sobota, 1 czerwca 2013

We are,we are youth of the nation...


Zacznijmy od małej anegdotki na wprowadzenie w temat dzisiejszych narzekań FuckingPrincess.Na lekcji języka polskiego podczas żartobliwej rozmowy z którymś z kolegów z klasy nauczycielka wypowiedziała zdanie "Gdzie cyrk na środku miasta postawisz?",na co wtrąciłam się ze słowami "W Warszawie się udało".

Polska polityko,śmiać się czy ubolewać? Nie.Chować się pod stoły z zażenowania?Jak najbardziej.
W Polskim rządzie od dawien dawna dzieje się źle.Jako zdrajca narodu i "angielczyk",a z drugiej strony patriota paczę lekko sceptycznym,a także lekko przychylnym okiem na swoją Ojczyznę.Pojęcia polityki w niej nie widzę.Chcę się zająć na moment obecny krytyką.

Zacznijmy od spraw wewnętrznych.Polityka,a kościół to dwie różne sprawy,jak lody i ketchup.I jedno i drugie istnieje,nie każdy musi lubić oba,ale mieszanie ich sprawia,że można się posrać.
W zeszłym roku na wos-ie z przyjaciółką stworzyłyśmy projekt partii "Ruch ANTYKLERYKALNY".
Polityka polityką,kościół kościołem.
Kiedy mamy projekt odnośnie innowacji pokroju in vitro,czy związków partnerskich jakim prawem najgłośniej trąbić o tym zaczyna kościół,który nie ma nic do gadania.Nie jest partią polityczną,nie ma przedstawicieli w sejmie,co oznacza,że taki sobie Rydzyk wie tyle samo,co taka sobie ja.

Kościół krzyczy o moralach,ale kimże jest ksiądz by oceniać Twoją moralność?czy sam nie uczy Cię,że tylko bóg jest w stanie Cię ocenić?Dlaczego więc oceniają moralność ludzi,którzy popierają związki partnerskie,czy in vitro? Czy nie uczą nas,że mamy wolną wolę i własne sumienie,które powie nam co robić?Czy nie wierzą w nasze dobre wybory? To jak żyjemy jest naszym własnym wyborem,naszą indywidualną moralnością i tylko nasze sumienie wystawia sobie rachunek.Jeśli chcę "dziecka z próbówki" dlaczego mam go nie mieć?Jeśli kocham,dlaczego nie mam mieć prawa do wiadomości po śmierci tej drugiej osoby?
"Ludzie wierzący" to zazwyczaj ludzie starsi,którzy już swoje życie przeżyli tak jak chcieli,lecz odbierają prawo do tego samego innym...dlaczego? nie wiem.
Według mnie po prostu wiara nie idzie w parze z poglądami politycznymi,a tym bardziej z polityką.

I tu następna kwestia,według mnie uczucia religijne i personalne powinny iść na bok jak chodzi o politykę.

a kolejny z problemów to osoby,które są dla nas reprezentacją.KTO NAS REPREZENTUJE,NO HALO?
myślałam,że politykę zostawia się ludziom mądrym,a jednak nie.Zostawia się ją flamingom - krzykliwość to główna cecha tych brodzących w brodziku intelektualnym stworzeń.Tak jak powiedziałam politycy w naszym państwie krzyczą głośno,"krzyczą" nieprzemyślanymi,niezważonymi słowami.A przecież cechą inteligentnych ludzi jest dyplomacja,nawet obrażanie innych w taki sposób by się nie obrazili.Posłanka Pawłowicz jest osobą staroświecką,a według mnie wpuszczenie na mównicę sejmu przeciętnego "dresa" z pod bloku zaowocowałoby mniejszą wiązanką i mniejszymi atakami niż ataki dokonywane przez panią Pawłowicz.

W naszej polityce gra się chwytami najpodlejszymi,takimi jak gra katastrofą smoleńską.Właściwie nie rozumiem jak mogę nazywać to NASZĄ polityką.nie ma w niej nic naszego...

Taki mamy kraj jaki potrafimy zrobić,ale to nieprawda...moglibyśmy to zrobić lepiej,myślę,że o ile ja-angielczyk zostanę w kraju,to będę się starała o to,by ruch antyklerykalny znalazł swoje miejsce na SCENIE POLITYCZNEJ i z tej sceny uczynił coś co mniej kojarzy się nam z greckimi komediami i dramatami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz