Otóż z dzisiejszego treningu wracałam z Sandrą(dalej cię kocham i wielbię Pawianie ;*)
Rozmawiałyśmy o kimś...nie przyznam się o kimś,chociaż motyw tej osoby przewija się ostatnimi czasy dość często...ale myślę,że mi przejdzie...i przestanę o nim(kurwa...napisałam już jaka płeć,to już wiadomo raczej o kim ;D)pisać...bo to taka faza,że gdy poznajesz kogoś nowego to po prostu ci się wbija do głowy,żeby lepiej tą osobę poznać(nie wiem,jak wy,ale przynajmniej ja tak mam;]),tak czy siak "fascynacja" przechodzi,a przyjaciele zostają...tyle,że z osoby,o której rozmawiałyśmy to nie przyjaciel...najwyżej znajomy...którego datę urodzin znam na pamięć,a nie pamiętam własnej xdd
ale dość o tym...
Obie doszłyśmy z Sandrą do wniosku,że on jest pozerem i hipokrytą;//
skoro tak kocha The Offspring,to ja polecam Pretty Fly(for a white guy)...zwłaszcza pod aspektem tekstu piosenki:
"The world needs wannabees"
"All the girlies say I'm pretty fly for a white guy"(tak,jasne,bo każdemu się podobają dołeczki*sarkazm*...zrozum,nie każda się sra,jak cię widzi...korci mnie,żeby dopisać:"bo nie każde piwo to żywiec",ale nie dopiszę ;])
"Our subject isn't cool, but he thinks it anyway
He may not have a clue, and he may not have style"
"But in his own mind he's the, he's the dopest trick"
to,tak sobie,a teraz co mnie złapało...gdy wracałam do domu,a wracałam długo,bo bez celu
chodziłam tymi no-name streets(jeszcze przy okazji zostałam zwyzywana przez dzieci-neo udające skejtów,ściotowane kurwy z ich ojców zapewne,żeby takie coś wychować,ale mniejsza o to...ja i tak nie uroczyłam ich moim pięknym brązowym spojrzeniem^^') i myślałam...zadałam sobie pytanie:czy ja jestem pozerką?
I wiem na pewno,że nie jestem...we wszystko co robię wkładam 100% siebie...taka jestem,każdy gest i każde słowo,które padnie jest MOJE,czasem nie mam wcale na myśli tego,co mówię,ale i tak jest to moje...tylko i wyłącznie moje...staram się przeżyć swoje życie w swoim stylu,na 100%,spontanicznie i czerpać jak najwięcej...NIE JESTEM POZERKĄ,NIGDY NIE BYŁAM I NIE BĘDĘ,A JEŻELI BĘDĘ,TO OBIECUJĘ PRZYPIERDOLIĆ SOBIE OSOBIŚCIE!
Słucham takiej muzyki,jaka mi się podoba...nie udaję,że słucham innej...
Noszę,to co mi się podoba,nie ubiorę czegoś,co moim zdaniem jest brzydkie
Nie mówię "kocham" jeśli nie jestem tego pewna...tylko,że zazwyczaj później boli...ale przywykłam,wolę czuć ból,niż cokolwiek innego,bo on mnie motywuje...
Czuję się dobrze w swoim ciele,nigdy nie poświęcę swojego zdrowia,by lepiej wyglądać...(obiekt rozmowy z Sandrą wg. mnie ma bulimię-.-)
Wyglądam,jak wyglądam...sama kreuję siebie i nie pozwalam nikomu w to ingerować,również nie chcę ingerować w innych wizerunek,czy życie,ale gdy widzę,że dzieje się coś złego,to nie mogę siedzieć bezczynnie...a może mogę?Może to nie moja sprawa,ale...lubię kiedy ktoś jest prawdziwy...kiedy prawdziwie myśli,prawdziwie czuje,a nie jest automatyczną,sztuczną personą,która egzystuje podporządkowując się obowiązującym kanonom stylu,piękna,czy czegokolwiek innego...
Podsumowując:
Mylę się co do ludzi-to raz,
chcę poprawić te pomyłki-to dwa,
zakochać się w pozerze,ironia-to trzy...
jeszcze większa ironia,to zakochać się w tej jego części,która była całkowicie udawana...już cztery
znienawidzić,a za razem chcieć pomóc...kolejna ironia...już 5
a największa ironia to to,że nie umiem...6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz