and the freckles.
Po dzisiejszej lekcji etyki,a właściwie już na niej,zaczęłam myśleć...o wielu rzeczach,kontynuowaliśmy temat "zła",rozmawialiśmy o czynach,definiowaliśmy zło ontyczne i inne zła,złka i złeczka.Mam swoje koncepcje pseudofilozoficzne,nie zgadzam się z niektórymi rzeczami,ale to tam nic takiego "ważnego" na moment obecny.Tytuł dobrany może z sentymentu,a może z powiązania z moją koncepcją i przemyśleniami pięciominutowej drogi do bursy...
"Zamknięty pokój."
My.Jesteśmy jak zamknięty pokój,zamknięty dla innych dla nas znajome,a zarazem nieznane pomieszczenie.Może niewłaściwym jest używanie słowa pomieszczenie jak chodzi o człowieka,ale człowiek XXI wieku...jest jak pomieszczenie.Człowiek,człowiekowi wilkiem...lub często tylko pustą bańką zabierającą przestrzeń...nieważne,nie mam zamiaru tym obrażać.
My.Jesteśmy jak zamknięty dla innych pokój.
Omawiając ten przykład.Pokój,w którym trzymamy nasze...człowieczeństwo.Nasze porażki,sukcesy,to na co zarobiliśmy,to co mamy.W swoim pokoju np. pamiątki;w sobie:wspomnienia,uczucia.
Pokój...to co mamy,co możemy mieć?Póki pokój jest zamknięty,inni tego nie widzą.Więc zgodnie z koncepcją "Kota Schrodingera" - póki pudełko jest zamknięte,nie wiemy,czy kot jest martwy czy żywy,więc w tym samym czasie mamy kota i kota nie mamy.Analogicznie w przypadku koncepcji pokoju...póki pokój jest zamknięty ludzie nie widzą naszego wnętrza,mogą myśleć,że coś tam w środku mamy oraz że nie mamy niczego(i tu zaczęłaby się dyskusja na temat poszanowania i dzisiejszego "podnoszenia" kwiatów zanim przejechałby je tramwaj,bo mają dla nas wartość...jacy ludzie mają dla nas wartość i jaką?to już kwestia późniejszej "rozkminy",na razie skupiam się na temacie pokoju,z którego i tak już wybijają mnie współlokatorki).Ludzie mogą myśleć co chcą,a co może mieć nasze wnętrze? Lata znoszenia różnych pierdół,"zamiatania pod dywan"(udawania przed samym sobą),dekorowania,sprzątania i na zmianę robienia bałaganu,wycierania kurzu.(wszystko ma symbolikę)A ludzie za drzwiami? podglądają przez dziurkę od klucza widząc troszkę,niektórzy na siłę chcą się dostać(mało takich),niektórzy wchodzą,bo ich wpuszczamy(i indywidualnie od nas zależy,czy pozostają,ile czasu zajmuje nam wpuszczenie ich...bo każdy z nas ma inne drzwi),często coś wnoszą...czasem robią ogromny bałagan,czasem potrzebujemy pomocy w posprzątaniu lub zajmuje nam to lata.taki nasz pokój,który zanim go posiedliśmy został już częściowo wyposażony...zanim "posiądziemy" siebie - jesteśmy wyposażeni np. w kolor oczu...w cechy zewnętrzne,wewnętrzne...zazwyczaj ktoś pomaga nam się urządzić,wprowadzić(rodzice).I taki jest nasz pokój...głupie współlokatorki...nie da się napisać nic co jest ważne,bo drą durne ryje.
"Zamknięty pokój."
My.Jesteśmy jak zamknięty pokój,zamknięty dla innych dla nas znajome,a zarazem nieznane pomieszczenie.Może niewłaściwym jest używanie słowa pomieszczenie jak chodzi o człowieka,ale człowiek XXI wieku...jest jak pomieszczenie.Człowiek,człowiekowi wilkiem...lub często tylko pustą bańką zabierającą przestrzeń...nieważne,nie mam zamiaru tym obrażać.
My.Jesteśmy jak zamknięty dla innych pokój.
Omawiając ten przykład.Pokój,w którym trzymamy nasze...człowieczeństwo.Nasze porażki,sukcesy,to na co zarobiliśmy,to co mamy.W swoim pokoju np. pamiątki;w sobie:wspomnienia,uczucia.
Pokój...to co mamy,co możemy mieć?Póki pokój jest zamknięty,inni tego nie widzą.Więc zgodnie z koncepcją "Kota Schrodingera" - póki pudełko jest zamknięte,nie wiemy,czy kot jest martwy czy żywy,więc w tym samym czasie mamy kota i kota nie mamy.Analogicznie w przypadku koncepcji pokoju...póki pokój jest zamknięty ludzie nie widzą naszego wnętrza,mogą myśleć,że coś tam w środku mamy oraz że nie mamy niczego(i tu zaczęłaby się dyskusja na temat poszanowania i dzisiejszego "podnoszenia" kwiatów zanim przejechałby je tramwaj,bo mają dla nas wartość...jacy ludzie mają dla nas wartość i jaką?to już kwestia późniejszej "rozkminy",na razie skupiam się na temacie pokoju,z którego i tak już wybijają mnie współlokatorki).Ludzie mogą myśleć co chcą,a co może mieć nasze wnętrze? Lata znoszenia różnych pierdół,"zamiatania pod dywan"(udawania przed samym sobą),dekorowania,sprzątania i na zmianę robienia bałaganu,wycierania kurzu.(wszystko ma symbolikę)A ludzie za drzwiami? podglądają przez dziurkę od klucza widząc troszkę,niektórzy na siłę chcą się dostać(mało takich),niektórzy wchodzą,bo ich wpuszczamy(i indywidualnie od nas zależy,czy pozostają,ile czasu zajmuje nam wpuszczenie ich...bo każdy z nas ma inne drzwi),często coś wnoszą...czasem robią ogromny bałagan,czasem potrzebujemy pomocy w posprzątaniu lub zajmuje nam to lata.taki nasz pokój,który zanim go posiedliśmy został już częściowo wyposażony...zanim "posiądziemy" siebie - jesteśmy wyposażeni np. w kolor oczu...w cechy zewnętrzne,wewnętrzne...zazwyczaj ktoś pomaga nam się urządzić,wprowadzić(rodzice).I taki jest nasz pokój...głupie współlokatorki...nie da się napisać nic co jest ważne,bo drą durne ryje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz