
Nie używam Marilyn Monroe jako wymówki dla bycia grubą.Lecz nie uważam również,że noszenie 40 to problem...Problemem nie jest,powodem do dumy?Owszem,jeśli potrafisz cieszyć się życiem i akceptować siebie to potrafisz wpędzać w kompleksy panie z rozmiarem zero.Zadziwiające dla mnie były znalezione dziś stare reklamy ze sloganami "Men wouldnt look at me when I was skinny" lub też "Don't let them call you skinny". Na dzień dzisiejszy ze swej wagi jak i ciała nie jestem zadowolona w 100%.Chcę schudnąć z powodów zdrowotnych(kolana), nie chcę zaś schudnąć do 40 kilo w glanach,miseczki A30 i bioder wystających dalej niż sutki.Jednakże wracając do tematu zadziwiające jest jak w przeciągu 50 lat miano najseksowniejszej aktorki od Marilyn Monroe przeszło do zanikającej dziś w oczach Angeliny Jolie. Nie zadziwiającym natomiast na dzień dzisiejszy jest,że kobiety z dodatkowymi kilogramami są źle traktowane,zwłaszcza jeśli są sławne.Doszłam osobiście do wniosku,że dodatkowe kilogramy pasują,lecz kobietom z klasą.

Ikony kina jak i seksu lat 50 chyba każda z nich miała to,co dzisiaj przez producentów byłoby niedopuszczalne...Mea West,Marilyn Monroe,Bridgette Bardot,a nawet Audrey Hepburn w XXI wieku uważane byłyby za "musisz schudnąć,podpisujemy kontrakt na to,że schudniesz".Lecz coś w tym jest,że ta nadwaga pasuje tylko kobietom z klasą.Nie wyobrażam sobie Marilyn Monroe odbierającej nagrody w mięsnej sukience i odwrotnie - gaga w prostej białej sukience...nie,dziękuje.Nie dziwi mnie zaś,że kiedy u Gagi zaczęły się problemy z wagą napisano,że się spasiła lub roztyła...Na dzień dzisiejszy porównać można byłoby kobietę z klasą,która do praktycznie wszystkiego doszła sama - Adele(zwrócić uwagę na stroje,zawsze idealnie z klasą) oraz kobieta,która do kariery doszła przez łóżko - Kim Kardashian.Kim w eleganckich,niepstrokatych strojach i z nadwagą wygląda wręcz karykaturalnie i co najmniej śmiesznie...Równie dobrze mogłabym posłużyć się przykładem Beyonce,która ostatnio podobnie jak Marilyn Monroe ma obsesję na punkcie perfekcji zaś co do figury również nie ma raczej rozmiaru 0.Kanony piękna się zmieniają,co mnie nie dziwi,bo to "epoki w sztuce",nie dziwi,lecz smuci...a jeszcze bardziej smucą mnie zmiany w kanonach zachowania,które jest akceptowalne,tym bardziej,że teraz idol nastolatek może sobie pluć na fanki,a dawna idolka małych dziewczynek tworzy chujową muzykę,ujarany teledysk,kręci w nim dupą i wypowiada się publicznie o tym,że marihuana jest dobra...Że przykładem dla koleżanki w moim wieku w formalnym przemówieniu były Nicki Minaj i Rihanna,dla mnie - ja sama,dla innej - Ebenezer Scrooge.Ehhh,cytując tu moją nauczycielkę polskiego z gimnazjum NA TYM ŚWIECIE POTRZEBNA JEST WOJNA...
Dziś - za wrażliwość masz miano dziwaka,za cnotę - cnotki niewydymki,za seks,który nie jest już tematem tabu - dziwki,a z resztą na miano dziwki to zasłużysz wszystkim,chociażby urodą...a mnie najbardziej boli obniżający się wiek w gnijącym społeczeństwie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz