niedziela, 10 kwietnia 2011

niewyspana...

Nie wyspałam się...nie mogłam zasnąć...powód:nieważny ; ))
z resztą...chyba każdy wie,że zasnąć zazwyczaj nie można,gdy się o czymś intensywnie myśli...
co mój silikonowy imitator mózgu nieźle bolało ; ))
no,a więc niewyspana siedzę przy kompie...ubrana w stare jeansy i dziwny T-shirt ; ))
próbowałam z rana trochę uczyć moją siostrę matematyki...tępe to to takie,jak ołówek,który spadł mi za biurko rok temu ;]
Tak,czy siak jestem wymęczona szarą codzienność,lecz nieustannie szukam w niej kolorów...
Nie myślę pozytywnie-bo nie do tego zostałam stworzona...
Działam impulsywnie,bo to lubię...

gitara wrednie się na mnie gapi z rogu pokoju...chyba ma mi za złe,że wczoraj zamiast grać pisałam z Jonasem...
fajnie,że dopiero dzisiaj zakumałam,co pisałam ; DD

od jutra będę grzeczna i przy kompie tylko do 23.00,bo później sama nie wiem,co robię...ten hormon wydzielany w bodajże płacie potylicznym mózgu-melatonina(chyba)-wpływa na mnie lepiej niż porządne drugi ; ))

Bolą mnie moje wary-obciągary xdd
bo sobie je pogryzłam w sobotę...

W tym tygodniu tylko 2 dni w szkole...i dobrze...tak powinno być już zawsze ; ))

dzisiaj nie idę do kościółka,bo wczoraj wieczorem za bardzo nagrzeszyłam xdd
(każdy pretekst jest dobry,żeby nie iść)
a na spowiedzi i tak nic o tym nie powiem...
ogółem to na spowiedzi się nieźle wycwaniłam,bo zamiast mówić np.przeklinałam,piłam,paliłam(tych dwóch ostatnich z "3P" nie robię),mówię zgrzeszyłam przeciwko przykazaniom...(i podaję numery)...księżulek nic nie mówi,że źle...

Cwaniactwo w dzisiejszym świecie jest potrzebne...
Umiem oszukać już nawet system oceniania w szkole...
Ostatnio na teście zaznaczyłam błędną odpowiedź,bo jako feministka nie mogę pozwolić na stereotypowe traktowanie kobiet...(był test z bioli i zadanko prawda/fałsz...zdanie brzmiało:Kobiety mają mniejszą pojemność płuc niż mężczyźni...zaznaczyłam Fałsz i napisałam:"Nieprawda,dla przykładu Justyna Kowalczyk ma pojemność płuc 7l...czyli większą niż nie jeden mężczyzna"...pani mi uznała)
Tak,czy siak...moja zajebistość przekracza punkt zenitu...a słońce świeci,tylko wtedy,gdy tego chcę ; DD

Bo taki jest mój świat...Fuckin'Princess i tak już będzie...
Nie ma tu miejsca na Fuckin'Prince'a,bo nie ma dla mnie ideału mężczyzny,a jak jest to:
a)w życiu go nie poznam
b)jest za daleko ode mnie
c)ja mu się nie spodobam
d)traktuje mnie przedmiotowo
e)nie jest mężczyzną,bo nie myśli mózgiem,a penisem(więc ma bardzo małą powierzchnię do myślenia ; DD)
f)jak każdy widzi we mnie tylko cycki xdd
g)ma swoje życie i nie chce,by ktokolwiek w nie ingerował...
Ad.G
w końcu Fuckin'Prince,to tak jak Fuckin'Princess...będzie miał własny świat...własne królestwo,własne życie...,w którym nie ma miejsca na cokolwiek innego niż własne przemyślenia i egzystowanie zgodnie z własną wolą...a w swoim królestwie,to ja jestem najważniejsza,więc...jak mogłoby być z moim Fuckin'Prince'em?

Czasami męczą mnie takie ostentacyjnie ludzkie sprawy...
A chciałam już zawsze udawać,że egzystencja to synonim zabawy bez konsekwencji...
Że wyrzekłam się człowieczeństwa dla własnych zachcianek i wszystko podporządkowane jest mi,bo mam własny świat...ale całe życie nie mogę taka być...wiem,że powinnam się zmienić,ale...jeszcze nie na to pora...
Olewcze i bezstronne podejście do życia bywa zbawcze dla nas samych...bo kiedy coś zaczyna mieć dla nas jakieś znaczenie przestaje dla nas być zabawą...a w życiu najważniejsza jest właśnie zabawa...
Nie wiem,czy jeśli się zmienię,to komuś w czymś pomoże...nie obiecuję,że to zrobię.Aczkolwiek jeśli mam się zmieniać to jeszcze nie pora...Póki nikomu z mojego świata solą w oku nie jestem jakoś szczególnie,nie zmienię swojego postępowania,stylu,a już tym bardziej całkowicie siebie...



Sprostowanie:Naszło mnie na przemyślenia w nocy...bo nie mogłam spać...nie lubię tego,że samo ci się nasuwa myślenie,kiedy jest ciemno...; ))
a teraz chciałam po prostu coś napisać na blogu,żeby było...bo dawno nie było żadnych wielkich myśli...nie było tego mojego pesymizmu i obojętności...emocje wzięły górę...na pewno będzie tak jeszcze wiele razy,ale zostanę taką samą pesymistyczną świnią ze skłonnościami masochistycznymi i chorą na "mamtowdupizm" Fuckin'Princess ; ))
To tyle...nie wiem,dlaczego to napisałam...może chciałam sprawdzić,czy jeszcze umiem myśleć racjonalnie i pisać z sensem ; ))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz