środa, 20 kwietnia 2011

Kolana mnie nie wykluczą!

Hejj,znowu nie pisałam,wiem,zabiję się za to,bo jak tu nie piszę to zaczynam się żalić byle komu,kto ma to głęboko w dupie,a być może nawet nie-.-(tj.dzisiaj xdd)

Otóż opiszę mój problem:

W styczniu zrobiłam sobie krzywdę po którymś treningu,od tego czasu zaczęły strasznie boleć mnie kolana...
Od stycznia do teraz byłam na praktycznie 20/36 treningów-.-
Aczkolwiek z wizytą u lekarzy staram się jak najdłużej zwlekać,bo boję się,że znowu orzekną o mojej aktualnej niedyspozycji,przez co kolejny miesiąc będę w plecy,a nie mogę...i nie chcę...
Teraz mam nakazane od trenera przebadanie się...jutro rano(nie wstanę ;///) zapierdalam na zdjęcie roentgenowskie kolan...byleby nie zapomnieć znowu wyciągnąć komórki z kieszeni,bo moje sweet focie nie wyjdą...po tym mam udać się na konsultację z chirurgiem i ortopedą i muszę ich poprosić o orzeknięcie mojego stanu zdrowia...Jeśli opinia będzie pozytywna(a taka być musi,no...) pojadę na zgrupowanie...
Jak nie będzie pozytywna,to sama ją napiszę,a podpis lekarza podrobię,byleby tylko jechać...
Trenerka powiedziała mi,że jest to bezsensu,jeśli pojadę,a po dwóch dniach powiem jej,że bolą mnie kolana...
Nawet jeśliby tak było to kolana nie będą wymówką...mogą mnie boleć,jak cholera-obozu nie odpuszczę...po prostu muszę jechać,muszę...jak będą boleć to pocieszę się mamy powiedzonkiem:"Ciesz się,że nie wiesz,jak boli poród" xdd

Jeszcze nie wiem,jak boli porób i w najbliższych latach nie mam zamiaru się dowiadywać...
dziecko dopiero po 27 xdd
może wcześniej,jak się poczuję do roli,w co wątpie xdd
poza tym jestem takim leniem,że jak znam życie,to nawet mi się nie będzie chciało tego dziecka "robić" xdd
trochę samokrytycyzmu,ok xdd

aczkolwiek obiecałam Kuro,że zrobię jej nową kuzynkę i nie wiem jak się z tego wywinąć ^^'

hmmm,simsy mi w tym pomogą....mvahahah...teoretycznie mam dla kuro już 4 nowe kuzynki...kurde,moje simowe szczęście...chciej ty jednego syna,a co dostaniesz?4 córki-.-

kurwa,nienawidzę ludzi,którzy nie dość,że nie rozumieją sarkazmu,to jeszcze nie znają jego definicji...
Taka jedna ćwierćinteligentka z ortografią na poziomie przedszkolaka z ostrą dyslekcją mi tu wypisuje,czym niesamowicie działa mi na nerwy...nie dość,że to,to jeszcze jest ona jednym z technocymbałów,a wł.głównym takim w mojej klasie...Blond wieśniara udaje wielkomiejską dziunię,aczkolwiek z marnym efektem tej jakże pewnie ciężkiej dla niej pracy...To ja twierdzę,że mam silikonowy mózg z domieszką plastiku,aczkolwiek jej przekracza granice pojęcia 'głupoty'...Niczym...hmmm...tania,chińska podróba silikonu i plastiku ; DD
Tak,cisnę,bo mnie wkurwia,bo myślałam,że jest normalna,ale z każdym dniem przekonuję się,że ma ADHD,dysortografię i jest zwykłym impertynenckim podmiotem z wioski,któremu się wydaje,że jest kimś,bo jest blondynką i wyprasza sobie uwagi na temat rzekomej ich głupoty...fakt nie wszystkie takie są,aczkolwiek ona za te,które nie są głupie nadrabia-.-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz