Hipokryzja to jedna z rzeczy,które w mojej religii(Marsjankomaniźmie),a także w świecie,gdzie jestem Pierdoloną Księżniczką jest przestępstwem i wykroczeniem podchodzącym pod karę śmierci...
Śmierci niestety tylko jak dla mnie,bo nie chce mi się ruszyć mojego zajebistego tyłka po nóż,by podciąć tej osobie gardło...chociaż to byłaby mała kara,bo za to powinna być śmierć w długotrwałych mękach...(jak np.codzienne podtruwanie jakiejś osoby,aż do zgonu)
Tych dwóch przestępstw mojego świata dopuścił się mój znajomy,właściwie...mój nieznajomy,bo nie chcę go znać...i tak na serio-moja kuzynka ma rację...Paskudny osobnik i książe arogancji...i wiele innych określeń,które padły...
Nienawiść w moim świecie jest dopuszczona,bo ona daje mi siłę...ale nienawiść musi być jawna!
Po prostu musi...Egzystując w moim królestwie nie można nie nienawidzić kogoś lub czegoś...a od tej pory nakazuję nienawidzić wszystko,co związane z nim...
Do kurwy nędzy,kiedy ja się nauczę rozpoznawać ludzi,których mogę uznać za przyjaciół?
Z resztą...od kiedy to w ogóle w pierdolonym XXI wieku istnieje coś takiego jak przyjaźń?
Jeśli coś takiego istnieje,to nakazuję to nienawidzić z całego serca...
"A teraz szybko,zanim zrozumiemy,że to bezsensu"...nienawidźmy się dalej,obmawiajmy z innymi,lecz dla siebie bądźmy przyjaciółmi!
Nienawidźmy się dalej,toczmy wyniszczającą wojnę o pokój...o pokój ducha,bo to ja jemu/jej dojebałem i jestem zajebisty...
Matko HIPOKRYZJA....
NIENAWIŚĆ
i...MOJA WŁASNA NAIWNOŚĆ...
muszę znaleźć kogoś,komu zaufam...
Pff.Dawna przyjaciółka mnie obgaduje z "nieznajomym",którego miałam za przyjaciela...i zajebiście się z tym czuję...
on jest hipokrytą,bo żąda,żebym to ja go nie obgadywała...
ja wiem tyle,że przyjaźni już prawdziwej nie ma i nie będzie...ludzie przychodzą szybko,odchodzą szybko,jak samochody na zakręcie...nienawidzę tego tempa życia i nienawidzę przedmiotowego traktowania mojej osoby...
Od tej pory stop pozerom...już zawsze będę sobą...chcę nowego rozdziału...zacznę go pisać własnym piórem,ze skrzydeł,które urosną mi gdy odetnę się od dotychczasowego życia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz