĘ BO DAWNO JEJ NIE MYŁAŚ XDDD
1:05 - przejdź się w kółko.
1:08 - różowe gitary są tak męskie jak zielone,żelowe dilda analne.Szkoda,że ta gitara nie ma loga hello kitty.
CZY ONA MA KURWA ZAMIAR CHODZIĆ W KÓŁKO PO MIESZKANIU PRZEZ CAŁY TELEDYSK?
1:25 - bądź seksi mówiąc do telefonu - on to taaaaaak bardzo widzi,że aż wcale
1:32 - ja czekałam aż mu usiądzie na głowę :C
1:40 - "Kochanie..." - "SPIERDALAJ,TA PODUSZKA JEST POMARAŃCZOWA *jeb* NIENAWIDZĘ POMARAŃCZOWEGO" - czyli pms w pełnej krasie XDDD
1:48 - DRUGA OKAZJA DO PRZYJEBANIE MU DRZWIAMI,ZRÓB TO!!!
2:01 - gdzie z butami na łóżko? ejjj,chwila...mam takie same O_O
2:10 - ściągnij jej spodnie - na pewno Ci wybaczy XDDD
przez ten teledysk można dostać oczopląsu.
CZY JA JESTEM KURWA NA KARUZELI? XDDD
zrzygam się zaraz ;____; ale tak na serio XD
3:05 - CZY ONA MA GLANY?
3:10 - JAKI KRZYWY RYJ XDDDDDDDDDDDD
3:18 - taktyka na mojego psa - łazi za tobą,aż nie zwrócisz na niego uwagi XD
3:22 - znowu kółka zapierdalają
3:27 - o,zmienili kierunek *brawooo*
3:42 - wypierdol go przez okno i daj mu kopa na rozpęd!!! prooooooszę
3:51 - NO KURWA OTWORZYŁ DRZWI,ŻEBY POWIEDZIEĆ ALWAYS XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
4:00 - lewa siódemka też nieumyta...to mu otworzę drzwi
4:10 - ale kwiatek ładny

piątek, 12 kwietnia 2013

`I think I'm dumb,or maybe just happy...`


To może szybko naszkicuję,jak wyglądają ostatnie dni.
Należy powiedzieć,że po tych nocach,które się przepłakało przyszło kilka dni w trakcie których byłam...szczęśliwa?
Niebywałe - kiedy masz depresję cieszą Cię nawet ruchające się gołębie :)

Wczoraj rano wstałam jak wysrana z dupska papieża.Jak zawsze zresztą.
NIE SPÓŹNIŁAM SIĘ DO WIĘZIENIA(gimbazy)!!! ŁUHUU.
Pierwsza lekcja matma: śpię,śpię,śpię,Agula ukuła mnie kredką(żółtą!) w bok...kredka złamała jej się na pół.
Biologia i trolling testu...co prawda z "directioner",ale i tak strollowane.

"Piszemy liście okrywowe" - CHUJ PISZ OKRŚCIE LIŚCIWOWE.
"Piszemy liście spichrzowe" - CHUJ PISZ SPICHŚCIE LIŚĆCHRZOWE.
"Jaki damy tytuł temu doświadczeniu?" - JAK PODPALIĆ GROCH?(sztuczka dla idiotów)- Magik.
Obserwacje: Magik - groch
                         0    :    1
Wniosek: Groch wygrał i zajebał tlen

Powinnam spać po nocach,a nie bawić się w Matkę samarytaninkę(MIESZEJ PRZYPOWIEŚCI BIBLIJNE LAJK A BOSS)

Potem polski: błyskam,błyskam,bo jestem zajebista :)
Mamy powtórki przed egzaminem ,więc luzik.

Angielski: I tryb warunkowy - czyli spanko :)
notatka z lekcji: A PO CO MI?

I will kill you if you touch my chicken. XDD
Moja grupa ma najebane xDDD

EDB - no to była chujnia z grzybnią,resuscytacja krążeniowo-oddechowa,a ja...miałam refleksje i gadałam ze sobą we własnej głowie w jej trakcie - całkiem jak J.D ze "Scrubs".I tak szczerze i całkiem szczerze i szczerzutko: były znów o Nim.Próbuję zamknąć rozdział i...chuj,nie działa -.- czemu? bo durny jesteś :))))))) TWOJA WINA. Refleksje były na temat słów z poprzedniej nocy...a jeśli ja jestem J.D,to Ty pasujesz kolorem włosów na moją Eliotte...ale to Ty stwierdziłeś,że "ship sailed",ja stwierdzam coś innego: "Have faith in me"(and grace...and hope)

technika - przeegzystowałam również myśląc.

po technice stwierdziłam,że pójdę nareszcie napisać zaległą rozprawkę z polskiego.
Na zajęciach dodatkowych 30 minut zajęły mi 4 strony A5 ględzenia o dziełach mickiewiczowskich.
Dzisiaj dostałam za pracę 5-,gdyż pojawiły się drobne błędy stylistyczne.

po polskim: taki mały popis wykonany przez moi.
dodatkowy angielski,na który przyjść musiałam(nie wiem w jakim celu) i napisać próbny egzamin gimnazjalny poziom podstawowy(nadal nie widzę sensu).25 minut na 60,100%
"Our handsome teacher" groził,iż za każdy błąd mam 1...HEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHE

wróciłam do domu i...zasnęłam ;___________;

wieczorem pobudka,film z Cage'em.I chwila rozmowy z A. i z J.
A. to mój obecny chłopak,a nie mam dla niego czasu...strasznie źle się z  tym czuję i nie chcę go krzywdzić.
Ale ja chyba potrzebuję trochę oddechu...

J. jest moim byłym...ogólnie ta sytuacja jest popierdolona,troszkę mam jej dosyć,ale chyba nie chcę,żeby przestawała trwać.Podoba mi się.Gdyby tak jeszcze zrozumiał,że rezygnacja boli i jakby powalczył,to żaden ship by mu nie odsailnął.Ale niektórzy to tak mają...PASSIVE-AGRESSIVE BULLSHIT.

rozmowa z ostatniego wieczoru z Nim wiele znaczyła.
I źle mi z tym,że aż tak wiele...co się kurwa z Tobą dzieje,pierdolnięta,niezrównoważona i niepoprawna romantyczko? >.<

Z myślą o rozmowie wstałam rano...z myślą i w miarę uśmiechem.Wyspałam się O___O
wyspana poszłam do szkoły,przeegzystowałam ją w glanach :33
przeegzystowałam wszystkie przenudne lekcje,aż do w-f ów.
Po nich zdechłam.
Siatkówka i piłka ręczna - mój wymarzony duet.
Ale chuj,i tak myślałam o tych rozmowach...

wróciłam,zasnęłam - klasyka.Teraz siedzę przy kompie,piszę notkę i chyba zapierdolę do biedronki po jakieś picia :333333

środa, 10 kwietnia 2013

`So unprepared to be strong`.


PINK,PINK,PINK,PINK,PINK HAIR.I NEED YOU SO MUCH TO MAKE ME HAPPY.




Mówią,że nic nie robi lepiej na samo poczucie niż mała zmiana w wyglądzie...no chyba nie ruchali :)
I TO DOSŁOWNIE.


pierwszy tydzień ;3 1 WEEK,1WEEK,1WEEK :)
jestem w miarę szczęśliwa,chociaż i tak ssiesz,kochanie :)

You told me you love me,why did you leave me all alone?Now you tell me you need me when you call me on the phone.Boy,I refuse,you must have me confused some other girl,your bridges got burned,now its your turn to cry.To cry me a river...
trzeba się w końcu ogarnąć.Za bardzo pozwalam definitywnej przeszłości być obecnej w teraźniejszości.Chyba jestem zbyt dobrą osobą.Nienawidzę Cię,Ty Mała Lewacka Kurwo,masz downa i nie rośniesz albo nie rośniesz,bo bierzesz na siebie sprawy innych ludzi i to wszystko na ciebie naciska tak bardzo,że nie będziesz miała nawet pierdolonego 1.6m ;/ TAK WYZYWAM SAMA SIEBIE,BO MAM W CHUJ NAPIERDOLONE W TYM POJEBANYM ŁBIE,YOLO. XDDDD

10 dni,Popierdoleńcu i jestem Twoja :3

środa, 3 kwietnia 2013

`If I needed someone to control me...`


Taki chujny dzień,nawet moje simsy zdołowane.
Takie moje małe confessions spod prysznica:
Jakie jest to nasze poczucie anonimowości w internecie?

Otóż poczucie anonimowości w internecie jest jak dobra,tania dziwka - każdy skorzysta,
jeśli mówi,że nie - czekaj aż będzie miał gorszy dzień.

Tak ogólnie to ja lubię tą moją małą,prywatną sferę :3
Lubię być sama,nieznana,zwana np. FuckingPrincess albo SilverAndCold(SaC)
Lubię jak ONI mi tego nie rozumieją,tak mi się wydaję,że żyję myślami tak w kit po angielsku...
Ale lubię PRZEMYŚLAĆ po polsku.
Tak apropo przemyśleń - WKURWIA MNIE TŁO TEGO BLOGA.
Zmieniłabym,ale...NO JAK MI SIĘ KURWA NIE CHCĘ,TO NE WYRABIAM NA ZAKRĘCIE,A NAWET NA PROSTEJ...apropo,jestem dumna - nie wjebałam się w żadną ścianę,słup,drzwi itp. od jakiegoś może miesiąca...no tylko dwa razy prawie zginęłam pod kołami.
Bożeeee,jakby mi się chciało...tak bardzo...jak mi się nie chcę...to bym kurwa może nawet urosła.

Jezu ten blog,to jest taka strata czasu.
Pierdolim,pierdolim i LECIM ...DO DARII :33333
bo chuj,czy szczecin,wrocław,bydgoszcz,toruń,czy jebany paryż.
Z DARIĄ NAJLEPIEJ :3
(z nim lepiej,ale cicho...ma nie widzieć xDDD)

ucho mnie swędzi.ale tak w środku.nie spałam,więc zaczynam mieć chujowe pomysły...np.wziąć cyrkiel i podrapać xD
BOŻEEEE,NIE,IDŹ SPAĆ,DZIEWCZYNO XD
.
.
.
.
.
.
NIEEEEEEEEEEEE,NIE PÓJDĘ :333

hehe,zła Ty,zła ja :33

BOŻE,NA SERIO IDŹ SPAĆ XDDD

I still need you,but I dont want you now...awwww :3
Its such a cute song...

BOŻE,Z PRZYZWYCZAJENIA ZACZYNAM PISAĆ PO ANGIELSKU,ŻAAAAAAAAAAAAAAAAL.



pitu,pitu,wracajmy do przyziemności - tematu anonimowości.Lubię ten komfort jaki mam kiedy wszystko co wiedzą ludzie na takim omegle to Twoje imię i później się dopytują.Jeśli chcę mogę stworzyć zupełnie inną postać,a oni muszą w to wierzyć.Może to jakieś niespełnione,pisarskie aspiracje,czy aspiryny,czy coś.Nieważne.
Skrywanie się za nickiem ma negatywne skutki i znam taki jeden,nie powiem kto.Ale tak sobie wykreowała tą internetową siebie,że w prawdziwym świecie jak dla mnie nie potrafi się odnaleźć,chuj.Piszą na fejsie,spierdalam.

3/04/2013 godz.00:00
I THINK IM DUMB..............OR MAYBE JUST HAPPY.

wtorek, 2 kwietnia 2013

VADE RETRO


KURWY JEBANE LEWACKIE,ZDJĘCIA NIE MOGŁAM PRZESUNĄĆ
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


Open your blue eyes tell me that you love me,whore.



vade retro - przez google tłumaczone jako "wróć",inne bardziej wiarygodne źródła podają nam,iż zwrot ten oznacza "idź precz"

I w sumie to nieważne co to vade retro oznacza dokładnie,ale vade retro...albo wróć,albo idź precz,bo ja już sama nie wiem czego ja chcę.NIE WIEM.
Ja wiem,wiele spraw jest niezakończonych,chociaż chciałam już dawno zamknąć ten krótki,bolesny,rozdzialik,którego po latach zaleję kawą(piwem) i nie zostanie śladu.
Bo jednak mimo wszystko nie mam nic po Tobie.
Kiedy będę miała córkę pewnie nawet nie będę jej miała jak pokazać kim byliśmy.W końcu te pliki,to tylko pliki,nic trwałego.Co było między nami?Sama fikcja,kilka obrazków,wyobrażony seks,czułe słówka,które dziś dla mnie osobiście nic nie znaczą...więc w sumie nie wiem czemu boli.
I nie wiem po co ciągnąć ten temat - skończone,więc chuj z tym,niech idzie w karty tej mojej pseudohistorii.
Wgl ciekawe czy dożyję 17 lat,ktoś się założy?

NIE WIEM,NIE ROZUMIEM,UTRACIŁAM ZDOLNOŚCI MYŚLENIOWE,DAJŻE MI SPOKÓJ.
Nie skończyłam notki wczoraj i wypadłam z tematu XD

niedziela, 31 marca 2013

Cant promise that things wont get broken...

AND EVEN THOUGH I SOMETIMES WANTED TO LEAVE...



YOU COULDNT STAY FOREVER WITH ME.
yeah,it hurt.



7/01/2013 , 4:00AM
~
15/03/2013 , 9:00PM


Nie powiem,że nie bolało,byłoby to kłamstwo.Jakoś zniosłam,wydajesz się być szczęśliwy.Ja jestem,generalnie 70% czasu jestem :) Dziękuję za sposób w jaki to się skończyło,bez wyzwisk...nie wierzę,że tak łatwo było jednak odpuścić.Dziękuję,że dzięki Tobie nie potrafię uwierzyć w Jego słowa.
Nikomu nie polecam takich uczuć,nikomu nie polecam uczucia jakie towarzyszy momentowi,w którym dowiadujesz się,że będąc tak bardzo w chuj zazdrosnym o kogoś okazuje się,że miałeś rację...a on cały czas udawał,że między nimi nic nie jest...Nie polecam nawet najgorszym wrogom,nawet Tobie.

Czuję się jak idiotka,że dałam się naznaczyć Twojej "miłości".
Jak idiotka,że Twoje imię zajmuje miejsce w moich zeszytach i...pamiętniku.
Jak idiotka,że wciąż mam zdjęcia...jak idiotka,że mam blizny.
A jednak żałuję,że nic z tego nie zdarzyło się naprawdę.Nigdy nie byłam wielką fanką fikcji literackiej jaką niewątpliwie był nasz "związek".
.
.
.
.
.

Z czasem jednak pojawił się ktoś,kto zajmuje Twoje miejsce.
Ktoś,kto swoim uśmiechem wyparł Twój.
Ktoś,kto swymi łzami zakrył wszystko,co łączyło mnie z Tobą.

I do kurwy nędzy nienawidzę...
Nienawidzę dystansu...
Nienawidzę tęsknoty...
Nienawidzę młodości.
Nic nie łamie serca tak bardzo i nie goi ran tak bardzo w tym samym czasie.
Chcę płakać i się śmiać,na raz.
I tak szczerze to to jest takie megawchujwykurwiściebardzochujowe.
I tak szczerze to nienawidzę tego uczucia,że jestem z Tobą,ale nie jestem i mimo wszystko jestem bez Ciebie.

I tak szczerze to już sama nie wiem co napisać i co powiedzieć.Moje życie pędzi jak pociąg,a czasami chciałabym się pod niego rzucić.

Taka młoda i jednocześnie taka stara.NIE PATRZ.
Uwielbiam i nienawidzę spędzać z Tobą czasu...NIE PATRZ
Nie mów mi,że nie mam być smutna.Smutek mam we krwi.

Sadness will pass if I pour it out...nosz Ty kurwo.

JA...................................................................................................MAM..............................................................................SIĘ.............................................................NIE.....................................................................UŚMIECHAĆ.

Ja nie chcę się uśmiechać,nie teraz,chociaż chwilkę,proszę.
Komuś kto przez całe życie tak miał chyba nie powinno się odmawiać takiej małej krótkiej chwili.
Lubię siedzieć sama,w ciszy,we własnej samotności,ale nie za długo.

NIE WIEM JAK JA TO ROBIĘ,ŻE Z TOBĄ WYTRZYMUJĘ....

TYM BARDZIEJ NIE WIEM JAK JA TO ROBIĘ,ŻE WYTRZYMUJĘ BEZ CIEBIE.

noce kiedy kładę się spać,a Ciebie nie ma obok(chociażby wirtualnie) są chyba najcięższymi nocami.

OGARNIJ SIĘ,DZIEWCZYNO
to pewnie tylko kolejna fikcja...
a może tym razem nie.

Wiara jest do kurwy nędzy trudna,ale tak w chuj trudna,zwłaszcza dla...MNIE.
chciałam napisać "dla kogoś takiego jak ja",ale takich popierdoleńców na świecie chyba więcej nie ma.
Ja już nie wiem co napisać...


CHYBA KURWA NIE ZDAM XDDDDDDDDDDDDDDD
ale to powaga.KURWA :C xD

*kiss*

no i kurwa jebło.....................................................zapomniałam o czym miałam pisać ;____;
chuj XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

RZAL MI CIĘ CHUJOWA IDIOTKO,JAK MOŻESZ SIĘ ZAKOCHOWIAĆ?
BRZYDZĘ SIĘ TOBĄ...taki wewnętrzny monolog XD

skoro moje życie tak pędzi,to trzeba błyskawicznie przejść do kolejnego tematu:
Daria,kocham Cię moje słonko,tylko ty znosisz mnie najgorszą,więc tylko Ty zasługujesz na mnie najlepszą.
20 i tylko kurwa 20.

jeszcze tylko 20 dni przeegzystować,wtedy będę Twoja,potem...to już chyba mogę umrzeć.Po tym powinnam umrzeć.Ale nie umrę...bo jak pojebana po 20 dniach zacznę odliczać dni,do innej daty - do dnia w którym spotkam Jego.

A ten On to kurwa najgorszy bachor jakiego znam XD
JAK JA GO KURWA KOCHAM,BOŻE,"NIE OGARNIAM"...............................................



DŁUŻEJ SIĘ KURWA NIE DA?
A WŁAŚNIE,ŻE DA XDDD
JEDZIEMY DWUDZIESTĄ GODZINĘ ROZMOWY XDDDDDD

piątek, 15 lutego 2013

I said it once,I said it twice,I said it thousand fucking times.


Co ja do kurwy nędzy robię źle?
Mam jakieś wadliwe domeny magnetyczne,że przyciągam samych idiotów?
Czy po prostu każdy facet to skurwiel i nie ma przepisu by naprawić wady,bo tylko takie stworzenia potrafił bóg wytworzyć?
I pomimo,że wiem,że zasługuję na coś lepszego dlaczego nie każę mu spierdalać?Nie wiem.
I w momencie kiedy zaczyna być dobrze - wszystko się jebie.
Porównałabym to do matematyki,problem jest taki,że nawet najtrudniejsze równanie jest w tym przypadku łatwiejsze.
Pojawiłeś się przypadkiem,więc "przypadkiem" możesz zniknąć.

I said it once
I said it twice
I said it thousand fucking times....

I jest mi teraz najzwyczajniej źle i jedyne czego chcę to zasnąć i nigdy nie musieć wstać.
                                                                                                                      Ale nie tak sama...
Z tobą...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

2 tygodnie


może wreszcie tu się uda.Jesteśmy parą dwa tygodnie...Dzisiaj zostałam mile zaskoczona pytaniem "will you marry me on facebook?".Słodko,słodko,słodko wszędzie,a teraz spierdalam,bo od tej słodyczy panda na mojej głowie się osra na miętowo XDDD

czwartek, 10 stycznia 2013

unbeliveable.

Guess what happend?
wiecie,można by krótki scenariusz napisać "how i met my father"...
I chciałabym sobie napisać o wielkich przemianach duchowych,ale tak naprawdę: JEST TAK SAMO.
Może teraz tylko z tą świadomością,że wiesz jak wyglądał.Jakim jest człowiekiem,no cóż...
według mnie wyjątkowo niedojrzałym emocjonalnie.O ile wiem,że moje słowa szokowały go dojrzałością,o tyle jego infantylnością.
Ale fakt,poczułam się dorosła,za pół roku dobre - już mnie tu nie ma,nowe życie.
CZAS SIĘ OGARNĄĆ I WZIĄĆ JE W SWOJE RĘCE.

dowód - mam.
konto bankowe - czas założyć.
schudnąć - jutro zamawiam dietę.
tylko kiedy ślub? XDDDD
never....................................... :C

zamieszkanie:bursa...
wolałabym jakieś własne mieszkanie,nie jestem typem imprezowicza,raczej domatorką.
Nie potrafię przebywać 24 godziny na dobę z ludźmi,lubię siedzieć sama.
Wrocław lub Szczecin...
weekendy: pociąg - dom - pociąg -centra handlowe...

Włosy:NARESZCIE RUDA JA...potem różowa,zielona i chujwiecozrobięalebędezajebista.

TERAZ TY...jesteś ważniejszy niż głupi blog...LOVE U.

niedziela, 6 stycznia 2013

perfect two.



7.01.2013r.
godz. 4.00 am.
i oby jak najdłużej...beautiful moment...please last.
Kocham Cię...

time is a bitch.


zatrzymaj rzeczywistość,chcę wysiąść.


Kogoś ciekawi jak można zbudować fizyczne uczucie pomimo 10 mil?
Tak...mnie też...a jednak można.

10 miles,10 miles,10 miles..................

DONT GO,I CANT DO THIS ON MY OWN,kurwa -.-

jednak w tym domu mam jakoś jakoś luzu - piję sobie właśnie piwo z syropem malinowym,a wszyscy domownicy są :DDD
jessssssssssu,jak ja nienawidzę mojej klasy.
anyway,patrzę sobie jak się różnią Nasze plany na przyszłość.
`Kocham Cię,kocham,wciąż Cię kocham kurwa i nie znam już innych słów,to jest zbyt trudne.`
To się chyba nigdy nie uda...wybacz.
Tak,wiem,mój pesymizm to coś co daje nadzieję i chęć życia :DDD

szczerze bardzo bym chciała,żeby coś kiedyś wyszło,ale...za długi czas.TY NIE WYTRZYMASZ.
Jessu,pierwszy dzień od tak dawna,kiedy nie piszemy...wiesz co...ulgę czuję,stęsknię się i będzie słodko...
Tylko żadnej już "fizyczności",nie czuję się z tym dobrze psychicznie...przynajmniej przez jakiś czas.

Czas,czas,czas - bezwzględna kurwa,uszczęśliwia i zabija.
Myślisz,że nam tak nie zrobi? mam nadzieję...i cieszę się,że nie rozumiesz postów i nawet nie czytasz...Przynajmniej mogę tu powiedzieć wszystko,czego nie powiem głośno.A może powiem...
właśnie,muszę Cię zapytać,co zrobisz jeśli kiedyś Cię zranię...

Kurwa,cholera,ja pierdole.
Ten blog znów zaczyna być tylko tym monotematycznym monologiem,którego prowadzę z dnia na dzień wręcz jednym tchem...a przecież ja taka nie jestem.Umiem gadać o wszystkim,to dlaczego nie potrafię teraz?
ale z drugiej strony,gdyby to nie był monolog,to zwałoby się to chorobą psychiczną,jakimś rozdwojeniem jaźni...Z jednej strony to mam,ta sprzeczność umysłu z sercem...Serce Ci się poddało umysł próbuje walczyć,tak jak walczy mózg tlenionej blondynki,czego efektem są odrosty :DD
Ty też jesteś "blondynka",taka typowa...dlaczego zamiast mnie wkurwiać sprawiasz,że uśmiecham się jak pojebana?
ZNÓW SIĘ KURWA ZACZĘŁO...chuja w cipę,zmienię temat...jutro,nie mam teraz CZASU.
CZAS TO KURWA.
a my wszyscy jej klienci,jebie nas równo...