wtorek, 26 kwietnia 2011

Today-I hate everything about you...why do I love you?

Taaak,dzisiaj...było zajebiście do godziny:20:28:50

Dzisiaj obudziłam się o 10.42...wstałam,kibelek,komputer,śniadanko...potem back to old friends...2h z Gabi...potem do domu,obiadek i wkurwiająca rodzinka i 2h treningu z Sandrą i Lewą w jednej trójce,a także wpłata 550zł na obóz...więc jadę już na 100%
a szczęśliwa jestem,że huhu,bo siatkówka jest sensem mojego życia...są dni,w których od pocięcia się lub powieszenia powstrzymuje mnie tylko myśl o następnych piłkach,jakie muszę rozegrać...lub też 2 rzecz-muzyka...to teksty...coś co naprawdę lubię,aczkolwiek...nie poświęcę siatkówki...nawet gdybym miała być gwiazdą światowego formatu...zawsze wybiorę boisko...
dalej...2 godziny treningu i odprowadzenie Sandry,przy okazji rozmowa,o której wspominałam w poprzedniej notce...pół godziny bezcelowego tułania się po znanych,ale bezimiennych ulicach miasta i rozmyślania nad kierunkiem zmierzania mojej egzystencji...następnie ok.18.oo domek...pisanie kolejnej notki i leżenie,bo boli mnie brzuch...mam okres...nie jestem z tego powodu najszczęśliwsza...ale...Kuro pisała,że to dobrze,bo przynajmniej ma pewność,że nie jestem w ciąży...a dziecko dopiero po 27...chyba,że pęknie gumka i będzie po 16 ; ))
nom,napisałam notkę,popisałam trochę z Domi
no,a potem głupi opis na gg i się zaczęło...
napisał Jonas i wielka kłótnia...podobno dobra kłótnia czyści atmosferę ; DD
tak,wiem,nie powinnam była tego tak ostentacyjnie wypisać na opisie na gg,bo przecież całe życie dzisiejszych nastolatków znajduje się właśnie tam-.-
ale cholera,to uznałam za odpowiednie,bo jak ci napiszę wiadomość-nie odpiszesz,jak zadzwonię...chwila,nie zadzwonię,nie lubię rozmów przez telefon...wolę pisać sms-y...
tak czy siak...jedyne co czytasz to chyba mój opis,więc to uznałam za stosowne...

Heh,ponoć tłumaczy się tylko winny...
ale ja już przywykłam,że całe zło tego świata to ja,tylko ciekawe,jak mnie zmieścili do puszki Pandory ;DD

`I hate everything about you
Why do I love you?`

Ja to sobie znajdę piosenkę akurat dzisiaj,akurat to xdd

Co ze mną do cholery jest nie tak,że każdy tekst o czymś mi przypomina?
ah,to życie osób wrażliwych...takie trudne,posrane,ale kocham je...bo jest moje ; ))
darowane przez...pomyłkę,nie przez miłość...albo może przez szczenięcą miłość głupiej małolaty do kolesia,który to wykorzystał...ale skoro już jestem,to jestem i żyję...
i żyję,chociaż żałuję,że nie zginęłam w tamtym wypadku,na pewno byłoby mniej kłopotów,jakby nie było Fuckin'Princess na świecie...

Why do I love you?

Kurwa,wyłącz to debilko...sorry,tak sama do siebie...

wkurzają mnie persony,które nie dają się poznać,a później twierdzą,że ich nie znasz...skoro nie ma ku temu sposobności,to jak do kurwy nędzy?
Nie jestem Harrym Potterem,nie potrafię rozmawiać z wężami...w tym wypadku wężami są akurat takie osoby,jak powyżej ^^'

You hate everything about me
Why do you love me?

Fuck,wyłącz to,dziwko spod krzywej latarni...znowu sama do siebie...lubię się samą wyzywać ; ))
Masochistyczna natura...

who will I be?

Otóż z dzisiejszego treningu wracałam z Sandrą(dalej cię kocham i wielbię Pawianie ;*)

Rozmawiałyśmy o kimś...nie przyznam się o kimś,chociaż motyw tej osoby przewija się ostatnimi czasy dość często...ale myślę,że mi przejdzie...i przestanę o nim(kurwa...napisałam już jaka płeć,to już wiadomo raczej o kim ;D)pisać...bo to taka faza,że gdy poznajesz kogoś nowego to po prostu ci się wbija do głowy,żeby lepiej tą osobę poznać(nie wiem,jak wy,ale przynajmniej ja tak mam;]),tak czy siak "fascynacja" przechodzi,a przyjaciele zostają...tyle,że z osoby,o której rozmawiałyśmy to nie przyjaciel...najwyżej znajomy...którego datę urodzin znam na pamięć,a nie pamiętam własnej xdd

ale dość o tym...
Obie doszłyśmy z Sandrą do wniosku,że on jest pozerem i hipokrytą;//

skoro tak kocha The Offspring,to ja polecam Pretty Fly(for a white guy)...zwłaszcza pod aspektem tekstu piosenki:

"The world needs wannabees"
"All the girlies say I'm pretty fly for a white guy"(tak,jasne,bo każdemu się podobają dołeczki*sarkazm*...zrozum,nie każda się sra,jak cię widzi...korci mnie,żeby dopisać:"bo nie każde piwo to żywiec",ale nie dopiszę ;])
"Our subject isn't cool, but he thinks it anyway
He may not have a clue, and he may not have style"
"But in his own mind he's the, he's the dopest trick"

to,tak sobie,a teraz co mnie złapało...gdy wracałam do domu,a wracałam długo,bo bez celu
chodziłam tymi no-name streets(jeszcze przy okazji zostałam zwyzywana przez dzieci-neo udające skejtów,ściotowane kurwy z ich ojców zapewne,żeby takie coś wychować,ale mniejsza o to...ja i tak nie uroczyłam ich moim pięknym brązowym spojrzeniem^^') i myślałam...zadałam sobie pytanie:czy ja jestem pozerką?
I wiem na pewno,że nie jestem...we wszystko co robię wkładam 100% siebie...taka jestem,każdy gest i każde słowo,które padnie jest MOJE,czasem nie mam wcale na myśli tego,co mówię,ale i tak jest to moje...tylko i wyłącznie moje...staram się przeżyć swoje życie w swoim stylu,na 100%,spontanicznie i czerpać jak najwięcej...NIE JESTEM POZERKĄ,NIGDY NIE BYŁAM I NIE BĘDĘ,A JEŻELI BĘDĘ,TO OBIECUJĘ PRZYPIERDOLIĆ SOBIE OSOBIŚCIE!
Słucham takiej muzyki,jaka mi się podoba...nie udaję,że słucham innej...
Noszę,to co mi się podoba,nie ubiorę czegoś,co moim zdaniem jest brzydkie
Nie mówię "kocham" jeśli nie jestem tego pewna...tylko,że zazwyczaj później boli...ale przywykłam,wolę czuć ból,niż cokolwiek innego,bo on mnie motywuje...
Czuję się dobrze w swoim ciele,nigdy nie poświęcę swojego zdrowia,by lepiej wyglądać...(obiekt rozmowy z Sandrą wg. mnie ma bulimię-.-)
Wyglądam,jak wyglądam...sama kreuję siebie i nie pozwalam nikomu w to ingerować,również nie chcę ingerować w innych wizerunek,czy życie,ale gdy widzę,że dzieje się coś złego,to nie mogę siedzieć bezczynnie...a może mogę?Może to nie moja sprawa,ale...lubię kiedy ktoś jest prawdziwy...kiedy prawdziwie myśli,prawdziwie czuje,a nie jest automatyczną,sztuczną personą,która egzystuje podporządkowując się obowiązującym kanonom stylu,piękna,czy czegokolwiek innego...

Podsumowując:
Mylę się co do ludzi-to raz,
chcę poprawić te pomyłki-to dwa,
zakochać się w pozerze,ironia-to trzy...
jeszcze większa ironia,to zakochać się w tej jego części,która była całkowicie udawana...już cztery
znienawidzić,a za razem chcieć pomóc...kolejna ironia...już 5
a największa ironia to to,że nie umiem...6

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Today...it's just enough -.-

Tak,dzisiaj mam już dosyć...

Najpierw pospolitowałam się pisząc do Jonasa,oczywiście ułom nie umie odpisać więcej niż 3 znaków...więc daje sobie spokój,chyba go usunę z listy gg,bo za bardzo mnie korci,żeby jednak go powkurwiać-.-

yyy...Kuro mnie zablokowała na gg,a to jedna z 2 głównych dróg naszej komunikacji (jest jeszcze facebook i sporadycznie sms-y)...
również ją zablokowałam i nie mam zamiaru odblokowywać...JESTEM WKURWIONA,bo zablokowała mnie bez wyraźnego powodu...
ehh...i tak znów zacznę się(tym razem z nią) pospolitować za jakiś czas,taki zjebany masochistyczny charakter,że mimo iż mnie boli,to do tego(kogoś xdd) wracam ; DD

Dwie mendy ruskie z nich...nie wiem czemu się nie lubią...może dlatego,że są do siebie dość podobni ^^'
Nie w sensie fizycznym,aczkolwiek psychicznym-jak najbardziej xdd
Mam wymienić:
-Obydwoje mają mnie gdzieś,
-obydwoje wolą jakąś grę niż pisać ze mną(on cs'a,ona nie pamiętam nazwy,ale coś ze smokami xdd)
-obydwoje mają mnie gdzieś
-obydwoje używają "spk"-.-
-obydwoje mają mnie gdzieś
-obydwoje słuchali Offspring(nie wiem,jak jest teraz-.-)
-obydwoje mają mnie gdzieś
-obydwoje się wygrażają,a i tak nie spełniają tych pogróżek (np."dostanie z glana w mordę")
-obydwoje mają mnie gdzieś
-lubią się wyzywać...nie nawzajem,acz za moim pośrednictwem...(tak więc ona jest "pasztetem",a on "zachowuje się tak samo gejowsko,jak Ronaldo i jest wyrośniętym siedmiolatkiem"xdd)
-a wspominałam już,że obydwoje mają mnie gdzieś?
-hmmm...co jeszcze...wydaje mi się,że...obydwoje lubią Kubicę
-jestem pewna,że obydwoje mają mnie gdzieś xdd
nie chce mi się klikać dalej myślnika,bo dziwnie na mnie patrzy xdd

Tak więc podsumowuję,że są do siebie podobni i to cholernie...jak takie...tween'y...xdd
I jeszcze coś:
OBYDWOJE MNIE NIE LUBIĄ I MAJĄ MNIE GDZIEŚ ; ((

Aczkolwiek ja się kiedyś jakoś odpłacę,tylko nie wiem jak xdd
Bo mnie ludzie lubią tylko jak coś chcą,tego mnie życie nauczyło...

"Od jutra będę grzeczna"...tsaa...jasne xdd

tak samo,jak jeszcze dzisiaj odrobię lekcje xdd

dobra dalej o dzisiejszym dniu:
Trochę głupio mi przyznać,ale większość świąt spędziłam z gitarą...przynajmniej się ze mną nie kłóci,jak rodzinka(a Jonas mi jeszcze iść do nich kazał,no chyba go popierdoliło)
Dzisiaj przy śniadaniu znowu była kłótnia o moje wyznanie...

Powtarzam po raz enty:
NIE JESTEM CHRZEŚCIJANKĄ I SIĘ NIĄ NIE CZUJĘ...
Nie będę udawać,dobrą aktorką nie jestem,to wie każdy,któremu próbuję wmówić,że się nie zabujałam...więc po kiego grzyba mam dalej się w tym dusić,skoro nie czuję się sobą w tym cholerstwie...

przejebstwo,tak samo,jak rodzina bohaterki mojej ulubionej książki...Ojciec Zoey jest pastorem,a ona jest Agnostyczką i musiała przechodzić przez to,co ja...
Dopóki nie została NAZNACZONA...kurwa,ile ja bym dała,żeby to było prawdą,żeby mnie też naznaczyli,żebym nie musiała znosić swojego życia,przenieść się do szkoły wampirów w Tulusie i zacząć(jak Zoey) chodzić z najprzystojniejszym i najlepszym uczniem tej szkoły,wampirem trzeciego formatowania-Erick'iem Night'em(on jest serio przystojny z opisu,który był w książce)...tylko,że później Zoey się wszystko wali,bo jest jeszcze skojarzona ze swoim ziemskim chłopakiem(Heath'em) i przespała się z Lorenem Blakem(najprzystojniejszym nauczycielem w szkole w Tulusie,taki odpowiednik naszego Pana Wegnera ^^''STOP!nie miałam tego na myśli,jeśli skojarzyliście coś głupiego *wstyd*)
a resztę sami przeczytajcie xdd

ja spadam,robić remont w simsach xdd

niedziela, 24 kwietnia 2011

Duma ; PP

Jestem z siebie dumna,bo w roku 2011 do kwietnia napisałam już więcej postów niż przez cały 2010,o 2009 nie wspominając ; ))
Najwidoczniej w końcu jest o czym pisać ; DD

jak do kurwy jasnej można słuchać japońskiego rock'a?
I jeszcze musieliśmy to wytrzymać na plastyce...
to już 3 lub 4 "styl" muzyczny,którego szczerze nienawidzę i pragnę by ta szmira razem z resztą komercji znalazły swój koniec tam,gdzie miały swój początek,czyli zapewne w jakimś burdelu ^^'

tak w ogóle,to kolejny zjebany wolny dzień za nami,aczkolwiek dzisiaj się zeszmaciłam,pisząc do osoby pokroju skurwiela(czyt.pozera)...
Tak,nawet się wysiliłam metodą kopiuj-wklej link >.<

ehh,nudna ta nuda ; DD
faile pooglądałam...

z jakimiś innymi ludzikami się też popisało...i jest nudno...
Mam pomysł...
Jak Jonas będzie na gg,to go "sprowokuję"...bo,tak mi cholera nudno,że wolę kłócić się z nim,niż siedzieć i oglądać po 20 razy ten sam filmik na youtube...

wolę robić z siebie idiotkę i pisać do 14 osób na raz,że je kocham,niż bezczynnie siedzieć i patrzeć w jebnięty monitor...

boli mnie kolanko,mam wyjebane na kościółek i czekam na czwartek,bo w czwartek...mam czas xdd
ale kurde...w czwartek albo jeszcze przed nim dostanę okres xdd
ja nie chcę!
idę pokrólować na pudelku xdd
albo nie,bo nie mają nic nowego xdd

i kogo,kto wchodzi na pudelka,by poczytać o nibygwiazdach(niby,bo tylko ja jestem prawdziwą gwiazdą w moim Fuckin'Kingdom),obchodzi,że Kubica wyszedł ze szpitala?-.-

No dobra,mnie ^^'
niach niach
kurcze,jestem strasznie niewyspana...i nie lubię spać sama ; ))
Ja muszę się przytulać,a poduszki mnie już "znudziły" xdd

ehh,na razie nie piszę...bye

sobota, 23 kwietnia 2011

Ustalenia co do obozu

no to zacznijmy od ekipy do pokoju(najwięcej 7 osób):
-Ja
-Lewa
-Pawian
-Nasza Szkapa xdd
-Masło
-Ola D.
i...yyy...się zobaczy xdd

dalej,pakowanie się
part 1:
a)Ubrania:
-treningowe:
*20 koszulek treningowych
*4-8 par spodenek
*1-2 par/-y dresów
*20 par skarpetek
*2 pary butów:na halę,na dwór
*3-4 pary nakolanników
*przydałyby się nałokietniki

b)pomiędytreningowe itp.
*pidżamka
*klapki
*strój kąpielowy
*9 koszulek
*jeansy
*krótkie spodenki
*buty codzienne np.trampole ; DD

part 2
medycyna ; /
*taśmy do tappingu
*plastry na szpulce
*plastry normalne
*jakaś maść na stawy xdd
*tabletki typu apap
*tabletki antykoncepcyjne(żart xdd)
*bandaż elastyczny
*bandaż normalny

part 3
muzyka:
*mp4
*głośniki od kompa
*telefon
*gitara,bo ma być ognisko ; DD

part 4
inne:
*żrydło na drogę
*aparat
*dobry humor
*pościel/śpiwór
*mnóstwo "jaśków"-kocham mieć dużo poduszek!
*ręcznik
*reszta "higieny" xdd
*zapasowe struny do gitary
*kilka piórek
*zeszyt piosenek
*książki(naprawdę,jak jest nudno,to się czyta!)
*być może laptop

jak coś mi się przypomni,to dopiszę ; DD
aha,przede wszystkim:Kasę!

Kolejny YouTube'owy przystojniak ; DD

Jeśli kiedykolwiek już pisałam,że Australijczycy są przystojni-odwołuję to...
Są megaprzystojni!
Zwłaszcza Igor Yudin(on to wł.Rosjanin xdd) i Jayden Seeley ; ))
Ten drugi to 3 już YouTube'owy przystojniak ; ))
Strasznie utalentowany,piekielnie słodki i cholernie...gejowaty ; ))
ale nie przeszkadza mi to 3,bo nauczyłam się już że (prawie) wszyscy,którzy mi się podobają są tacy np. MadoX ; DD
Deshabillez-moi xdd
dobra,odwala mi xdd

co do Jayden'a...Jak do kurwy można umieć grać na perkusji,gitarach: elektrycznej,akustycznej,klasycznej,basowej,zapewne też na pianinie,keyboardzie itp.,na ukulele(!) i jeszcze tak zajebiście śpiewać,mając zaledwie 18 lat?
Nie wiem,ale życzę Jayden'owi sukcesu,bo zasługuje na to ; ))

O i jeszcze coś...też ma czarnego Ibaneza TCY...nie żyje za to!
Ja nie pozwalam xdd

i co do jego stylu:świetnie się ubiera...tylko te koszulki z "dekoltem"...straszne,ale jakoś je przeżyję,przymknę oko i nie widzę,ooo ; DD

Już lepszy Jayden niż...nieważne : DD
spadam słuchać sum 41 ; DD
a koszulmyksa Offspring już do mnie zmierza,chyba xdd
Bye,Cipkensy ; DD

piątek, 22 kwietnia 2011

Fat lip : DD


Od 17 minut mamy już nowy dzień,od 1h jestem wkurwiona ; ))
cudnie ; ))
ale pociesza mnie focisza pt.Fat Lip xdd
bo ta piosenka Sum 41 i...
moje Wary-Obciągary xdd
pożartować możne,nie trzeba...wary nie są "obciągary",bo jeszcze tego nie robiły i nie mają zamiaru,chyba,że wbrew woli właścicielki xdd
One żyją własnym życiem xdd
dobra,zanudzam...bye,zaraz idę spać xdd

kolejny zamach na Fuckin'Princess ^^'

Tym razem zaatakowała mnie...patelnia xdd
aczkolwiek przeżyję xdd
tylko mnie paluszek boli...
to takie niesprawiedliwe,że nie dość,że mam o jeden "palec" mniej od facetów,to teraz jeszcze to xdd

taki mały rozśmieszający tekst z mojej strony ; DD
Zamówiłam koszulkę z Offspring ; D
Mam nadzieję,że w nią wejdę bo ma tylko 40 cm szerokości w biuście ; DD
być może będzie to bolesne,ale dla Offspring wszystko,bo ja ich wielbię...
widziałam zdjęcie Dexter'a...wł.Bryan'a ...w długich włosach ; DD

Nie pasują mu...najlepiej mu we fryzurce "na cukier",jak to mówi babcia xdd
"bo za moich czasów nie było tych żelów,nie-żelów,pierdzielów itp. a włosy stawiało się na cukier" xdd

Cóż w dzisiejszych czasach to byłaby luksusowa fryzura xdd

Myślę coraz bardziej nad zakupem Staratocasterem z Fendera ; DD
Mają spory wybór...prawdopodobnie,gdy się zdecyduję,to wybiorę replikę gitary Deryck'a Whibley'a ; ))
albo kupię czystego,białego stratocastera/telecastera/Ibaneza i wyślę by pomalowali mi wg.mojego własnego wzoru...czyli w angielską flagę...ale nie taką zwykłą,bo to jest flaga Fuckin'Princess...wygląda jak flaga UK,ale zamiast niebieskiego jest czarny,a zamiast czerwonego-różowy...

tak,jak na angielskim...z Domi ;**

FP:Nie lubię niebieskiego...
D:A ten twój sweter,to jaki niby jest?
FP:yyy....to jest....yyyy...CZARNY!^^'

Ma się talent do palnięcia czegoś xdd

spieprzam wy nudne Cipkensy xdd
Wy-Impertynenckie Bufony z Kompleksem Szarej Egzystencji
muszę zaprojektować swojego stratocastera/telecastera/ibaneza xdd
bye xdd
i pamiętajcie,nieważne co mówię-kocham was ; DD

czas zmiany

tak,czas małej,niewiele znaczącej zmiany...
prosty blog był śliczny,ale stwierdziłam,że potrzebuję takiej oto maleńkiej zmiany...
wiem,że troszkę nie wyszedł mi ten szablon,ale mnie się podoba...
tak więc remont bloga przeszedł szybko i sprawnie...
wróciłam na stare śmieci,mianowicie na stardoll ; DD
apropo,jeśli ktoś przeczyta te bzdury,a ma konto na stardoll i będzie chciał ode mnie odkupić coś z baaardzo starych i cennych kolekcji to zapraszam...
mam HB nawet z 2007 ; ))
zaraz łykam tabletki na stawy i spadam robić z siostrą ciasteczka ; ))
rodzinka obgaduje mi trenera,ale wg.karmy zwróci im się to ze zdwojoną siłą ^^
uwaga,łykam pillsy-.-
fuuu xdd
łiii,to spadam do kuchni,robić czekoladowe gniazda wielkanocne ; ))
nie jestem chrześcijanką,nie świętuje,ale jak jest okazja by zjeść coś słodkiego,to lecę pierwsza ;]

; DD


No bo jest najs,no bo jest cool ; DD
chyba stanie się moim nowym mottem życiowym ; ))

czwartek, 21 kwietnia 2011

Oddycham siatkówką...

Jest dla mnie wszystkim,naprawdę...
Jest dla mnie,jak chłopak,którego tak naprawdę nie miałam...(bo to było na odległość)
I powiem o niej,tak jak zakochana kobieta mówi o mężczyźnie:
Zasypiam się i budzę się z myślą właśnie o siatkówce.
Jest moim bodźcem pobudzającym...nieważne kiedy,ale gdy słyszę to słowo nogi same podrywają się w wyskoku,a ręce składają do odbioru...
Kocham,to bo jest wszystkim <3
Nie potrafię nie pomyśleć o niej przez minutę,sekundę,czy nawet jej ułamek...
Wiążę z nią swoją przyszłość,ona zajmuje moją przeszłość i jest teraźniejszością...
Pragnę grać,bardziej niż pragnę miłości...czy znacie to uczucie,gdy parkiet staje się domem,piłka przyjaciółką,nakolanniki są jak bielizna,siatka jak granica między mną a wrogiem,który za siatką staje się przyjacielem...światła padają na ciebie i czujesz,jakbyś miał odlecieć,dlatego skaczesz do ataku i unosisz się te 60 cm na dosiężnym...
a potem wracasz...i jest tak,jakbyś w każdej akcji otrzymywał nowe życie i tylko od ciebie i twoich znajomych zależy,jak je przeżyjesz...czy popełnisz błędy i jakiej będą one wagi,czy przeżyjesz je szybko i szczęśliwie,wolno i dokładnie...i czy po tym 'życiu' coś po tobie zostanie(punkt ; DD)

W tytule mam wpisane,że oddycham siatkówką,bo to prawda...
Straciłam dla niej zdolność myślenia...na sprawdzianie,gdy coś źle napiszę,to nie chodzi o to,że nie wiem,bo wiem...ale nie mogę przestać myśleć o siatkówce,gdy któreś słowo z tekstu przypomina mi o niej...

Może to szalone,może normalne,może serio jestem zwykłym pojebańcem,który znalazł sobie coś,co fanatycznie wielbi...ale tak właśnie się czuję...

Zostałam Libero,odbieram i padam...padam wycierając brudy z podłogi.
ale kompletnie mi to nie przeszkadza...nie mam poczucia własnej wartości,więc nie obchodzi mnie,czy to śmieszne,żałosne,czy jeszcze inne...
I przez ten brak mam teraz inny brak...brak mazi w stawie kolanowym sprawia ból...ale to ból satysfakcjonujący...daje mi do zrozumienia,że faktycznie się poświęcam,bo jest to dla mnie ważne...ale jak mogłoby dla mnie nie być ważne,coś co jest nieodłączną częścią mojej egzystencji...

gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie siebie w dwóch słowach,były by to słowa:siatkówka i pojebaniec ; ))

Tyle powiem,więcej,jak się zmobilizuję,póki co...klawiatura mnie gryzie ; ))
Dedykuję Notkę Siorkom Asi i Kasi,bo przypomniały mi,co kocham,co jest dla mnie ważne i jak chcę żyć...
poniekąd też te wypociny tu są przez Jonasa...dzięki za motywację do...narastającej nienawiści do ciebie i również przypomnienie mi,co jest dla mnie ważne...i od teraz już się nie liczysz,jak dla mnie-.-

Miłych chrześcijańskich obrządków i miłego słuchania mszalnego pierdolenia w kościółkach o jajku jako symbolu nowego życia (coś w tym jest,bo gdyby nie jądra,nie byłoby plemników,a gdyby nie plemniki nie byłoby nowego życia)...
Hmmm,smacznych potraw(czyt.niech wam w gardle staną i udławcie się tym jajkiem)...
mokrego dyngusa(a trzeba było dotrzymać do kibla)
miłych,posranych świąt...a niech mnie w dyngusa rodzinka tylko tknie,a pożałują,że ja żyję...(jeśli jeszcze tego nie zrobili)
Bye,CIPKENSY-Fuckin'Princess 4ever

Don't change your mind,
don't change your style
love one thing in your life
and don't...give,the fuck,up!

a jednak ; ))

Z moim prawym kolanem jest tak,jak przeczuwałam...
kiedy mieliśmy o tym na biologi stwierdziłam,że to musi być to i jest ; DD
Maź w torebce stawu się zużyła,jest jej za mało,co powoduje ocieranie się chrząstek stawowych i to właśnie mnie cholernie boli xdd
Trochę leków i będzie dobrze...wizyta u ortopedy na potwierdzenie,opinia lekarska o mojej jednak dyspozycji i jestem na obozie ; ))
ehh...i te obozowe noce...i bieganie nad jeziorem,treningi na hali i spanie w klasach w szkole...to ma swój urok ; ))
aha...i jeszcze ten wspaniały zapach po treningach,że aż buty,które miałyśmy ubrane wystawiamy za okno ; DD
jestem cała happy,że jednak wybieram się na obóz ; ))
to był jedyny wyjazd,który miałam możliwy w te wakacje...bo mam już dość "rodzinnych" wyjazdów nad Bałtyk...
Tak więc wakacje w dziurze zwanej moim kochanym miastem...śpię od 3 do 12,wstaję wychodzę biegać,później do domu 100 brzuszków i 100 pompek,później komputer,gitara,znowu trochę sportu i do 3 przy kompie...
więc spędzę wakacje pół-biernie,pół-aktywnie z naciskiem na aktywnie ; DD
później może kierunek Koszalin,jakoś tak w lipcu,do kochanej Kuro i zakupy,zakupy,zakupy ; DD Muszę kupić sobie nowe buty na obóz,więc zapewne wymuszę u Kuro wizytę w Forum ; DD
Teraz zabieram się do spisania listy rzeczy,które wezmę na obóz ; DD

środa, 20 kwietnia 2011

Kolana mnie nie wykluczą!

Hejj,znowu nie pisałam,wiem,zabiję się za to,bo jak tu nie piszę to zaczynam się żalić byle komu,kto ma to głęboko w dupie,a być może nawet nie-.-(tj.dzisiaj xdd)

Otóż opiszę mój problem:

W styczniu zrobiłam sobie krzywdę po którymś treningu,od tego czasu zaczęły strasznie boleć mnie kolana...
Od stycznia do teraz byłam na praktycznie 20/36 treningów-.-
Aczkolwiek z wizytą u lekarzy staram się jak najdłużej zwlekać,bo boję się,że znowu orzekną o mojej aktualnej niedyspozycji,przez co kolejny miesiąc będę w plecy,a nie mogę...i nie chcę...
Teraz mam nakazane od trenera przebadanie się...jutro rano(nie wstanę ;///) zapierdalam na zdjęcie roentgenowskie kolan...byleby nie zapomnieć znowu wyciągnąć komórki z kieszeni,bo moje sweet focie nie wyjdą...po tym mam udać się na konsultację z chirurgiem i ortopedą i muszę ich poprosić o orzeknięcie mojego stanu zdrowia...Jeśli opinia będzie pozytywna(a taka być musi,no...) pojadę na zgrupowanie...
Jak nie będzie pozytywna,to sama ją napiszę,a podpis lekarza podrobię,byleby tylko jechać...
Trenerka powiedziała mi,że jest to bezsensu,jeśli pojadę,a po dwóch dniach powiem jej,że bolą mnie kolana...
Nawet jeśliby tak było to kolana nie będą wymówką...mogą mnie boleć,jak cholera-obozu nie odpuszczę...po prostu muszę jechać,muszę...jak będą boleć to pocieszę się mamy powiedzonkiem:"Ciesz się,że nie wiesz,jak boli poród" xdd

Jeszcze nie wiem,jak boli porób i w najbliższych latach nie mam zamiaru się dowiadywać...
dziecko dopiero po 27 xdd
może wcześniej,jak się poczuję do roli,w co wątpie xdd
poza tym jestem takim leniem,że jak znam życie,to nawet mi się nie będzie chciało tego dziecka "robić" xdd
trochę samokrytycyzmu,ok xdd

aczkolwiek obiecałam Kuro,że zrobię jej nową kuzynkę i nie wiem jak się z tego wywinąć ^^'

hmmm,simsy mi w tym pomogą....mvahahah...teoretycznie mam dla kuro już 4 nowe kuzynki...kurde,moje simowe szczęście...chciej ty jednego syna,a co dostaniesz?4 córki-.-

kurwa,nienawidzę ludzi,którzy nie dość,że nie rozumieją sarkazmu,to jeszcze nie znają jego definicji...
Taka jedna ćwierćinteligentka z ortografią na poziomie przedszkolaka z ostrą dyslekcją mi tu wypisuje,czym niesamowicie działa mi na nerwy...nie dość,że to,to jeszcze jest ona jednym z technocymbałów,a wł.głównym takim w mojej klasie...Blond wieśniara udaje wielkomiejską dziunię,aczkolwiek z marnym efektem tej jakże pewnie ciężkiej dla niej pracy...To ja twierdzę,że mam silikonowy mózg z domieszką plastiku,aczkolwiek jej przekracza granice pojęcia 'głupoty'...Niczym...hmmm...tania,chińska podróba silikonu i plastiku ; DD
Tak,cisnę,bo mnie wkurwia,bo myślałam,że jest normalna,ale z każdym dniem przekonuję się,że ma ADHD,dysortografię i jest zwykłym impertynenckim podmiotem z wioski,któremu się wydaje,że jest kimś,bo jest blondynką i wyprasza sobie uwagi na temat rzekomej ich głupoty...fakt nie wszystkie takie są,aczkolwiek ona za te,które nie są głupie nadrabia-.-

wtorek, 12 kwietnia 2011

Technocymbały...

Matko,coraz bardziej nie cierpię tej szmiry jaką jest techno!
Gdy słyszę to całe "bumcy-bumcy",to cholera mnie taka bierze,że mam ochotę założyć glany i sprzedać komuś porządnego kopa(ale mi się nie chce,bo najpierw musiałabym się ruszyć kupić glany xdd)...lub chwycić gitarę i nie dbając o to,czy się rozjebie-przywalić w głowę takiemu,żeby wbić mu do głowy trochę dobrej muzyki,rzecz jasna ; DD
wyjątkowo działa na mnie drażniąco ten "styl"...
tak samo jak pierdolone disco...
w życiu słuchałam tak na dobre tylko dwa typy muzyki i chciałabym,by tak pozostało...
z tych dwóch typów były to:
-rock/punk/metal
-hip-hop/rap

to 2 zanikło we mnie...oczywiście lubię czasem do tego wrócić,aczkolwiek nie wytrzymałabym na co dzień bez tego dźwięku elektrycznej gitary,bez tego...bez tego czegoś!
hip-hop i rap słuchałam w zeszłym roku,gdy byłam...uwaga,uwaga...cheerleaderką...nie śmiać mi się!
to było przydatne ; DD
do tej pory potrafię herki (tą taką do "siadu płotkarskiego" w powietrzu i tą taką do pół-szpagatu w powietrzu ;])
potrafię szpagat...yyy ten taki,yyy jak to określić,nie wiem xdd
nadal potrafię mostek do tył od stania xdd
umiem gwiazdy i pracuję nad przewrotami i saltem
Mimo iż już nie tańczę,to te umiejętności zostały...
Zostały też podstawy breakingu i niektóre ruchy typowo z hip-hopu...

Wracając do tematu...albo nie...
Jeszcze pamiętam,że przez jakiś czas tańczyłam reagge jam/dancehall ; DD

I z moich zajebistych umiejętności mogę wymienić jeszcze jedną:podstawy tańca na rurze-mam...
umiem dużo,muszę sobie kupić rurę w prezencie ; DD
bo nie umiem jeszcze chyba tylko pozycji "do góry nogami" ; DD

łiii,ale nie powinnam była zdradzać takich sekretów xdd

stało się,się nie odstanie xdd
zbliża się 23 i jest zajebiście nudno ; DD
dobra,kończę,bo...nie wiem,co pisać xdd

niedziela, 10 kwietnia 2011

Wampiryzm...

Niedawno rodzinka stwierdziła,że zachowuję się jak wampir:
a)Nie wychodzę na dwór,gdy jest zbyt słonecznie,a jeśli już wyjdę,to gdy wracam cholernie boli mnie głowa...
b)gdy jest jasno...zakładam okulary przeciwsłoneczne,nawet nie musi być słońca,wystarczy,że jest jasno
c)całe dnie spędzam zamknięta w pokoju z zasłoniętymi oknami
d)sypiam w trumnie(żart xdd)
e)podobno wampiry potrafią "zahipnotyzować wzrokiem"...nie wiem,czy to umiem...sprawdzę jutro,bo poniedziałek i do szkoły ; ((
f)wampiry czerpią energię z czyjegoś nieszczęścia-tak,jak ja...
g)są wampiry dobre-nie znam xdd i wampiry złe-egoistyczne,egocentryczne,narcystyczne,impertynenckie,sarkastyczne,pesymistyczne i wiele innych takich cech,które ja również posiadam.
h)krew jest dobra xdd
serio...smakuje,ale w małych ilościach...np.przecinając się kartką xdd
i)wampiry za największe zagrożenie uznają...inne wampiry...nie lubię ludzi,którzy mają podobne cechy do mnie i w których towarzystwie czuję się...jak na słońcu xdd

hah,a to jest post bezsensu...chcę się z czegoś pośmiać i z braku Marsjanków mi odpierdala ; DD

Your voice it chased away all the sanity in me ...

My Immortal...mój nieśmiertelny ; ))
kocham,kocham,kocham...przez tą piosenkę postanowiłam się teraz uczyć też gry na instrumentach klawiszowych
Tylko jeszcze nie mam pojęcia,kiedy zacznę...
ale jedno jest pewne:chcę...a to już połowa sukcesu ; ))
Zobaczymy kiedy się uda...jak na razie,wredna gitara nadal gapi się i chyba jest nieźle wkurwiona,że wolę siedzieć przy kompie ; DD
Sorry,kochani...spieprzam,zanim się i gitara obrazi,bo Jonas już zły(jak zawsze...on chyba ma PMS...albo gorzej) xdd

niewyspana...

Nie wyspałam się...nie mogłam zasnąć...powód:nieważny ; ))
z resztą...chyba każdy wie,że zasnąć zazwyczaj nie można,gdy się o czymś intensywnie myśli...
co mój silikonowy imitator mózgu nieźle bolało ; ))
no,a więc niewyspana siedzę przy kompie...ubrana w stare jeansy i dziwny T-shirt ; ))
próbowałam z rana trochę uczyć moją siostrę matematyki...tępe to to takie,jak ołówek,który spadł mi za biurko rok temu ;]
Tak,czy siak jestem wymęczona szarą codzienność,lecz nieustannie szukam w niej kolorów...
Nie myślę pozytywnie-bo nie do tego zostałam stworzona...
Działam impulsywnie,bo to lubię...

gitara wrednie się na mnie gapi z rogu pokoju...chyba ma mi za złe,że wczoraj zamiast grać pisałam z Jonasem...
fajnie,że dopiero dzisiaj zakumałam,co pisałam ; DD

od jutra będę grzeczna i przy kompie tylko do 23.00,bo później sama nie wiem,co robię...ten hormon wydzielany w bodajże płacie potylicznym mózgu-melatonina(chyba)-wpływa na mnie lepiej niż porządne drugi ; ))

Bolą mnie moje wary-obciągary xdd
bo sobie je pogryzłam w sobotę...

W tym tygodniu tylko 2 dni w szkole...i dobrze...tak powinno być już zawsze ; ))

dzisiaj nie idę do kościółka,bo wczoraj wieczorem za bardzo nagrzeszyłam xdd
(każdy pretekst jest dobry,żeby nie iść)
a na spowiedzi i tak nic o tym nie powiem...
ogółem to na spowiedzi się nieźle wycwaniłam,bo zamiast mówić np.przeklinałam,piłam,paliłam(tych dwóch ostatnich z "3P" nie robię),mówię zgrzeszyłam przeciwko przykazaniom...(i podaję numery)...księżulek nic nie mówi,że źle...

Cwaniactwo w dzisiejszym świecie jest potrzebne...
Umiem oszukać już nawet system oceniania w szkole...
Ostatnio na teście zaznaczyłam błędną odpowiedź,bo jako feministka nie mogę pozwolić na stereotypowe traktowanie kobiet...(był test z bioli i zadanko prawda/fałsz...zdanie brzmiało:Kobiety mają mniejszą pojemność płuc niż mężczyźni...zaznaczyłam Fałsz i napisałam:"Nieprawda,dla przykładu Justyna Kowalczyk ma pojemność płuc 7l...czyli większą niż nie jeden mężczyzna"...pani mi uznała)
Tak,czy siak...moja zajebistość przekracza punkt zenitu...a słońce świeci,tylko wtedy,gdy tego chcę ; DD

Bo taki jest mój świat...Fuckin'Princess i tak już będzie...
Nie ma tu miejsca na Fuckin'Prince'a,bo nie ma dla mnie ideału mężczyzny,a jak jest to:
a)w życiu go nie poznam
b)jest za daleko ode mnie
c)ja mu się nie spodobam
d)traktuje mnie przedmiotowo
e)nie jest mężczyzną,bo nie myśli mózgiem,a penisem(więc ma bardzo małą powierzchnię do myślenia ; DD)
f)jak każdy widzi we mnie tylko cycki xdd
g)ma swoje życie i nie chce,by ktokolwiek w nie ingerował...
Ad.G
w końcu Fuckin'Prince,to tak jak Fuckin'Princess...będzie miał własny świat...własne królestwo,własne życie...,w którym nie ma miejsca na cokolwiek innego niż własne przemyślenia i egzystowanie zgodnie z własną wolą...a w swoim królestwie,to ja jestem najważniejsza,więc...jak mogłoby być z moim Fuckin'Prince'em?

Czasami męczą mnie takie ostentacyjnie ludzkie sprawy...
A chciałam już zawsze udawać,że egzystencja to synonim zabawy bez konsekwencji...
Że wyrzekłam się człowieczeństwa dla własnych zachcianek i wszystko podporządkowane jest mi,bo mam własny świat...ale całe życie nie mogę taka być...wiem,że powinnam się zmienić,ale...jeszcze nie na to pora...
Olewcze i bezstronne podejście do życia bywa zbawcze dla nas samych...bo kiedy coś zaczyna mieć dla nas jakieś znaczenie przestaje dla nas być zabawą...a w życiu najważniejsza jest właśnie zabawa...
Nie wiem,czy jeśli się zmienię,to komuś w czymś pomoże...nie obiecuję,że to zrobię.Aczkolwiek jeśli mam się zmieniać to jeszcze nie pora...Póki nikomu z mojego świata solą w oku nie jestem jakoś szczególnie,nie zmienię swojego postępowania,stylu,a już tym bardziej całkowicie siebie...



Sprostowanie:Naszło mnie na przemyślenia w nocy...bo nie mogłam spać...nie lubię tego,że samo ci się nasuwa myślenie,kiedy jest ciemno...; ))
a teraz chciałam po prostu coś napisać na blogu,żeby było...bo dawno nie było żadnych wielkich myśli...nie było tego mojego pesymizmu i obojętności...emocje wzięły górę...na pewno będzie tak jeszcze wiele razy,ale zostanę taką samą pesymistyczną świnią ze skłonnościami masochistycznymi i chorą na "mamtowdupizm" Fuckin'Princess ; ))
To tyle...nie wiem,dlaczego to napisałam...może chciałam sprawdzić,czy jeszcze umiem myśleć racjonalnie i pisać z sensem ; ))

piątek, 8 kwietnia 2011

korekta...

w tej właśnie chwili cofam,co pisałam o Jonasie...nie będę miła,bo się nie opłaca...za każdym razem,jak napiszę/powiem coś miłego,on mnie przekonuje,że nie warto tak o nim pisać/mówić,a nawet myśleć,to tyle,jak chodzi o korektę poprzedniego posta-.-

nie!

nie interesują mnie nowe znajomości,zwłaszcza przez jakieś pierdolone nk-.-
hah,oto jaką dostałam wiadomość:

"Czesc, jedena z Twoich przyjaciólek (nie wydam która :P) powiedziala, ze jestes fajna i ciekawa a ze zdjecia widze, ze jeszcze i naprawde piekna i bardzo zarekomendowala z Toba zapoznac sie :) zarejestrowalem sie tu tylko dla ciebie, ale problem w tym, ze na NK mam trudnosci z dodaniem zdjecia i bardzo powoli otwieraja sie strony, to ucieza mozliwosc pisac listy. Nie wiem co tu zrobic, moze spróbujmy poobcowac przez [tu padł link] bo mam tam ankiete. Kliknij dla mnie TAK i bedziemy mogli poobcowac. Czekam ;) "

Co do tego:Hu...go mnie to obchodzi,bo aktualnie jestem zakochana...nieważne czy szczęśliwie,czy nie...ważne,że jestem zakochana!(we własnym odbiciu w lustrze ; PP[nie,żartuję...])-i hu...go mnie obchodzi,że obowiązuje inna kolejność nawiasów...

Po drugie:Jak startujesz do Fuckin'Princess,to najpierw ortografia,interpunkcja (i najlepiej marginesy)lub chociażby sama znajomość języka polskiego...a później...

po trzecie:nie lecę na tanie teksty o mojej rzekomej urodzie,gdyż na nk jest ona...specjalnie photoshop'owa(wł.GIMP-owa ; DD)...dla takich idiotów>.<
Dziwni ludzie z was i tyle...puści i myślą,że jestem łatwa i polecę na byle kogo...

po ente:nie,moja znajoma nic nie mówiła...a jeśli mówiła i dowiem się która,to się jej odwdzięczę umawiając ją z wizolem(taki brzydki przychlast,mój dawny kolega-pryszcze,aparat na zębach i okulary,ale z każdego brzydkiego kaczątka kiedyś coś będzie,więc i dla mnie jest nadzieja...a przykład takiego 'brzydkiego kaczątka' to nasz przystojniak,który twierdzi,że jest gruby[a chudy,że ja pierdolę...i nie,nie jego xdd]-Jonas,którego bezgranicznie loffciam i nie dam kuzynce przypasować glana do jego twarzy ;])

po srente:znajomości przez internet są do...dupy...a nawet nie są warte tego,bym miała je w mojej zajebistej dupie...
Nie dam się podrywać przez internet,bo znam doskonale swoją wartość...koleś ma profil na jakimś portalu randkowym i zarywa do kilku głupich "piszczałek",co się srają,jak zobaczą kogoś ponadprzeciętnego i myśli,że ja będę kolejną...

Nie...i nie dziękuję,bo nie mam za co...chyba tylko za to,że zawraca mi bez potrzeby dupę i zajmuje mi mój cenny czas,w jakim powinnam siedzieć nad nutami...

Danke za przeczytanie-.-

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

hah,dawne czasy

uwielbiam wspominać ; DD
Dawne czasy zawsze budzą we mnie pozytywne uczucia,czego moja negatywna(niestety przeważająca) natura pesymistki nienawidzi ; ))
kurwa,znalazłam stare zdjęcia,zacieszam i przez to zmieniam nastawienie do ludzi...
a właśnie...
sama jestem hipokrytką i oficjalnie nakazuję być hipokrytami! xdd
i właśnie dzisiaj zachowuję się w stylu:"Sucker with no self esteem"-Frajer z brakiem poczucia własnej wartości...
i tak jest...
no,ale trudno...uznajemy,że loffciam cały świat(swój świat,w którym dobro jest czarne,a zło różowe...a właśnie...Młoda-taki mały różowy stworek...dokładnie...czyste złoooo! xdd)
odpierdoliło mi i pokupywałam czarne sweterki(wcielenie dobra ze mnie ; DD)

Mamy w szkole rekolekcje...i do kościółka,jak zastępy moherów...

"Gdy się wypełniły dni
i przyszło bronić przy pałacu
Prosto pod krzyżyk
murami szły
mohery z rydzykowskiego wojny placu "

kurwa trochę nie wyszło...ale ok,może być,każdy wie,że się naśmiewam z krzyżyka xdd

hahah,nudno mi...jutro się mooooooże wyśpię...może...a jak się nie wyśpię...to pośpię na mszy xdd
bo ja tego nie słucham,co oni tam pierdolą...
dzisiaj robiliśmy jakiś rachunek sumienia(i tak nikt księżulka nie słuchał) i nagle słyszę:"Czy popełniliście grzech samogwałtu?"

Ja pierdolę...nazewnictwo niech zmienią xdd

Nie lubię religii...dopóki nie była dla mnie przymusem,to było zajebiście,dopóki mieliśmy zajebistego katechetę(ks.Jarusia)-było mega...

a teraz mamy jakąś niską babę po 40(jak nawet nie po 50),gdzie każda lekcja to monotonne pierdolenie przez pół godziny,krzyk na "profesora Koselke" i 10 minut pisania,co 3 miesiące jest sprawdzian...Jak kurwa można robić sprawdziany z religii? xdd

Tak samo jak kartkówki z w-f'u xdd

no,ale...pierdolić szkołę...chodzę tam tylko,żeby sobie posiedzieć...bo "siedzenie to moje hobby" ; DD

tylko z tym pierdoleniem-nie bierzcie tego na serio...dziwnie by to wyglądało ; ))

sobota, 2 kwietnia 2011

I'm just a sucker with no self esteem...

nie,nie jest tak,jak w tytule...Frajerką nie jestem,aczkolwiek poczucie własnej wartości nie odgrywa dla mnie roli priorytetowej w życiu xdd

Mam ochotę krzyczeć...zawsze uwielbiałam być oryginalna,a Dominika wredna kopiara kupiła sobie taką samą gitarę,jak ja...hmm,przypadkiem jej ją popsuję xdd
PRZYPADKIEM

I tak moja ładniejsza,bo po pierwsze:w ładniejszych rękach xdd
(i te ręce mają najzajebistsze paznokcie na świecie)
Po drugie:To gitara,którą nazwę moim fuckin'prince'm...
Po trzecie:Mam do niej pasek we flagi UK,który pasuje mi do paznokci ; ))

Po ente,srente itd:Ja miałam ją pierwsza i tyle xd
i po raz kolejny udowadniam samej sobie,że co do gitar dokonuję właściwego wyboru,nie to,co do przyjaciół...
apropos...ten debil,co go wczoraj obsmarowałam mnie "przeprasza"...hah,aż się chce włączyć pierdoloną Rihannę-Take a bow...
ale nie...nazwałam ją pierdoloną,a pierdolona jestem tylko ja xdd

No,ale anyway...

Ja zawistna nie jestem i to jest jedyna rzecz,którą wyniosłam z chrześcijaństwa przez moje jakieś 7 lat świadomego wyznawania tej religii i już kilka lat "wyznawania" jej pod przymusem...

pff. dalej chciałabym troszkę opisać wam mój dzień:

Rano obudziłam się ok.9.00,zasnęłam na jakąś godzinkę i ok.10.00 złapał mnie skurcz w nodze,strasznie mnie to bolało i to już nie pierwszy skurcz mięśni...mama podejrzewa,że mam anemię...podobno od tego się chudnie,więc nie obchodzi mnie,czy to wyniszcza,chcę schudnąć,chociaż tak naprawdę nie uważam,by było to konieczne,bo jak stoję ubrana w bieliznę przy lustrze,to wyglądam co najmniej zajebiście ; ))
(i takie podejście pomaga w byciu seksi,bo 70% seksapilu to własne jego poczucie,10% postawa,10%wygląd,10% charakter i kolejne 10 % to już opinia drugiej osoby o tym,co jest hot,a co not ;])

i tak przez kilkanaście minut rano masowałam sobie nogę,bo mnie cholernie bolało,a wstawałam 3 razy...za pierwszym razem z bólu nogi upadłam z powrotem na łóżko,za drugim-zakręciło mi się w głowie i zamroczyło mnie...i za trzecim razem ok.11:30 wstałam w końcu...
Od rana miałam muchy w nosie,bo...po prostu byłam smutna i wkurzona...na osobę,o której pisałam wczoraj,bo "strata przyjaciela" zawsze boli...
zjadłam mieszankę płatków,zamknęłam się w pokoju i wyszłam dopiero jakąś godzinę temu,porozmawiać z prababcią...

w pokoju głównie grałam na zajebistej gitarze,którą miałam pierwsza-.-
Słuchałam trochę muzyki,coś podżerałam,później grałam w simsy i bawiłam się z Nataszą...
to chyba jedyna osoba,która umie mnie rozweselić...podejdzie,przytuli cię takie małe niewinne dziecko i od razu lepiej ; )

Zabieram ją ze sobą,jak już będę studiować ; ))
Jutro nie idę do kościółka-Angela mi zachorowała ; //

Noom i tak mi nudny dzień minął...umówiłam się na spotkanie z Klaudią...
uwielbiam ją...jest taka...zajebista ; ))
od przedszkola się kumplujemy i dojrzewamy emocjonalnie mniej więcej w tym samym tempie...
Obie jesteśmy elokwentne,dlatego dobrze mi się z nią rozmawia,oczywiście,ja jak zawsze w kontaktach z innymi wygłupiam się,żartuję i cisnę wszystkim i wszystkiemu,co popadnie...

Wymyśliłam także akcję "Z GLANA W MORDĘ JONASOWI *w* "
przyda mu się ; ))
może zmądrzeje ; ))
Kogo ja oszukuję...toż to osobnik z gatunku męskiego,a to coś nigdy nie zmądrzeje...
ale i tak uwielbiam chłopaków,bo zabijają robale,a ja nie lubię robali ; ))

podsumowując znów kocham cały mój świat,tylko,że teraz ten cały mój świat zmniejszył się o jedną osobę(dopisałabym,że osobę,która zajmowała przedtem tego świata większość,ale nie dopiszę,aż taka idiotka ze mnie nie jest ^^)

piątek, 1 kwietnia 2011

Hipokryzja...

Hipokryzja to jedna z rzeczy,które w mojej religii(Marsjankomaniźmie),a także w świecie,gdzie jestem Pierdoloną Księżniczką jest przestępstwem i wykroczeniem podchodzącym pod karę śmierci...
Śmierci niestety tylko jak dla mnie,bo nie chce mi się ruszyć mojego zajebistego tyłka po nóż,by podciąć tej osobie gardło...chociaż to byłaby mała kara,bo za to powinna być śmierć w długotrwałych mękach...(jak np.codzienne podtruwanie jakiejś osoby,aż do zgonu)
Tych dwóch przestępstw mojego świata dopuścił się mój znajomy,właściwie...mój nieznajomy,bo nie chcę go znać...i tak na serio-moja kuzynka ma rację...Paskudny osobnik i książe arogancji...i wiele innych określeń,które padły...
Nienawiść w moim świecie jest dopuszczona,bo ona daje mi siłę...ale nienawiść musi być jawna!
Po prostu musi...Egzystując w moim królestwie nie można nie nienawidzić kogoś lub czegoś...a od tej pory nakazuję nienawidzić wszystko,co związane z nim...

Do kurwy nędzy,kiedy ja się nauczę rozpoznawać ludzi,których mogę uznać za przyjaciół?
Z resztą...od kiedy to w ogóle w pierdolonym XXI wieku istnieje coś takiego jak przyjaźń?
Jeśli coś takiego istnieje,to nakazuję to nienawidzić z całego serca...

"A teraz szybko,zanim zrozumiemy,że to bezsensu"...nienawidźmy się dalej,obmawiajmy z innymi,lecz dla siebie bądźmy przyjaciółmi!
Nienawidźmy się dalej,toczmy wyniszczającą wojnę o pokój...o pokój ducha,bo to ja jemu/jej dojebałem i jestem zajebisty...

Matko HIPOKRYZJA....
NIENAWIŚĆ
i...MOJA WŁASNA NAIWNOŚĆ...
muszę znaleźć kogoś,komu zaufam...

Pff.Dawna przyjaciółka mnie obgaduje z "nieznajomym",którego miałam za przyjaciela...i zajebiście się z tym czuję...
on jest hipokrytą,bo żąda,żebym to ja go nie obgadywała...

ja wiem tyle,że przyjaźni już prawdziwej nie ma i nie będzie...ludzie przychodzą szybko,odchodzą szybko,jak samochody na zakręcie...nienawidzę tego tempa życia i nienawidzę przedmiotowego traktowania mojej osoby...


Od tej pory stop pozerom...już zawsze będę sobą...chcę nowego rozdziału...zacznę go pisać własnym piórem,ze skrzydeł,które urosną mi gdy odetnę się od dotychczasowego życia...