Każdy ma swoje problemy,jedni większe,drudzy mniejsze,choć dla tych drugich ten ich problem wydaje się być ogromny...Ja chyba niestety należę do tych drugich,ale nie twierdzę,że mam najgorzej na świecie i nie idę się z tego powodu ciąć(ja się przypalam xD)
Mimo to,to właśnie ci ludzie z pierwszej grupy wychodzą na najlepszych jakich znam.Po prostu są złoci <3
Kocham ich,nie wszystkich,ale większość.Nie mogę powiedzieć o nich nic złego,bo los pokrzywdził ich na tyle,by zrozumieli,jak można skrzywdzić drugiego człowieka samymi słowami,więc oni nie krzywdzą ...
Przypadek A:
Moja przyjaciółka S.,Nieszczęśliwe życie,a dopiero 14 lat...Biją ją,jej wujek popełnił samobójstwo z okropnego powodu.(i chyba ona po części obwinia się,że nic nie zrobiła...ale tak naprawdę i tak nie mogła nic zrobić...)Wielu uważa ją za dziwną,a ja uważam ją za jedyną normalną.Zabijacie człowieka w niej,a jej kolejne rany nie są potrzebne.Ma wiele problemów.Ma nerwicę,da się u niej zauważyć stany depresyjne,przez sen rzuca się i krzyczy...nawet boję się wiedzieć,co musi się jej śnić.Mimo to kocham ją,staram się ją wspierać i z całego serca pragnę jej pomóc.Jest jeszcze wiele rzeczy w jej życiu okropnych.Nie mogę o nich napisać,bo ona mi nie ufa na tyle,bym mogła o nich opowiedzieć...nawet sama o nich nie wiem...ale każdy obóz mnie zbliża do niej.Nie dziwię się,że S. mi nie ufa,zaufała innym.Inni rozgadali i teraz mają ją za wariatkę...a powiem jedno...wariatami są ci,którzy śmią ją tak nazwać nie wiedząc ni połowy z tego,co przeszła...
Przypadek B:
A.,chłopak mojej 'koleżanki'.Może nie powinnam,ale opiszę...gdy był dzieckiem jego matka odeszła od jego ojca,co sprawiło,że teraz jest nieufny wobec kobiet.Mimo to jest świetnym chłopakiem.Kocha JĄ,ma świetne oceny,uczy się w szkole muzycznej.Ma gdzieś,co myślą inni,jest sobą.Ta koleżanka zastanawia się,czy z nim nie zerwać...ja powiem jedno...gdyby mój chłopak był taki,jak on odbyłabym pielgrzymkę na kolanach nawet do pieprzonego watykanu i byłabym skłonna uwierzyć w boga i dziękować mu za to,że spotkałam kogoś takiego...(ale ten chłopak też jest agnostykiem,co sprawia,że lubię go,chociaż nawet go nie znam dość dobrze...)
Przypadek C:
M.,lubie go,poznałam jego wiele sekretów,poznałabym więcej,ale on ma mnie gdzieś.Mamy chyba inne poglądy,chociaż wcześniej zdawaliśmy się być podobni.On się zmienił,by wpasować się wtowarzystwo.A szkoda.Dusza piękna,jakieś "blizny" były,choć już nie pamiętam...kiedyś byliśmy dość blisko,uważałam go za przyjaciela,popełniłam błąd i kazał mi zniknąć go z mojego życia(a co ja kurwa,wróżka?).Mimo wszystko...życzę mu jak najlepszego życia,jeśli jest szczęśliwy wpasowując się.
Przypadek D:
Ja sama,wiem,że się użalam,ale zobaczyłam to,gdy rysowaliśmy na WDŻ-cie wykres szczęścia życiowego...wszystkie koleżanki ponad kreską normy...a ja cały czas niżej, i niżej...i dla nich najgorszym dołkiem było "jak byłam mała,to spadłam z huśtawki i się uderzyłam"...u mnie wykres zaczął się od mega dołu i najszczęśliwszymi momentami było odkrycie siatkówki,narodziny mojej siostry i pierwsza gitara ;D
Mimo to,opiszę po raz setny swą sytuację:
Nie znam biologicznego ojca,mam ojczyma,z którym praktycznie nie rozmawiam i matkę,która też chyba za mną nie przepada(-przyjedziesz do mnie na obóz-oszalałaś?wiesz ile na ciebie wydaję...ale co mają kurwa wydatki na odwiedziny dziecka,ale dzięki,Rodzicielko,zmotywowałaś mnie i wzięłam się w garść i zaczęłam porządnie grać w ligach ;]).Gdy miałam 4 lata zmarł mój dziadek,za którego planowałam wyjść za mąż w przyszłości ^^'(Tęsknię za nim...baaaardzo <3,poza tym...gdyby nie dziadek,to niemiałabym teraz tak wspaniałej kuzynki,jaką jest Karolina,choć o niej nie wspominam w tym poście,bo ona ma zajebiste życie...)
Potem w wieku 10 lat uczestniczyłam w wypadku samochodowym,który zmienił mój światopogląd...teraz bardziej szanuję życie,bo wiem,że bywa ZA krótkie...
W wieku 12 lat odkryłam,że tak naprawdę nie jestem chrześcijanką,a w wieku 13 lat zrozumiałam,jak cholernym draniem był mój ojciec i z kolejnym nowo poznanym chłopakiem przekonuję się,że takich prymitywów (xd) jest o wiele więcej...Do tego jeszcze ostatnio dochodzi wiele chorób,które odkrywam i wiele moich cech,których nienawidzę ^^
Przypadek E:
Karolina,koleżanka z klasy,ma podobną sytuację,co ja.Ogółem jesteśmy dość podobne...tylko ja jestem mniej infantylna ;D Lubię ją,ale nie mogę znieść jednego-jak ktoś prawie tak zajebisty,jak ja może słuchać techno?
Przypadek F:
Glinek-całkiem inna bajka ;D
Ogółem miał szczęśliwe dzieciństwo i ma świetne życie.Zazdroszczę mu.Ale przede wszystkim mu ufam.Uważam go za przyjaciela.Jest porządnym chłopakiem,nie myśli tylko o jednym...nawet nie zna się na samochodach,za co go uwielbiam...też ich nie znoszę,bo mam traumę.NIECH MNIE KTOŚ,DO KURWY NĘDZY POWSTRZYMA,ZANIM SIĘ ZAKOCHAM xD Nie,nie zakocham się...nie umiem myśleć o Glinku,jak o "moim chłopaku"...raczej jak o bracie.Kochanym starszym bracie,który trochę dokucza,ale zawsze pomoże,wesprze,uratuje z kłopotów...a ja odrabiam mu lekcje,jako młodsza siostra ;D
Przypadek G(kurna,ja umiem alfabet ^^'jednak czegoś w tej szkole uczą):
Magda K. też nie ma najlepszego życia,opowiadała mi,że jej ojciec siedział w więzieniu,bo ona go wsypała,jak była młodsza,a teraz wyszedł i chce ją "dorwać"...Magda ma też inne problemy,sama nie jest w najlepszym towarzystwie,ale ja wierzę,że wyciągnie ją z tego muzyka <3
Tak w ogóle...chcę ją w moim METAL SLUG <3
Przypadek H(?):
Magda J. moja przyjaciółka z przedszkola...Niedawno jej brat zmarł.Utopił się,bo chciał się popisać...od tego czasu ona nosi jego bluzy,zawsze o nim pamięta,a co najważniejsze...czasami płacze....Też nie jest w najlepszym towarzystwie.Zachowuje się trochę dziwkarsko,ale tak naprawdę jest świetna...i pisze piękne wiersze,dziękuję ci,że pomogłaś mi z jednym tekstem piosenki <3
Znam jeszcze wielu podobnych ludzi ... ktoś powie,że żyję w psychiatryku...OK,myślcie co chcecie...znacie mnie...wiecie,że 'jeśli wasze życie jest tak nudne i monotonne,że nie możecie opowiadać o swoim,to mówicie o mnie,śmiało,kiedyś się to na was odbije'...
A ja...
JAK MNIE ZŁAMIECIE PSYCHICZNIE I NIEŹLE WKURWICIE,TO ZROBIĘ WAM TU TAKĄ SALĘ SAMOBÓJCÓW,ŻE OSRACIE SIĘ NA MIĘTOWO...
no,tym,jakże miłym z mojej strony akcentem,kończę i życzę spokojnej nocy...w moim przypadku będzie przepłakana,bo znów mam świadomość,że kolejne osoby oceniają mnie nie wiedząc kompletnie nic,tak naprawdę...a dla mnie już jedynym celem jest siatkówka <3
I wychowanie młodej na siebie...chce wpoić jej te same wartości,jakimi ja się kieruję <3
I zrobić z młodej siatkarkę ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz