czwartek, 21 kwietnia 2011

Oddycham siatkówką...

Jest dla mnie wszystkim,naprawdę...
Jest dla mnie,jak chłopak,którego tak naprawdę nie miałam...(bo to było na odległość)
I powiem o niej,tak jak zakochana kobieta mówi o mężczyźnie:
Zasypiam się i budzę się z myślą właśnie o siatkówce.
Jest moim bodźcem pobudzającym...nieważne kiedy,ale gdy słyszę to słowo nogi same podrywają się w wyskoku,a ręce składają do odbioru...
Kocham,to bo jest wszystkim <3
Nie potrafię nie pomyśleć o niej przez minutę,sekundę,czy nawet jej ułamek...
Wiążę z nią swoją przyszłość,ona zajmuje moją przeszłość i jest teraźniejszością...
Pragnę grać,bardziej niż pragnę miłości...czy znacie to uczucie,gdy parkiet staje się domem,piłka przyjaciółką,nakolanniki są jak bielizna,siatka jak granica między mną a wrogiem,który za siatką staje się przyjacielem...światła padają na ciebie i czujesz,jakbyś miał odlecieć,dlatego skaczesz do ataku i unosisz się te 60 cm na dosiężnym...
a potem wracasz...i jest tak,jakbyś w każdej akcji otrzymywał nowe życie i tylko od ciebie i twoich znajomych zależy,jak je przeżyjesz...czy popełnisz błędy i jakiej będą one wagi,czy przeżyjesz je szybko i szczęśliwie,wolno i dokładnie...i czy po tym 'życiu' coś po tobie zostanie(punkt ; DD)

W tytule mam wpisane,że oddycham siatkówką,bo to prawda...
Straciłam dla niej zdolność myślenia...na sprawdzianie,gdy coś źle napiszę,to nie chodzi o to,że nie wiem,bo wiem...ale nie mogę przestać myśleć o siatkówce,gdy któreś słowo z tekstu przypomina mi o niej...

Może to szalone,może normalne,może serio jestem zwykłym pojebańcem,który znalazł sobie coś,co fanatycznie wielbi...ale tak właśnie się czuję...

Zostałam Libero,odbieram i padam...padam wycierając brudy z podłogi.
ale kompletnie mi to nie przeszkadza...nie mam poczucia własnej wartości,więc nie obchodzi mnie,czy to śmieszne,żałosne,czy jeszcze inne...
I przez ten brak mam teraz inny brak...brak mazi w stawie kolanowym sprawia ból...ale to ból satysfakcjonujący...daje mi do zrozumienia,że faktycznie się poświęcam,bo jest to dla mnie ważne...ale jak mogłoby dla mnie nie być ważne,coś co jest nieodłączną częścią mojej egzystencji...

gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie siebie w dwóch słowach,były by to słowa:siatkówka i pojebaniec ; ))

Tyle powiem,więcej,jak się zmobilizuję,póki co...klawiatura mnie gryzie ; ))
Dedykuję Notkę Siorkom Asi i Kasi,bo przypomniały mi,co kocham,co jest dla mnie ważne i jak chcę żyć...
poniekąd też te wypociny tu są przez Jonasa...dzięki za motywację do...narastającej nienawiści do ciebie i również przypomnienie mi,co jest dla mnie ważne...i od teraz już się nie liczysz,jak dla mnie-.-

Miłych chrześcijańskich obrządków i miłego słuchania mszalnego pierdolenia w kościółkach o jajku jako symbolu nowego życia (coś w tym jest,bo gdyby nie jądra,nie byłoby plemników,a gdyby nie plemniki nie byłoby nowego życia)...
Hmmm,smacznych potraw(czyt.niech wam w gardle staną i udławcie się tym jajkiem)...
mokrego dyngusa(a trzeba było dotrzymać do kibla)
miłych,posranych świąt...a niech mnie w dyngusa rodzinka tylko tknie,a pożałują,że ja żyję...(jeśli jeszcze tego nie zrobili)
Bye,CIPKENSY-Fuckin'Princess 4ever

Don't change your mind,
don't change your style
love one thing in your life
and don't...give,the fuck,up!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz