poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Boulevard of Broken Dreams

Dziennika z Wyprawy do Morynia,nie chce mi się póki co przepisywać...
Za to dziś poruszę po raz kolejny temat nijakiej(w obu znaczeniach tego słowa) Pauliny...a tak właściwie zagłębię się w tematykę self-esteem'u
Nie wiem,co jej odpierdoliło,bo kilka dni temu ryczała,że nikt jej nie szanuje,bo "nie wiesz,jak to jest gdy bez powodu nazywają cię dziwką"...otóż powody są,aczkolwiek nie będę ich przytaczać,bo pani "Nie jestem idiotką,tylko brunetką" obrazi dupę znowu,a może znowu będzie udawała chore kolanko...
apropo:To wkurwiło mnie nie na żarty!
Do kurwy nędzy-ciesz się,że nie wiesz,jak naprawdę boli kolano i nie życzę ci abyś kiedykolwiek się dowiedziała,chociaż za to,że udawałaś,tylko po to by nie biegać powinny cię spotkać o wiele gorsze rzeczy(i uwierz mi,że Karma zadziała lub być może już zadziałała brakiem zaufania^^)
wracamy do self-esteem'u...
Jak dla mnie nie można wymagać szacunku od innych szanując jedynie samego siebie...być może nawet przesadnie...
"Jestem trenerem.Nie musicie mnie kochać,nie musicie mnie lubić,ale macie mnie szanować"-piękne słowa mojej trenerki^^
Obrażając mnie,bynajmniej próbując nic nie zmienisz poza tym,że przez moment poczujesz swoją wyższość...a czuj ją sobie przez ten jeden,jedyny moment,bo ja osobiście wiem,że w przyszłości to się odbije...Karma...
osobiście-puszczam mimo uszu obelgi kierowane w moją stronę,bo nie są w stanie mnie zmienić,najwyżej je zapamiętuję i w przyszłości nawet nie uraczę tych osób spojrzeniem na głupiej ulicy ^^

dobra,podsumowując:wzorem Madox'a("Nie toleruję tych,którzy mnie nie tolerują"):Nie szanuję tych,którzy mnie nie szanują...bo wcale nie prawdą jest,że inni szanują cię jeśli sam się szanujesz,oczywiście odrobina poczucia własnej wartości nie zaszkodzi,ale jeśli z nim przesadzisz będziesz przez innych oceniany w świetle "narcyza",a narcyzi zbyt wielu przyjaciół nie mają.Poza tym jeśli szanujesz TYLKO siebie,to nie oczekuj szacunku od innych...to tak,jak z zakupami w sklepie:jeśli za nie nie zapłacisz-nie dostaniesz ich.Wyobraźmy sobie,że szacunek to towar w sklepie,kupujemy go płacąc szacunkiem(wiem głupie) i dostajemy szacunek(słowo szacunek traci sens,wiem xD),głupie...ale tak to właśnie działa:chcesz szacunku,szanuj innych,a go dostaniesz...chcesz uśmiechu-uśmiechnij się,a ktoś inny też się uśmiechnie...KONIEC,kropka...

Nie wiem gdzie mnie takich przemyśleń uczą...pewnie za dużo Hoży Doktorzy...(Nie,nie gadam do siebie jak J.D...chociaż wydaje mi się,że niedługo zacznę ;D)

Przejdźmy do kolejnej sprawy,która mnie wkurzyła na obozie:
Otóż sytuacja wygląda tak:jestem libero,ale ze względu na kontuzję jestem "tą drugą",ale odpowiada mi ta rola.Od dawna wolałam być libero,chociaż na początku byłam trenowana na rozgrywającą(jednak ze względu na niski wzrost,a na dodatek nakaz ograniczenia skakania zostałam libero)."Ta pierwsza" libero,którą nazwiemy X jest "pupilką",bo mieszka koło trenerki.Trenerka ją lubi,daje jej dużo szans gry,aczkolwiek ona...ryczy bo nie chce być libero-.-
Przeze mnie przeszedł taki impuls:"Jak do kurwy nędzy?".Podobno to ja mam "150 w kapeluszu",ale ona jest ode mnie jeszcze niższa,a ona chce na atak?! "w dupie jej się poprzewracało" ;D
a tak naprawdę,to zdenerwowało mnie to,że nie chce korzystać z takiej szansy,jaką ma...to zwyczajna głupota...To ja mam na tej pozycji mniej uwagi poświęcanej niż ona,ale gram,bo...ja to kocham,bo czuję się w tym spełniona(wł.to nie czuję się spełniona...powiedzieć tak będę mogła za jakieś 60 lat,siedząc z wnuczkami na kolanach i opowiadając im o siatkówce^^). Zdenerwowało mnie w tym też to,że skoro ona tak bardzo nie chce być libero,a dostaje tyle szans,to czemu trenerka wciąż daje jej kolejne,a mnie nieczęsto?
Mam tylko nadzieję,że do 30 nieźle zepnę dupę i to ja pojadę na ten cholerny turniej,bo ja CHCĘ być libero,kocham to i chcę w końcu dostać szansę gry...

Było jeszcze wiele spraw na obozie,które mnie strasznie wkurzały...
a właśnie...niektórzy(means Siorki) stwierdzili,że jestem dziecinna...może jestem,ale bynajmniej dorosłam już na tyle,by spiąć dupę i zacisnąć zęby i po prostu grać,trenować...nie ma,że boli,że mam zakwasy,że się nie wyspałam,że mi zimno,że mi się nie chce...bo jeżeli nie chce mi się trenować,to czy kiedykolwiek zachce mi się GRAĆ?^^
Ja nie płaczę na boisku,bo mi coś nie wyszło,nie płaczę przy linii bocznej,bo "on nie odpisuje"(wręcz przeciwnie,z takiego powodu,to piłka włazi z ładnego ataku w boisko na ligach i psuję ściany,ćwicząc ataki ^^),nie płaczę w pokoju,bo mam problemy rodzinne lub czuję się wyobcowana(nie,żeby to było coś złego)...ja dokładnie wiem po co tam przyjechałam i nie mam czasu,żeby się rozklejać...na obozie płakałam tylko raz,sama...nikt nie widział,tylko się dowiedzieli po fakcie i pytali dlaczego...Aha,moje znajome stwierdziły też,że skoro nie miałam zakwasów,to się obijałam...dałam z siebie tyle ile mogłam,a brak zakwasów,to tylko i wyłącznie zasługa tego,że mam taki,a nie inny organizm...

Jeszcze jedna z wielu spraw nad którymi chce się zastanowić,to coś,czym ostatnio "krzywdzi mnie" wiele osób^^
Mianowicie:"Nie chce mi się z tobą pisać","Nie mam czasu z tobą pisać"...ehh
No to,kurwa,ze mną nie pisz,potem będziecie coś ludzie chcieli a ja kurwa NIE MAM CZASU na wasze potrzeby nieważne czy materialne(jak pożycz coś tam),czy niemetafizyczne(typu "afrorumuńskie jaskrawoczerwone perkusjo-pianino" ;] lub 'co zrobić w simsach,żeby...") lub NIE CHCE MI SIĘ wypowiadać na jakiś temat...ja też mam swoje życie i to,że łaskawie zachciałam do was napisać powinno się liczyć...i może to,że "nie chce mi się" pisać jest szczere,ale poza tym z przodu jakieś słowa jak:"przepraszam" albo "nie obraź się,ale"...załatwiłyby sprawę...
no,ale wychowaniem was,kreatur,zajmą się wasi rodzice,nie ja...bo gdybym ja miała was wychowywać,wszyscy bylibyście ateistami/agnostykami ^^(i zapewne bylibyście wrażliwsi i kochali siatkówkę^^)

Nareczka,NIE CHCE MI SIĘ już pisać,bo NIE MAM DLA WAS CZASU,bo muszę zająć się pierdołami mojej egzystencji(np.sprawdzić czy faktycznie mój biedny Chomiczor Emo vel.Francesca W. jest ślepy na jedno oko...biedny,chyba ma zaćmę...ja nie wiem,co to ze mną jest,że mam same chore chomiki:1 miał raka,2 był "gigantem",a 3 ma zaćmę ; ((


A tytuł posta się wziął od piosenki GreenDay,którą sobie dzisiaj słucham ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz