czwartek, 25 sierpnia 2011
Volleyball po raz kolejny xD
O ile jadę na turniej 30 sierpnia,to załatwić sobie muszę kogoś kto poćwiczy ze mną odbiór(tzn.ja odbieram,a ktoś jak najmocniej powali ataki...)Muszę poćwiczyć odbiór,bo strasznie sobie odpuściłam w tamtym roku i czuję,że muszę nieźle teraz popracować,bo nagle z pozycji "3" w całym zespole,spadłam gdzieś do ostatków,a nie czuję bym poziomem przypominała resztę tych dziewczyn,więc zapewne dlatego,że nie chodziłam (z bólu) na treningi...(ogółem to nie wstawałam z łóżka...)
Jestem cholernie zła na samą siebie,że nie dałam wtedy rady...pewnie byłabym lepsza...pewnie miałabym więcej...hmm...zaufania i poczucia u trenerki,że może na mnie liczyć...
No,ale nie jestem jakąś pieprzoną bezstawową istotą...a stawy akurat mam chore...
Ale już jest lepiej,więc nie ma bata...Nie będzie opierdalania,będę na treningach,nawet jeśli będę musiała cofnąć czas,żeby na nie zdążyć xD
A teraz...Kto przyjdzie/przyjedzie poaatakować?
Kto mi pomoże? xD
Sobota lub niedziela,musi ktoś przyjść,bo chcę poodbierać ! xD
Post jest bezsensu,co dokładnie wiem xD
bynajmniej dzisiaj zrezygnowałam z różu,bo bolą mnie powoli od niego oczy... xD
środa, 24 sierpnia 2011
Podsumowanko dnia 24.08.2011
Anyway,
Wczoraj grałyśmy kolejny sparing z SMS Łódź...więc nie dziwię się,że przegrałyśmy z osobami ze szkoły sportowej,gdzie my mamy 3 treningi w tygodniu...Nie wchodziłam za dużo...znowu-.-
a jak weszłam,to do cholery,co ja miałam zrobić,jak coś głupiego mi tu z parkietem zrobili i nie da się ślizgać xD (a bez ślizgu pad = odrapania -.-)
Tak,więc zagrałyśmy swoje,przejebałyśmy i trudno...30 jedziemy na turniej...coś tak czuję,że 4 miejsce(na 4 zespoły xD) będzie xD
Mimo wszystko ze spotkań jestem zadowolona,bo pokazały,co robimy w sytuacjach stresowych,jak gramy wtedy...pokazały też,że gra między sobą nam nic nie daje,bo się przyzwyczaiłyśmy,że ta ma mocną zagrywkę,ta kiwa,a ta blokuje...a tamtą miota jak szatan(czyli mną xD)...
Ale jak już wiem,że z kolanami dobrze,to chyba trzeba je znowu do złego stanu doprowadzić - zacząć tak zapierdalać,że libero znów w 1 lidze xD
dobra,koniec ;D
Zdałam sobie sprawę,że o gustach się nie dyskutuje,bo wynikają kłótnie ;D
Co jest dla mnie równie nieważne,bo luuuubię się kłócić...^^
A na koniec strzelić foszka,bo lubię sprawdzić,czy ludzie byli tak naprawdę warci mojego czasu i czy na opcję "Ja mam focha,daj mi spokój...Daj mi spokój,bo cię zablokuję" przytakną,czy zapytają się,czy Ja naprawdę tego chcę...(a w wojsku "ja" oznacza "dupa"...mrrrr,wojsko jest spoko,bynajmniej nie wychodzą z niego tacy,co teraz mi tu po ulicach łażą i "wiesz co się liczy" mi tu pod balkonem puszczają...swoją drogą...mam gdzieś "szacunek ludzi ulicy",bo na serio wiem,że się przejmując tym pogorszyłabym sobie i tak niską już samoocenę ;D )
Tak,czy siak...
Nie mam pojęcia po co w ogóle praktykuję to z foszkiem,ale się sprawdza ;D
yyyy,chciałam znowu o czymś ciekawym napisać,ale nie wiem o czym xD
ahhh tak...wczoraj przejechałam sobie 7 km rowerkiem...ja pierdolę...MAŁO xD
ale już mi się nie chce jechać z drużyną,bo "szybciej,X","Nosz kurna,nie mogę szybciej,bo Y się wlecze","Y dupę rusz","Nie mogę,nie umiem zmieniać przerzutek","Gówno mnie to obchodzi,deszcz pada,więc rusz dupę" xD
Tak to wyglądało xD
Jakże my się kochamy,prawda? ; ))
Jak ja i ten na M,co nie każcie mi pisać imienia...albo nie...jak ja i Szymon ;D
Apropo dekla...JAK JA KOCHAM SIĘ Z NIM WYKŁÓCAĆ...
"S:Daj gg tego basisty
A:Nie,po co ci?
S:Bo książek nie mam...To dasz mi?
A:Chciałbyś,żebym 'ci dała'
"S:Rzygać mi się chce od tej szkoły...widzę i nie mogę
A:Ja na twoim miejscu miałabym tak patrząc w lustro ^^ "
Jakże to miłe xD Ale wtedy się ze mną nie kłócił...odebrał mi,menda jedna,taką przyjemność xd
ale nie 'taką'...niektórym może się skojarzyć,bo mnie samej tak xD
kurwa,dalej nie pamiętam czego chciałam xD
Aha,sprawdzałam niedawno i dalej umiem szpagat i mostek do tyłu od stania,Łiii ;D
ale nie zapomnę dlaczego się nauczyłam...byłam...nie,nie przejdzie mi to przez klawiaturę...cheerleaderką...z trudem,ale przeszło xD
Niedługo wracam do nudneeeeego brązu >.<
a potem do nuuuudniejszej szkoły>.<
pociesza mnie fakt,że w ferie zimowe,masz mi tu KURO(zjebie genetyczny...zn.MAMAAAA^^) przyjechać ;D
O ile nie będzie zimowego obozu xD a chciałabym,żeby był...najlepiej gdzieś u Karoliny,powkurwiałabym ją zdradą z siatkówką,bo na sali spędziłabym więcej czasu niż z nią,będąc w jej mieście ^^'
wiem,hańba mi ;D
ALE JA NA SERIO CHOLERNIE KOCHAM SIATKÓWKĘ i żadne "<3" nie wyrazi tego,jak wiele ona dla mnie znaczy...idę spać i może mi się przypomni czego do kurwy nędzy chciałam xD
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Małe podsumowanko dzisiejszego dnia
Poza mną oczywiście jestem za inteligĘtna xD
Dalej...
kolejno wkurwili mnie : mój nowy braciszek (Glinek),z powodu który nie powinien być przytaczany na blogu,bo jest zwyczajnie głupi,a mianowicie : alkohol i spożywanie go przez nieletnich...
Chociaż ja powinnam się dzisiaj najebać,by nie myśleć o przeszłości,przyszłości i teraźniejszości raczej też nie...i to tak najebać,żebym rano obudziła się u obcego kolesia w domu lub w jakimś jebanym rowie i mieć jutro moralniaka z innych powodów niż obecne xD
Poza tym jeszcze jeden z "niekuzynów" jak to kazały dziewczyny nazywać xD dołożył swoje przysłowiowe ileś tam groszy (procentowo,to chyba najwięcej tych groszy ^^')...
JAK DO KURWY NĘDZY MOŻNA GUSTOWAĆ W PLASTIKACH xD
I DO CHOLERY JESZCZE WIDZIEĆ RÓŻNICĘ MIĘDZY PLASTIKIEM A I PLASTIKIEM B? xD
Tak,jestem idiotką i nie widzę różnicy między brunetką plastikiem i blondynką plastikiem,znam też 'rude' plastiki(bo taki mi to rudy,że kurde wiśniowy aż xD)
I co z tego?Przynajmniej ja widzę różnicę między lekkim makijażem a tapetą,bo to co miała tamta ...brak epitetu lub słowo niecenzuralne... na twarzy,to już tapeta była...mam wyliczyć?
-korektor
-podkład
-puder
-kredka do oczu czarna
-Kredka do oczu biała
-eyeliner biały
-eyeliner czarny
-brązowy cień
-szary cień
-czarny cień
-biały cień(bo coś na style smokeeye...tylko...hmmm...pokemońskiego xD)
-czarny tusz do rzęs
-pomadka
-chyba też błyszczyk
poza tym:ma też jakiś dziwny lakier na paznokciach...
i wydaje mi się,że ma te chińskie szkła kontaktowe powiększające oczy...więc zrobi sobie krzywdę,bo niedawno czytałam,że można przez nie wzrok stracić...
tak więc dla porównania mój makijaż na trening:
eyeliner+tusz do rzęs
i do szkoły:
korektor + kredka do oczu+ tusz do rzęs,kiedyś były cienie do powiek(beż i czerwonawy),ale zrezygnowałam...nawet pieprze fluid,bo mi się nie chce i mi na tym nie zależy ^^
heh,aczkolwiek nie chce mi się pisać,bo aż żal wszystkich,jakże pięknych,słów języka polskiego by opisywać pokemony ^^
Aha i Paulina Maj,nasza wspaniała (i jedna z najładniejszych) siatkarka jest brzydka -.-'
Podobno o gustach się nie dyskutuje,o bezguściach w takim razie też się nie powinno(nie mogłam się powstrzymać)
JUTRO ORTOPEDAŁ,więc cieszę się,że nie będzie z kim pisać do 4,bo o...ooooo kurwa....o 8.30 trzeba wstać xD
MAM NOWEGO KOLCZYKA I NIKT MI NIE POWINIEN ODBIERAĆ TEJ PRZYJEMNOŚCI BŁOGIEGO ZACIESZU...mam taki zaciesz,jak po pierwszej randce...czyli dawno aż takiego ciesza nie miałam ^^
co do tego co mnie wkurwiło jeszcze:
podobno brzydko mi w rudym(HAŃBA TEMU,KTO TAK TWIERDZI)
i...próba mojej babci zmuszenia mnie do chrześcijaństwa:
"-ja się tak modliłam,żeby cię trenerka wybrała na ten turniej,to znaczy że jednak bóg istnieje...
-a to kurwa przepraszam,czy ja aż tak źle według ciebie gram,że mi kurwa modlitwy tylko pomogą"
to jest najgorszy z grzechów przeciw mnie!
Mam ochotę udusić każdego kto tak choćby pomyśli...to właśnie udowodniło mi kurwa,że bóg nie istnieje^^'
bo gdyby istniał,to by nie dopuścił,żebym miała taką rodzinę >.<
Jedyne,co mogło coś udowodnić,to ja...mogłam udowodnić swoją wartość i w efekcie zostać wybraną do czternastki meczowej -.-
Ale nie...przecież to kurwa przez modlitwy,a nie przez to,że po prostu umiem grać...JA PIERDOLĘ...Jakoś dzisiaj mnie ludzie wyjątkowo wkurwiają,ale może to dlatego,że okres dostałam(a wł.idę wziąć tabletkę,bo boli xD)
...
Niestety to cholernie uciążliwe,bo...blondem mi tu pachnie xD
Ale anyway
Grałyśmy dzisiaj mecz z...kimś tam xD
a o tym,że gramy dowiedziałyśmy się...na treningu xD
wiem,że mają obóz w jednej wiosce tu niedaleko
I w środę my jedziemy do nich na obóz i gramy drugi mecz...
Ale musze powiedzieć,że dzisiaj zawodowo...
WSZYSTKO PRZEJEBAŁYŚMY xD
Ale nie chodziło o to by wygrać,lecz by grać...
I GRAĆ SIĘ UDAŁO...
akcje ładne,dość zacięte...ustawienia dobrze idą ^^
To,że to przejebałyśmy jest najmniej istotne,bo przed obozem tak naprawdę najmniejszej szansy byśmy nie miały...tak więc obóz pod względem gry można uznać za dobry,sprawności za świetny,pod względem DRUŻYNY,to niekoniecznie,bo dalej każdy gada jedno,myśli drugie,robi trzecie xD
Anyway...jestem zadowolona z gry zespołu,bo jakieś pojedyncze elementy już wychodzą,a gramy...praktycznie jesteśmy nowym zespołem,te dziewczyny,które grały z nami zapewne od 2 klasy podstawówki trenują...u nas są dziewczyny,które "trenują" od 4 klasy,a tak NAPRAWDĘ TRENUJĄ niecały rok...
aha i jeszcze jedno: DZISIAJ BYŁAM TĄ PIERWSZĄ <3 I NA DODATEK JEDYNĄ <3
chodzi,że libero ^^ bo wiem,jak to brzmi xD
Mimo to miałam mało szans gry,ale wiedziałam,że nie przesiedzę cały czas meczu na ławce,jak to bywa,gdy jest się nominalnie 2 libero...
hmmm...czy jestem zadowolona...bardzo,ale...JESTEM GŁUPIA,ŻE NIE CHCIAŁAM BYĆ ROZGRYWAJĄCĄ...i teraz tego żałuję,bo widzę,że to mi też wychodzi...mimo to nie ukradnę pozycji,bo czuję się lepiej jako libero i jest to lepsze dla moich kolan ^^
A właśnie...jutro do ORTOPEDAŁA xD
Ciekawe jak będzie tym razem...
(Ortopeda(ł):Widzisz to białe?
Ja:No widzę i co z tego?
Ortopeda(ł):No,to powinno być całe czarne...
WTF,cały biały ekran xD)
a właśnie...jedną ze swoich dziur w kolanie czuję palcem...tak wł.mogę w nią włożyć palca xD
OBLEŚNE xD wiem,ale tak jest...
Kurde,nooo,młoda mi tu przeszkadza ^^
"Jak chcesz ze mną gadać,to najpierw ugryź się w czoło"
i mam od niej spokój xD
albo "zamknij drzwi *zamyka*Ale od tej drugiej strony *wychodzi,zamyka i krzyczy,że nie może wejść*)...dzieci są wspaniałe i gdyby nie fakt,że :
a)jestem za młoda
b)przedkładam SIATKÓWKĘ nad rodzinę(na serio xD)
chciałabym już mieć własne dziecko xD
Kosma Kajetan xD
Tak skrzywdzę syna,jeśli nie będę go kochała xD
Aha i kolejny news...MAM JUŻ TEGO GŁUPIEGO KOLCZYKA...ejj,oszukała mnie...mówiła,że póki,co tylko przykłada...i nawet nie wiedziałam kiedy mi tego kolczyka zrobiła xD
Anyway,polecam przyjaźń z dziećmi-neo (Angela xD)...a teraz spierdalam,gdyż znów zaniedbałam gitarę i nauczyłam się w tym tygodniu tylko jednej piosenki...HAŃBA MI!Tak więc spierdzielam i nie truć mi dupy sprawami związanymi z kompem (Angela) Sims 3 Install Helper Monkey nie jest najważniejszą sprawą na świecie xD
niedziela, 21 sierpnia 2011
totalny zjeb na horyzoncie ^^
Oto PSEUDORECENZJA jednej z moich ulubionych książek...Moja odpowiedź na część co do autorek:"Panu" nie udało się napisać dobrego artykułu,a został w źródle o wiele pamiętniejszym niżeli księgarnia,czy biblioteka - w internecie ^^a im udało się stworzyć cały 'świat',hierarchię wampirów i wszystkie postacie...przy tym także nową "religię"...ja bym na pańskim miejscu zazdrościła wyobraźni,której osobom tak ograniczonym,jak pan,na pewno brak...Tym bardziej,że o wampirach wie pan naprawdę mało i jest pan ze stereotypu,co myśli,że pierwszym wampirem był drakula(a nieprawda,bo i jakaś królowa piła krew poddanych,bo myślała,że pozwoli jej to pozostać piękną...a pierwszym wampirem był KAIN,dlatego wampiry są także zwane kainitami...)
Teraz moja odpowiedź na część obrzędów na cześć Nyks: A po co się mordują na cześć Allaha? Po co na chrześcijańskich mszach ksiądz pije wino,a 'wierzący' dostają "ciało chrystusa"? Po co u Jehowych jest chór i śpiewają by wysławiać waszego boga?
i co do samej bogini Nyks: co ona może dokonać?...A co do cholery może dokonać Jahwe? albo Ra? albo Allah? albo Zeus? albo jakikolwiek inny bóg,czy bożek?
Czemu ją czcić? A czemu ty chrzcisz Chrystusa lub jakichkolwiek innych świętych?
Po co są obrzędy? a po co są chrześcijańskie msze?
W tej książce do kurwy nędzy to religia,jak każda inna i ma swoje prawa...a to,że w tym przypadku istnieje bogini nie bóg dowodzi,że nareszcie jest ktoś normalny,kto coś normalnego wymyślił xD A nie jak w chrześcijaństwie:Niby bóg przejawia cechy obu płci...CZYLI MACIE ZA BOGA HERMAFORDYTĘ...gratuluję ^^
Co do tematyki książki: OD POCZĄTKU NIE JEST TO TYPOWO WAMPIRYSTYCZNA KSIĄŻKA...i dobrze,bo to ma być książka dla młodzieży i pokazywać im,że każdy ma takie same problemy nieważne,czy jesteś białym,czarnym,Azjatom,niskim,wysokim,grubym,chudym,gejem,hetero,biseksualnym,metroseksualistą,czy pakersem,plastikiem,czy metalem,hip-hopowcem,czy hipisem,człowiekiem czy wampirem...jesteś przede wszystkim nastolatkiem...i są piękne rzeczy pokazane:
-Przyjaźń dwóch zupełnie odmiennych pod względem rasowym osób(Erin i Shaunee)
-Rozbita rodzina,niekochająca matka,brak ojca,ojczym za którym nie przepadasz i babcia w której znajdujesz oparcie(Zoey i praktycznie moja sytuacja,dlatego książka jest mi tak bliska)
-Nieakceptowany przez rodziców homoseksualizm(Damien)
-Użeranie się zwykłych nastolatków z popularną królową wredoty (Afrodyta)
-Zakochanie się w największym przystojniaku przez Szarą myszkę (Erick i Zoey)
-Wyśmiewanie osoby z innego stanu z powodu akcentu,stylu i takich nieznaczących co do wartości człowieka pierdół (Stevie Rea)
-Zmiana szkoły,stres(Zoey po przemianie)
wiele by wymieniać...
Kolejna rzecz:skąd znają "zaklęcia"...zaklęć nie ma...jest magia w nas...to,ze chrześcijanie mają ustalone modlitwy,nie znaczy,że każdy tak ma...oni po prostu rozmawiają z żywiołami by je przywołać...a 'zaklęcia' zapewne na socjologii wampirów jak już jakieś są ^^
Kolejna część: Jak się czyta książkę,jakby była MANGĄ,to tak własnie jest,że czytasz "od końca"...coś wnioskuję,że pan RECENZENT to blondyn xD
powiedzcie mi jeszcze,że czytał książkę do góry nogami i okładką do siebie xD
Co do tego,że nie podobają się przyzwania: A ty co? "Prosimy cię nie zważaj na grzechy nasze,lecz na błagania całego kościoła"...ja też mogłabym coś takiego ułożyć i napisać o wiele więcej,więc proszę się nie czepiać^^ jak już mówiłam to religia...a religie są strasznie zagmatwane i proszę mi znaleźć jakiś sens w chrześcijaństwie,a potem gadać o religii w naznaczonej ^^
Co do myśli autorek...to jest ich sprawa,czym one kierują się w życiu ^^
A co do podobieństw do Harrego Pottera...no przepraszam,ale we wszystkim dopatrzysz się podobieństwa do czegoś jeśli na prawde tego szukasz ^^ Np. ja w panu widzę podobieństwo do "człowieka skurwiela",który nie umie nic tylko wybrzydzać i obrażać ludzi,bo w internecie jest w miarę anonimowy ^^(oczywiście wyjdę tu na hipokrytkę,bo sama pana obrażam w internecie,ale tak jest...nie podoba mi się doszukiwania się dziur w całym)
Apropo lekcji: o WAMPIRACH I ICH DZIEJACH jest na socjologii wampirów ^^
Poza tym...wampiry żyją SETKI lat,więc podejrzewam,że na takiej historii wampirów omawialiby i tak tylko z 10 wampirów,bo wszystkie inne jeszcze żyją ;D
A teraz o autorze ode mnie:
Zwykły pajac,jakich wielu na tym świecie.Na dodatek z przerostem własnego ego,a także dowartościowuje się poniżając innych,takich jak autorów.I ma prawie pewność,że tego się nie dowiedzą,bo nikt nawet w polsce nie bardzo czyta takie szmiry,jak ten artykulik...a ja przeczytałam by go,że tak powiem zdissować ^^
Nie lubię,naprawdę nienawidzę,gdy ktoś z zazdrości potrafi być tak wredny,bo zazdrością o rosnącą sławę autorek mi tu pachnie...
A może zazdrością o talent do napisania czegoś,co da się czytać nie rzygając,bo czytając ten artykuł z 3 litry zwróciłam na pewno(tak,kurde,krwi,którą wypiłam na obiadek,bo wampiry żywią się wg.tego pana tylko krwią ...a ja jestem ciekawa,czy by wytrzymał żywić się tylko alkoholem,bo dla wampirów w "Domu Nocy" krew jest jak porządny alkohol...to może autor recenzji spróbuje tak żyć? ^^')
Następne,co mam do powiedzenia to : Impertynencki błazen nie wiedząc nic o wampirach zabrał się do pisania recenzji...a tak jak już pisałam: Nie,nie żywią się tylko krwią.Słońce ich nie zabija,tylko sprawia,że mogą zemdleć,zapaść w śpiączkę...i takie inne pierdoły(nie żebym twierdziła,że ja jestem,skoro się tak 'znam',ale duuuużo o tym czytałam)...
Nie podoba mi się sposób oceny tego pana,bo jest to wiadomo,że w kwestii książek młodzieżowych ma tak małe pojęcie,jak o fizyce kwantowej (chciałam pocisnąć o rozmiarze 'męskiego mózgu',ale wyjdę na równą chamkę)^^
kończąc chciałabym dodać,że nie mam na celu nikogo obrażać i nie jestem chorą fanką tj.fanki bibera,które myślą,że np.Queen go kopiuje...uważam tylko,że ta ocena jest zbyt ostra,a książka- gdyby była człowiekiem byłaby o wiele lepsza niż ten pan ^^
wł.książka,jako książka na pewno jest ciekawsza niż książka napisana na podstawie życia tego pana(ja bym nie miala ochoty czytać o godzinach spędzonych na portalach dla samotnych i zabawach z panną rączką,bo taki właśnie wydał mi się autor - snob,który nie ma dziewczyny,co mnie z resztą nie dziwi xD)
TYLE...POOBRAŻAŁAM GO I ZESZŁAM DO JEGO POZIOMU...tylko ja mam dopiero 14 lat...a on z 40 na karku ^^
Nieudolne kiwi -.-(post o niczym xD)
a ja nie chcę do "pseudoeuropejskiej szkoły"...wiem...jak mnie zmuszą do religii,to będę przerabiała ustawienia i zasady siatkówki zamiast lekcji ^^'
Anyway...post w moim przypadku dotyczy nail art...JA CHCĘ WIĘCEJ CZASU DLA PAZNOKCI xD
mam właśnie nieudolne kiwi na paznokciach,które wygląda bardziej,jak moro xD
teraz po raz setny mam zamiar malować truskawki...lubię owoce na paznokciach...miałam kiwi,arbuza,truskawki...pomarańcze też się zdarzyły,cytryny chyba też...ale mi się już to znudziło xD
Miałam też flagę UK,zebrę,cętki,kwiatki,serduszka i inne pierdoły,o paznokciach jednokolorowych nie wspomnę...mialam też każdy paznokieć w innym kolorze,paznokcie na przemian np.czerwony-czarny-czerwony.Miałam paznokcie poppunkowe(róż z paskami czarnymi i ćwiekami srebrnymi xD) i emowskie(czarne i czerwone z różnymi wzorkami tj.kokardka,czaszka,kropki,paski,krata).Sama krata też była,były modernistyczne(kwadraty w różnych odcieniach niebieskiego podzielone na kratki srebrnym)...peeeeeeeeeeeeełno było xD
ale po tyle razy,że mi się już znudziło xD
więc teraz poprzeglądam youtube,może znajdę coś ciekawego,a jak nie...to chyba jednak zrobię cytrynkę na paznokciach...albo nie,bo mam chujowy żółty xD
dzisiaj odbyłam z moim ROWEREM interesującą rozmowę o prawach rowerów i farb ściennych xD
i o tym,jak to się stało,że jestem ruda:
"-Nie przypominam sobie,żebyś mieszała bigos głową...
-Bo mnie wrzucili do pralki z pomarańczowym praniem" xD
sobota, 20 sierpnia 2011
Pięknę...
Siatkówka to nie tylko miłość- To styl życia.
Kiedy to wszystko się zaczęło...
Pierwsze treningi .Pierwsze siniaki poobijane od parkietu,
Pierwsze stroje, nakolanniki i stabilizatory i inne.
Najpierw zabawa, żadnych planów,
zwykłe zajęcie wolnego czasu taką,
a nie inną formą wysiłku fizycznego.
Nie wiem kiedy ta zabawa zamieniała się
w chęć udowodnienia czegoś, w ambicje, ciężką pracę,
a przede wszystkim w miłość.
Tak to właśnie ona tak głęboko połączyła Mnie-piłkę-siatkę i parkiet...
To ona stała się jednym, wielkim, życiowym celem...
Nieważne, że czasem nie wychodzi, trzeba walczyć...
Siatkówka to nie tylko miłość, to styl życia...
Nie uczy jedynie świetnie opanować pewnego rodzaju boiskowe zachowania,
ona uczy żyć, uczy pokory...
Kiedy myślisz, że osiągnąłeś już wszystko pokazuje jak wiele Ci jeszcze brakuje...
Parkiet stał się drugim domem a piłka najlepszą przyjaciółką.
nawet kiedy chciałabyś to wszystko rzucić, jesteś od Niej uzależniona...
przecież ona wie, ze któregoś dnia powrócisz,
bo ją kochasz...kochasz wszystko...
I nawet po bolesnej kontuzji chcesz wrócic , bo to uzależnienie .
Uzależnienie zakorzenione w tobie , w Twoim sercu !Kochasz to życie którego Cię nauczyła...
I ten charakter walki w który w Ciebie wstąpił!
I naprawdę...z miłością do czegoś jest nawet gorzej niż z miłością do kogoś...Bo kiedy kochasz siatkówkę lub jakikolwiek inny sport robisz wszystko,by tylko grać...a gdy kochasz kogoś robisz wszystko,by z nim być...ale samo bycie od gry jest o wiele łatwiejsze i wymagające mniej wyrzeczeń ;D
Na prawdę,mówię to z ręką na sercu(lub raczej na cycku xD) nigdy w życiu nie kochałam nikogo tak mocno,jak kocham siatkówkę...(do czasu aż się Młoda pojawiła,ale Mendę jedną i siatkówkę da się połączyć ;D)
Chyba na serio nie mam wszystkiego OK z garem ^^'
Anyway,właśnie zdarzyło się coś,co potwierdziło mnie w przekonaniu,że normalna to ja nie jestem(poza tym,że potrafię się potknąć o drzwi ^^')
właśnie założyłam sobie zeszyt do ustawień w siatkówce...twierdzę,że i tak to dobrze ogarniam,jak na moją drużynę...mimo to wolę sobie rozrysować wszystkie przejścia...chociaż tak naprawdę mnie,jako libero,gówno obchodzą przejścia rozgrywającej(ale trochę mnie obchodzą,bo pani uprzedziła,że jakby się dziewczyny wykruszyły,to wracam na tą pozycję...więc nawet nie próbować! xD)tak,czy siak...w czasie gdy jestem libero...mam to w dupie,bo interesuje mnie tylko przyjęcie,obrona,asekuracja i ewentualne rozegranie piłek sytuacyjnych ;D
A najbardziej interesuje mnie gonienie piłek...kiedyś wyhaczałam nawet nogą,ale w ten sposób skręciłam staw skokowy...już tak nie robię xD Dlatego teraz rzucam się i jak to nazwała Sandra "haczę cyckami przy padach"...(a mój rekord długości padu to było 6 metrów podajże xD)
Anyway...
tak więc założyłam zeszyt do ustawień siedzę i opisuję różne pierdółki(czyt.przejścia) kolorami,bo tak mi łatwiej zapamiętać...chyba naprawdę czas już do szkoły,skoro aż tak mi się nudzi...albo nie...nie do szkoły,bo do szkoły 1 wrześna,a 30 sierpnia na turniej(zn. nie wiem czy pojadę...bardzo bym chciała,ale nominalnie jestem drugą libero ;[) i od września,jeśli będziemy miały ligi,to zacznę tak zapierdalać,że,jak dojdę do 2 ligii,to niżej nie spadnę!!!
Udowodnię swoją wartość,jako zawodniczka nawet kosztem późniejszych zmian zwyrodnienowych w kolanie...a właśnie...za 3 dni idę do ORTOPEDAŁA...sprawdzimy i pokłócimy się z ortopedałem,że na takie zmiany zwyrodnieniowe zwykły suplement diety nie pomoże...to muszą być albo tabletki uzupełniające,albo zastrzyki z kwasu "hiaulcośtamnowego" xD
Jeśli zakaże mi siatkówki,to...zmienię ortopedę...ja nadal wolę siatkówkę,niż zdrowię...bo co jest ważniejsze ŻYCIE,czy zdrowie? moim życiem jest siatkówka ;D
Jest ona w składzie mojego powietrza(serio mi odwala xD)...
Oczywiście kolejny post jest bezsensu,bo kolejny piszę pod wpływem tego czegoś,co wydziela się w mózgu,gdy się zakochamy i działa,jak narkotyk...bo tak działa na mnie myśl o siatkówce...myślę,że w przyszłości każdy będzie się musiał pogodzić,że kocham to najbardziej ;D
piątek, 19 sierpnia 2011
Scars...
Mimo to,to właśnie ci ludzie z pierwszej grupy wychodzą na najlepszych jakich znam.Po prostu są złoci <3
Kocham ich,nie wszystkich,ale większość.Nie mogę powiedzieć o nich nic złego,bo los pokrzywdził ich na tyle,by zrozumieli,jak można skrzywdzić drugiego człowieka samymi słowami,więc oni nie krzywdzą ...
Przypadek A:
Moja przyjaciółka S.,Nieszczęśliwe życie,a dopiero 14 lat...Biją ją,jej wujek popełnił samobójstwo z okropnego powodu.(i chyba ona po części obwinia się,że nic nie zrobiła...ale tak naprawdę i tak nie mogła nic zrobić...)Wielu uważa ją za dziwną,a ja uważam ją za jedyną normalną.Zabijacie człowieka w niej,a jej kolejne rany nie są potrzebne.Ma wiele problemów.Ma nerwicę,da się u niej zauważyć stany depresyjne,przez sen rzuca się i krzyczy...nawet boję się wiedzieć,co musi się jej śnić.Mimo to kocham ją,staram się ją wspierać i z całego serca pragnę jej pomóc.Jest jeszcze wiele rzeczy w jej życiu okropnych.Nie mogę o nich napisać,bo ona mi nie ufa na tyle,bym mogła o nich opowiedzieć...nawet sama o nich nie wiem...ale każdy obóz mnie zbliża do niej.Nie dziwię się,że S. mi nie ufa,zaufała innym.Inni rozgadali i teraz mają ją za wariatkę...a powiem jedno...wariatami są ci,którzy śmią ją tak nazwać nie wiedząc ni połowy z tego,co przeszła...
Przypadek B:
A.,chłopak mojej 'koleżanki'.Może nie powinnam,ale opiszę...gdy był dzieckiem jego matka odeszła od jego ojca,co sprawiło,że teraz jest nieufny wobec kobiet.Mimo to jest świetnym chłopakiem.Kocha JĄ,ma świetne oceny,uczy się w szkole muzycznej.Ma gdzieś,co myślą inni,jest sobą.Ta koleżanka zastanawia się,czy z nim nie zerwać...ja powiem jedno...gdyby mój chłopak był taki,jak on odbyłabym pielgrzymkę na kolanach nawet do pieprzonego watykanu i byłabym skłonna uwierzyć w boga i dziękować mu za to,że spotkałam kogoś takiego...(ale ten chłopak też jest agnostykiem,co sprawia,że lubię go,chociaż nawet go nie znam dość dobrze...)
Przypadek C:
M.,lubie go,poznałam jego wiele sekretów,poznałabym więcej,ale on ma mnie gdzieś.Mamy chyba inne poglądy,chociaż wcześniej zdawaliśmy się być podobni.On się zmienił,by wpasować się wtowarzystwo.A szkoda.Dusza piękna,jakieś "blizny" były,choć już nie pamiętam...kiedyś byliśmy dość blisko,uważałam go za przyjaciela,popełniłam błąd i kazał mi zniknąć go z mojego życia(a co ja kurwa,wróżka?).Mimo wszystko...życzę mu jak najlepszego życia,jeśli jest szczęśliwy wpasowując się.
Przypadek D:
Ja sama,wiem,że się użalam,ale zobaczyłam to,gdy rysowaliśmy na WDŻ-cie wykres szczęścia życiowego...wszystkie koleżanki ponad kreską normy...a ja cały czas niżej, i niżej...i dla nich najgorszym dołkiem było "jak byłam mała,to spadłam z huśtawki i się uderzyłam"...u mnie wykres zaczął się od mega dołu i najszczęśliwszymi momentami było odkrycie siatkówki,narodziny mojej siostry i pierwsza gitara ;D
Mimo to,opiszę po raz setny swą sytuację:
Nie znam biologicznego ojca,mam ojczyma,z którym praktycznie nie rozmawiam i matkę,która też chyba za mną nie przepada(-przyjedziesz do mnie na obóz-oszalałaś?wiesz ile na ciebie wydaję...ale co mają kurwa wydatki na odwiedziny dziecka,ale dzięki,Rodzicielko,zmotywowałaś mnie i wzięłam się w garść i zaczęłam porządnie grać w ligach ;]).Gdy miałam 4 lata zmarł mój dziadek,za którego planowałam wyjść za mąż w przyszłości ^^'(Tęsknię za nim...baaaardzo <3,poza tym...gdyby nie dziadek,to niemiałabym teraz tak wspaniałej kuzynki,jaką jest Karolina,choć o niej nie wspominam w tym poście,bo ona ma zajebiste życie...)
Potem w wieku 10 lat uczestniczyłam w wypadku samochodowym,który zmienił mój światopogląd...teraz bardziej szanuję życie,bo wiem,że bywa ZA krótkie...
W wieku 12 lat odkryłam,że tak naprawdę nie jestem chrześcijanką,a w wieku 13 lat zrozumiałam,jak cholernym draniem był mój ojciec i z kolejnym nowo poznanym chłopakiem przekonuję się,że takich prymitywów (xd) jest o wiele więcej...Do tego jeszcze ostatnio dochodzi wiele chorób,które odkrywam i wiele moich cech,których nienawidzę ^^
Przypadek E:
Karolina,koleżanka z klasy,ma podobną sytuację,co ja.Ogółem jesteśmy dość podobne...tylko ja jestem mniej infantylna ;D Lubię ją,ale nie mogę znieść jednego-jak ktoś prawie tak zajebisty,jak ja może słuchać techno?
Przypadek F:
Glinek-całkiem inna bajka ;D
Ogółem miał szczęśliwe dzieciństwo i ma świetne życie.Zazdroszczę mu.Ale przede wszystkim mu ufam.Uważam go za przyjaciela.Jest porządnym chłopakiem,nie myśli tylko o jednym...nawet nie zna się na samochodach,za co go uwielbiam...też ich nie znoszę,bo mam traumę.NIECH MNIE KTOŚ,DO KURWY NĘDZY POWSTRZYMA,ZANIM SIĘ ZAKOCHAM xD Nie,nie zakocham się...nie umiem myśleć o Glinku,jak o "moim chłopaku"...raczej jak o bracie.Kochanym starszym bracie,który trochę dokucza,ale zawsze pomoże,wesprze,uratuje z kłopotów...a ja odrabiam mu lekcje,jako młodsza siostra ;D
Przypadek G(kurna,ja umiem alfabet ^^'jednak czegoś w tej szkole uczą):
Magda K. też nie ma najlepszego życia,opowiadała mi,że jej ojciec siedział w więzieniu,bo ona go wsypała,jak była młodsza,a teraz wyszedł i chce ją "dorwać"...Magda ma też inne problemy,sama nie jest w najlepszym towarzystwie,ale ja wierzę,że wyciągnie ją z tego muzyka <3
Tak w ogóle...chcę ją w moim METAL SLUG <3
Przypadek H(?):
Magda J. moja przyjaciółka z przedszkola...Niedawno jej brat zmarł.Utopił się,bo chciał się popisać...od tego czasu ona nosi jego bluzy,zawsze o nim pamięta,a co najważniejsze...czasami płacze....Też nie jest w najlepszym towarzystwie.Zachowuje się trochę dziwkarsko,ale tak naprawdę jest świetna...i pisze piękne wiersze,dziękuję ci,że pomogłaś mi z jednym tekstem piosenki <3
Znam jeszcze wielu podobnych ludzi ... ktoś powie,że żyję w psychiatryku...OK,myślcie co chcecie...znacie mnie...wiecie,że 'jeśli wasze życie jest tak nudne i monotonne,że nie możecie opowiadać o swoim,to mówicie o mnie,śmiało,kiedyś się to na was odbije'...
A ja...
JAK MNIE ZŁAMIECIE PSYCHICZNIE I NIEŹLE WKURWICIE,TO ZROBIĘ WAM TU TAKĄ SALĘ SAMOBÓJCÓW,ŻE OSRACIE SIĘ NA MIĘTOWO...
no,tym,jakże miłym z mojej strony akcentem,kończę i życzę spokojnej nocy...w moim przypadku będzie przepłakana,bo znów mam świadomość,że kolejne osoby oceniają mnie nie wiedząc kompletnie nic,tak naprawdę...a dla mnie już jedynym celem jest siatkówka <3
I wychowanie młodej na siebie...chce wpoić jej te same wartości,jakimi ja się kieruję <3
I zrobić z młodej siatkarkę ;D
Metroseksualiści...
Nie chcecie,nie musicie czytać ^^
Metroseksualiści nie są HOMOSEKSUALISTAMI(chociaż zdarzają się takie przypadki),dlatego nie rozumiem dlaczego,gdy moi znajomi(niektórzy) widzą takiego Michała Szpaka,czy Madox'a mówią "o,to ten pedał".Poza tym pedał,to część roweru,dla tych,którzy tego nie wiedzą ^^
Nie potrafię pojąć,co niektórym tak w metroseksualnych kolesiach przeszkadza?
Niech noszą,co chcą,mają fryzury tak oryginalne,jak chcą i robią ze swoim wyglądem,co tylko im się podoba,bo to ich sprawa i nie robi to z nich na pewno gorszych ludzi.
Świat (a bynajmniej Polska) potrafi być bardzo nietolerancyjny dla odmienności,ale potrafi też być dla niej wspaniały.Tu przykładem jest Andrej Pejic,którego wielbię chociażby za samo imię.
Kolejną rzeczą,której nie pojmuję jest to,jak ludzie potrafią być wredni dla metroseksualistów.Znów się odwołam do przykładu Michała Szpaka "O kurwa,Michalina jakaś"(Kuźniara tekst-.-). Przepraszam,ale czy Michał tak bardzo różni się swoim wyglądem od gwiazd lat 80/90? Takie Guns'n'roses czy Kiss? Też nie wyglądali za bardzo na samców alfa...
Osobiście wolę metroseksualistów,niż właśnie typ mięśniaka z przerostem własnego ego,co to całymi dniami przed telewizorem meczyk z piwkiem w łapie,potem z kolegami na miasto(lub na dziwki xD) i na siłownie (no i jeszcze nie zapomnijmy o sprawdzeniu fotki,facebooka itd. bo jakieś plastiki są zainsteresowane jego "klatą").Aha i jeszcze wiadomo raz/dwa/góra 5 razy w tygodniu solarka xdd
Nie wiem,jak bardzo według was to nienormalne,że wolę chudego,dość bladego z długimi włosami(lub fryzurą scene),noszącego koturny i malującego się (ale wciąż) CHŁOPAKA,niżeli "prymitywa",którymi wydaje się,że laskom najbardziej podobają się mięśnie...chociaż po części mają rację.Mnie pociąga najbardziej u mężczyzny jeden mięsień-mózg ^^
Poza tym wydaje mi się też,że metroseksualiści są o wiele bardziej tolerancyjni,a ja chcę właśnie kogoś,kto zaakceptuje mnie w przyszłości: moooocno rudą,z fryzurą scene,z kolczykami(dwa pod wargą,sztanga,wiele kolczyków w uchu),w glanach i w obcasach po 17 cm,w skórze i kabaretkach, w gorsetach,z białymi soczewkami w oczach i z wieloma innymi rzeczami,które mi jeszcze odpierdolą...Czy to jest moja wina,że taka czuję się szczęśliwa,że taka chcę być,że tak mi się podoba?
Każdy ma inne poczucie piękna.Nie ma uniwersalnego wzorca.Choć kreatorzy mody starają nam się takiego ustalić.Bądź chuda,bądź modna,bądź taka,bądź taka i taka...ale nigdy nie ma "bądź taka,by czuć się szczęśliwa"...
Aha,apropo moich "ideałów" kobiety: Taylor Momsen,Avril Lavigne,Hayley Williams(póki była ruda),Amy Lee.
Apropo moich "ideałów" mężczyzn:taki się jeszcze nie pojawił,a jeśli pojawił...okazał się zwykłym dupkiem.Jak to Klaudia(kocham cię ;*) pięknie określiła:JA PO PROSTU LUBIĘ FREAKÓW<3
P.S baaardzo lubię się "wykłócać",a raczej wyrażać swoje stanowisko godnie,nie obrażając nikogo.Dlatego jeśli ktoś czyta te bzdury i ma poglądy odmienne od moich(a nie może mi ich wyrazić na gg,bo nie jest godny choćby przeczytania pierwszej cyfry mojego numeru ;D),to zapraszam do pisania na e-mail:yumi210@wp.pl
Niestety uprzedzam,że nie odpisuję za szybko...ogółem,to nie często sprawdzam ten e-mail...mam na nim ponad 2000 wiadomości nieodebranych xdd
wtorek, 16 sierpnia 2011
Wizja Ateisty...
a ja się pytam...w chuja ateiście krzyż w pokoju?
Tak sarkastyczny personel w szpitalu ^^
a to taki mały wstępik...teraz znów zacznę napierdalać o tym,że jestem agnostykiem,możecie powiedzieć,że ateistą i mam dość przymuszania mnie do chodzenia na religię...
Umiem podrobić podpis mamy,a te cholerne papiery o niechodzenie na religię pani daje nam do przekazania rodzicom...więc...nie dotrą do rodziców,ale wrócą z podpisem mamy ^^
Jeśli oczywiście rodzice dalej będą stali przy swoim:'co ludzie powiedzą?musisz mieć bierzmowanie,bo później jak do ślubu,przecież jak twój chłopak będzie chrześcijaninem i się dowie,że nie jesteś bierzmowana to cię rzuci"
To niech spierdala^^bo jeżeli ktoś nie potrafi uszanować tego,że ja nie wierzę i zaakceptować mnie takiej,jaką jestem,to oznacza,że tak naprawdę mnie nie kocha i jeśli mój przyszły chłopak z takiego powodu mnie rzuci,to będę mu wdzięczna,bo będę wiedziała,że tak naprawdę mnie nie kochał i nie marnuję sobie z nim życia ; ))
Co ludzie powiedzą?
Po raz kolejny jedna z najlepszych moich życiowych mądrości:
Jeśli ich życie jest tak monotonne i przepełnione nudą,że muszą o mnie gadać,to niech gadają do woli i miłej zabawy życzę^^
Brat mojej babci również jest ateistą...ostatnio ze mną żartował ze świadectwa:
Wujek:Jak to? Tylko 5 z religii?Tu powinna być 6,w końcu religia to najważniejszy przedmiot...
Ja:Nie dla mnie...Ale nie jem kotów ^^
Tak ogółem,to nie za często się z tym wujkiem widuję,ale pamiętam,że jak byłam młodsza,to nie bardzo go lubiłam...wiadomo...taki typowy człowiek starszej daty,uważał,że powinnam być poważna,pouczał mnie itd. strasznie tego nie lubiłam,ale teraz...chętnie słucham,jak mnie poucza,bo wiem,że jest po prostu mądrą osobą i chce mojego dobra ^^
Poza tym...teraz mam o wiele podobniejszy słownik do niego ^^
Oboje nagminnie używamy słów "aczkolwiek","egzystencja" itp. ; ))
...
Nooom,cholera...zapomniałam,że pisałam notkę,zaczęłam grać w simsy itd,itd ^^
Aktualnie to ryczę,bo przypomniały mi się urodziny kumpeli której nie widziałam z...5 lat...
tak ogółem to nie "przypomniały mi się",a ona mi przypomniała oznaczając mnie na filmikach z tych urodzin na FB...jak ona mogła mi to zrobić...ja byłam wtedy jeszcze brzydsza,niż teraz^^ byłam grubym dzieckiem(dalej jestem,chociaż już nie dzieckiem,bo dzieci cycków nie mają xD)
...
Ale wracając do...kurwa,lata mi tu mucha...zaraz ją zajebię(nie macie pojęcia,jak to wkurwia,jak próbujesz się skupić i napisać jako-taką notkę ^^),dobra,wracając do tematu religii...
Osobiście coraz bardziej brzydzę się chrześcijaństwem...bo wielu chrześcijan,których znam to hipokryci(z całym szacunkiem dla tych normalnych ^^),a tym bardziej świadkami Jehowy...są przerażający i przychodzą do ciebie zazwyczaj,gdy chcesz rozpocząć obiad złożony z pysznego kota lub akurat ten obiad już z ciebie wychodzi ^^ dobra,to wyszło debilnie...ale tak jest...moja babunia nazywa Jehowych kotami ^^
ale anyway...Jak można to traktować jako mądrość życia?
Już Król Julian jest mądrzejszy niż np.Apokalipsa św.Jana...
Naprawdę...jestem ciekawa,co oni tam brali,że takie odpały mieli...i jeszcze mogli utrzymać pióro w ręce,żeby to spisać...szacunek ^^
Nie,no,ale naprawdę...kto normalny uwierzy,że w momencie końca świata przyjdzie iluśtam głowa bestia(połączenie niedźwiedzia,geparda i lwa) i będzie trzeba oddawać jej cześć,bo jak nie to zajebie nas inna bestia...a właśnie...sprzeciwność z dekalogiem...bo jeśli zaczniemy oddawać cześć tej bestii,to złamiemy któreś tam przykazanie "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną">.<
Mówiłam...hipokryci ^^
A tak w ogóle-skoro jesteście chrześcijanami,to czemu wierzycie(niektórzy) w koniec świata?Przecież w waszej religii nie powinno istnieć takie pojęcie,może istnieć najwyżej koniec życia ziemskiego^^Nie ma końca świata,bo to oznaczałoby też koniec jakiegokolwiek życia,czyli tego w niebie(jak kto woli:piekle^^) też.A skoro każdy z nas ma obiecane życie wieczne,to kolejną sprzecznością jest zakończenie jakiegokolwiek życia,zanim każdy pozna życie wieczne...
Hipokryzja ^^
Inne religie też są pełne hipokryzji np."święta wojna" albo "zabijanie się w imię Allaha"...nie widzę w tym sensu,bo skoro ten Bóg dał im życie,to chyba nie chce,żeby je sobie odbierali...to tak,jak z babcią,która daje w prezencie sweterek,który sama dziergała-nie chce,żebyście go wyrzucili,a żeby służył wam,jak najdłużej...(za dużo hożych doktorów i się zaczynają takie teksty xD)...
Mnie to wszytko obrzydza^^
Ja się chcę trzymać od tego wszystkiego z daleka...
przypomina mi się fajna sytuacja...z jakieś 2 misiące temu...idą dwie moherki...ja sobie idę powoli...słuchawki w uszach,koszulka czarna,spodnie czarne,trampki czarne z czerwonymi sznurówkami i przypinkami z czaszkami etc.
I idę te babki i z tekstem:"-No wiesz,dzisiaj młodzież nie czyta już biblii" perfidnie patrząc na mnie,a ja wypaliłam:
-No,bo młodzież wyrosła z czytania bajek ^^
Mina moherów-bezcenna !
A jak od razu przyspieszyły...żałuję,że nie powiedziałam jeszcze "Przepraszam,a wie może pani,gdzie znajdę jakiegoś dużego kota,mój tata,Lucek,by się ucieszył"...no,ale to by było już zbyt wredne nawet jak na taką kreaturę...wróć...kreatury to wy,ja jestem Fuckin'Princess ^^
no więc,byłoby to zbyt wredne nawet,jak na Fuckin'Princess ^^
Kurwa,trzepnę tą muchę-.-
apropo tekstu o bajkach...jak będę chciała fantastyki sięgnę po Harrego Pottera,bo tam jest Ron <3 xDD
ehh...i tak wszystko to nie zmienia faktu,że jestem wielką fanką Natanka...przypomina mi on Charliego Sheena...a więc:"Natanek do Dwóch i pół!"...
Tak,więc moje drogie kreaturki...ja idę się bawić simami,a wy...żyjcie dalej w religiach lub bądźcie mądrzy...tyle ^^
Bye ; )
Cut my life into pieces,This is my last resort...Suffacation,No breathing,Don't give a fuck if I cut my arms,bleeding...
anyway...odkryłam coooś dziwnego...cholernie drę się,gdy widzę jakiegoś robala,a tym bardziej gdy mam z nim jakiś kontakt typu wleci we mnie jakaś mała 'kurwa latająca"(czyt.mucha ^^)
Miałam dzisiaj trening i dalej jestem 2 libero...szkoda...marnuję się tu,a ja już dawno w kadrze powinnam być ^^
Tak,wiem,uwielbiam narcyzić ; DD
Narcyzić,gwiazdorzyć itd.
Anyway...
Na obozie moje kumpele zadzwoniły do zjeba jako ja i powiedziały,że chciałabym z nim chodzić =.=
byłam przy tym,aczkolwiek mnie osobiście to śmieszyło...poza tym najlepsza była natychmiastowa kara dla koleżanki(Karma!)-zapłaciła z 5 zeta za tą rozmowę,bo ona ma z plusa,a on z T-mobile numer ; D
Widzicie? mnie się takich rzeczy nie robi,bo kara was spotka niach niach ^^
Idiotka ze mnie...popisałam sobie rękę tekstem tej piosenki z tytułu xD
I hugo z tym,lubię być dziwna^^
Uwaga,uwaga...prawie każdy zna kultowe już w moim miasteczku teksty mojej babci typu:"zrobić komuś garaż z dupy","burdelówki" itp.
Więc czemu by nie przytoczyć tu ciekawej historii z czasu spędzonego z moją zajebistą babcią(którego będzie o wiele więcej,jak się reszta rodzinki wyniesie do innego mieszkania...JA TU ZOSTAJĘ...i hugo ^^)?
Może to już pisałam,ale...pewnego dnia siedzimy w pokoju z babcią.Babcia rozwiązuje krzyżówkę siedząc na fotelu,a ja...rozwalona na podłodze z laptopem ^^' napierdzielam w simsy ^^'.
Nagle babcia się odzywa:"Człowiek bez poczucia humoru na 5 liter?"
Ja:Nie wiem,poszukać ci?
Babcia:Ja też nie wiem,ale pasuje "kutas".
I wpisała ; ))
Z innej beczki:dzisiaj mam dzień muzyczny...Dzisiaj cały czas,jaki byłam przy kompie poświęciłam słuchaniu muzyki i przeszukiwaniu sieci z nadzieją znalezienia "perełek"...udało się lepiej,niż się spodziewałam...14 piosenek :D
Karolino,będziesz dumna-przesłuchałam nawet 2,czy 3 piosenki System Of A Down...lecz jak mnie znasz:stwierdzam iż jest to "chujowe" i "wszystko mi jedno",co do ich muzyki^^ A tak na marginesie,ten zespół w pełni korzysta z zasady "jesteś brzydki?wyrwij laskę na gitarę"...serio...a co do wokalisty mój półślepy chomik lepiej śpiewa(Chylińską na Sylwku,Gabi,pamiętasz? ;D)
A propo Gabi:Gabi to nie Gabi-Gabi to fanka NARWANY :D
(Nirvany,aczkolwiek tak się Gabi wkurwia w stylu Moim i Angeli...tak,Moim celowo z dużej-duże ego=duża litera...hmmm,w takim razie imię Mateusz powinno być pisane z tak wielkiej litery,że nie starczyłoby miejsca w całym moim mieście ^^)
a apropo imienia Mateusz:braciszku,widziałam dzisiaj twojego chłopaka(on ma Łukasz na imię?)...głowa w drugą stronę udaje,że mnie nie zna,a ja,żeby go wkurzyć jak najbliżej niego i jak najgłośniej się drę "CZEEEEEŚĆ"^^
drugi fakt apropo imienia Mateusz:To cholerne imię mnie prześladuje!
Znam ok.20 osób z tym imieniem...i na dodatek taki wielki napis "Mateusz"(oczywiście mazakiem) widniał na drzwiach pryszniców męskich,które na obozie sobie upodobałam jako "moje" ;D To już jest nieźle wkurwiające ; ))
Podobno słowo powtarzane ileś tam razy traci na sensie(lub wartości,jak kto woli)...^^
Dobra,w huga z tym...ciekawe co tam u...przejrzymy gg^^
Sandra-nie ma
Kuzyni Karoliny-lubię,nie znam,nie lubię,denerwuje mnie ^^
z resztą jest tak samo:
Nie znam,nie lubię,lubię,lubię,nie znam,znam z widzenia i nie lubię,wkurwia mnie,nie lubię,ma na mnie focha,ja mam na niego focha ^^
ahhh,życie jest piękne...
Karoliny też nie ma...
zaraz może będzie moja narzeczona-Angela ; DD
NARWANY nie ma
Sandra- zabrali jej kompa(co za okrucieństwo,zaraz pójdę piechtą pod pałac prezydencki i zacznę awanturę o kompa dla Sandry ^^),bo dowiedzieli się,ze chodzi z Łukaszem(kurde,następne przychlastowate imię,które mnie prześladuje),lat 19,podczas,gdy Sandra ma 14 ^^
ehh,zaraz spierdzielę dalej szkolić się w projektowaniu wnętrz poprzez simsy ^^
Ale ten świat mały moja 'koleżanka' z przedszkola,a teraz z tej samej grupy na angielskim(dodajmy,że przy okazji ma status miejscowej dziwki ^^) zna mojego dalekiego znajomego(bynajmniej ma go w znajomych na FB xD)...a huuuuugo z tym ;D
Tak właściwie to zastanawiam się po co mi ta notka,bo jest bez sensu,ale jak już ją napisałam,to ją zostawię...zostawię to i zabiorę się za coś mądrzejszego...tylko zapomniałam za co chciałam^^'
Aha,już wiem ^^
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Boulevard of Broken Dreams
Za to dziś poruszę po raz kolejny temat nijakiej(w obu znaczeniach tego słowa) Pauliny...a tak właściwie zagłębię się w tematykę self-esteem'u
Nie wiem,co jej odpierdoliło,bo kilka dni temu ryczała,że nikt jej nie szanuje,bo "nie wiesz,jak to jest gdy bez powodu nazywają cię dziwką"...otóż powody są,aczkolwiek nie będę ich przytaczać,bo pani "Nie jestem idiotką,tylko brunetką" obrazi dupę znowu,a może znowu będzie udawała chore kolanko...
apropo:To wkurwiło mnie nie na żarty!
Do kurwy nędzy-ciesz się,że nie wiesz,jak naprawdę boli kolano i nie życzę ci abyś kiedykolwiek się dowiedziała,chociaż za to,że udawałaś,tylko po to by nie biegać powinny cię spotkać o wiele gorsze rzeczy(i uwierz mi,że Karma zadziała lub być może już zadziałała brakiem zaufania^^)
wracamy do self-esteem'u...
Jak dla mnie nie można wymagać szacunku od innych szanując jedynie samego siebie...być może nawet przesadnie...
"Jestem trenerem.Nie musicie mnie kochać,nie musicie mnie lubić,ale macie mnie szanować"-piękne słowa mojej trenerki^^
Obrażając mnie,bynajmniej próbując nic nie zmienisz poza tym,że przez moment poczujesz swoją wyższość...a czuj ją sobie przez ten jeden,jedyny moment,bo ja osobiście wiem,że w przyszłości to się odbije...Karma...
osobiście-puszczam mimo uszu obelgi kierowane w moją stronę,bo nie są w stanie mnie zmienić,najwyżej je zapamiętuję i w przyszłości nawet nie uraczę tych osób spojrzeniem na głupiej ulicy ^^
dobra,podsumowując:wzorem Madox'a("Nie toleruję tych,którzy mnie nie tolerują"):Nie szanuję tych,którzy mnie nie szanują...bo wcale nie prawdą jest,że inni szanują cię jeśli sam się szanujesz,oczywiście odrobina poczucia własnej wartości nie zaszkodzi,ale jeśli z nim przesadzisz będziesz przez innych oceniany w świetle "narcyza",a narcyzi zbyt wielu przyjaciół nie mają.Poza tym jeśli szanujesz TYLKO siebie,to nie oczekuj szacunku od innych...to tak,jak z zakupami w sklepie:jeśli za nie nie zapłacisz-nie dostaniesz ich.Wyobraźmy sobie,że szacunek to towar w sklepie,kupujemy go płacąc szacunkiem(wiem głupie) i dostajemy szacunek(słowo szacunek traci sens,wiem xD),głupie...ale tak to właśnie działa:chcesz szacunku,szanuj innych,a go dostaniesz...chcesz uśmiechu-uśmiechnij się,a ktoś inny też się uśmiechnie...KONIEC,kropka...
Nie wiem gdzie mnie takich przemyśleń uczą...pewnie za dużo Hoży Doktorzy...(Nie,nie gadam do siebie jak J.D...chociaż wydaje mi się,że niedługo zacznę ;D)
Przejdźmy do kolejnej sprawy,która mnie wkurzyła na obozie:
Otóż sytuacja wygląda tak:jestem libero,ale ze względu na kontuzję jestem "tą drugą",ale odpowiada mi ta rola.Od dawna wolałam być libero,chociaż na początku byłam trenowana na rozgrywającą(jednak ze względu na niski wzrost,a na dodatek nakaz ograniczenia skakania zostałam libero)."Ta pierwsza" libero,którą nazwiemy X jest "pupilką",bo mieszka koło trenerki.Trenerka ją lubi,daje jej dużo szans gry,aczkolwiek ona...ryczy bo nie chce być libero-.-
Przeze mnie przeszedł taki impuls:"Jak do kurwy nędzy?".Podobno to ja mam "150 w kapeluszu",ale ona jest ode mnie jeszcze niższa,a ona chce na atak?! "w dupie jej się poprzewracało" ;D
a tak naprawdę,to zdenerwowało mnie to,że nie chce korzystać z takiej szansy,jaką ma...to zwyczajna głupota...To ja mam na tej pozycji mniej uwagi poświęcanej niż ona,ale gram,bo...ja to kocham,bo czuję się w tym spełniona(wł.to nie czuję się spełniona...powiedzieć tak będę mogła za jakieś 60 lat,siedząc z wnuczkami na kolanach i opowiadając im o siatkówce^^). Zdenerwowało mnie w tym też to,że skoro ona tak bardzo nie chce być libero,a dostaje tyle szans,to czemu trenerka wciąż daje jej kolejne,a mnie nieczęsto?
Mam tylko nadzieję,że do 30 nieźle zepnę dupę i to ja pojadę na ten cholerny turniej,bo ja CHCĘ być libero,kocham to i chcę w końcu dostać szansę gry...
Było jeszcze wiele spraw na obozie,które mnie strasznie wkurzały...
a właśnie...niektórzy(means Siorki) stwierdzili,że jestem dziecinna...może jestem,ale bynajmniej dorosłam już na tyle,by spiąć dupę i zacisnąć zęby i po prostu grać,trenować...nie ma,że boli,że mam zakwasy,że się nie wyspałam,że mi zimno,że mi się nie chce...bo jeżeli nie chce mi się trenować,to czy kiedykolwiek zachce mi się GRAĆ?^^
Ja nie płaczę na boisku,bo mi coś nie wyszło,nie płaczę przy linii bocznej,bo "on nie odpisuje"(wręcz przeciwnie,z takiego powodu,to piłka włazi z ładnego ataku w boisko na ligach i psuję ściany,ćwicząc ataki ^^),nie płaczę w pokoju,bo mam problemy rodzinne lub czuję się wyobcowana(nie,żeby to było coś złego)...ja dokładnie wiem po co tam przyjechałam i nie mam czasu,żeby się rozklejać...na obozie płakałam tylko raz,sama...nikt nie widział,tylko się dowiedzieli po fakcie i pytali dlaczego...Aha,moje znajome stwierdziły też,że skoro nie miałam zakwasów,to się obijałam...dałam z siebie tyle ile mogłam,a brak zakwasów,to tylko i wyłącznie zasługa tego,że mam taki,a nie inny organizm...
Jeszcze jedna z wielu spraw nad którymi chce się zastanowić,to coś,czym ostatnio "krzywdzi mnie" wiele osób^^
Mianowicie:"Nie chce mi się z tobą pisać","Nie mam czasu z tobą pisać"...ehh
No to,kurwa,ze mną nie pisz,potem będziecie coś ludzie chcieli a ja kurwa NIE MAM CZASU na wasze potrzeby nieważne czy materialne(jak pożycz coś tam),czy niemetafizyczne(typu "afrorumuńskie jaskrawoczerwone perkusjo-pianino" ;] lub 'co zrobić w simsach,żeby...") lub NIE CHCE MI SIĘ wypowiadać na jakiś temat...ja też mam swoje życie i to,że łaskawie zachciałam do was napisać powinno się liczyć...i może to,że "nie chce mi się" pisać jest szczere,ale poza tym z przodu jakieś słowa jak:"przepraszam" albo "nie obraź się,ale"...załatwiłyby sprawę...
no,ale wychowaniem was,kreatur,zajmą się wasi rodzice,nie ja...bo gdybym ja miała was wychowywać,wszyscy bylibyście ateistami/agnostykami ^^(i zapewne bylibyście wrażliwsi i kochali siatkówkę^^)
Nareczka,NIE CHCE MI SIĘ już pisać,bo NIE MAM DLA WAS CZASU,bo muszę zająć się pierdołami mojej egzystencji(np.sprawdzić czy faktycznie mój biedny Chomiczor Emo vel.Francesca W. jest ślepy na jedno oko...biedny,chyba ma zaćmę...ja nie wiem,co to ze mną jest,że mam same chore chomiki:1 miał raka,2 był "gigantem",a 3 ma zaćmę ; ((
A tytuł posta się wziął od piosenki GreenDay,którą sobie dzisiaj słucham ^^
czwartek, 11 sierpnia 2011
10 dni minęło,jak godzina...
Po obozie stwierdzam,że całkowicie zjebanego dzieciństwa nie mam,bo dowiedziałam się czegoś o przyjaciółce...no właśnie...przyjaciółce...osobiście powierzam jej wszystko i chcę pomóc,ale ona nie chce mi zaufać...do chuja z takimi przyjaciółmi...I chociaż wiem,że nie powinnam się od niej odwracać,jak wiele osób,to mam ją gdzieś,bo jak mogę jej pomóc,gdy na pytanie co się stało,że płacze odpowiada:"i tak ci nie powiem"?
anyway...
Na obozie dowiedziałam się,że siorki twierdzą,że jestem dziecinna...
hah,to zabawne,że osoby,które znają cię niecały rok i to tylko z tego czasu,który spędzają z tobą na treningach i na obozie,śmią cię oceniać-.-
Ale to mam w dupie xdd
hah,na obozie też dowiedziałam się,że "nie wiesz,jak to jest,kiedy nazywają cię dziwką bez powodu"...właśnie powody są...bo chodząc z X,pisząc z Y,rozmawiając o Z,jak o twoim chłopaku i o każdym przechodzącym ze słitaśną grzyweczką mówić "boski",to właśnie oznaki dziwkarstwa ^^
bynajmniej na mój rozum...
poza tym dowiedziałam się jednej najważniejszej rzeczy o młodzieży:WRAŻLIWOŚĆ TO WADA,uśmiechem wszystko zakrywasz...ludzie na co dzień widzą zabawną osobę,cieszącą się życiem,a nikt nie słyszy krzyku w środku..."uśmiech na ustach,a w duszy pustka"...
ehh,anyway
dowiedziałam się też,że od teraz nie rozmawiam z ludźmi,którzy tego nie chcą...nawet jeśli łaskawie tego zachcą...napiszę prosto:
Wkurwia mnie jeśli ktoś pisze tylko jeśli mu się chce,a spławia mnie byle jakim powodem-.-
tylko wczoraj zrobiło tak kilka osób...
anyway,mam to gdzieś...wł. nie mam tego gdzieś,ale nie jest to najważniejszą sprawą na całym świecie...
znalazłam sobie nowy autorytet ;DD
podoba mi się wygląd Taylor Momsen ;D
ale wiem,że tak wyglądać nigdy nie będę...
nieważne...oczekujcie Dziennika Fuckin'Princess z Wyprawy do Dzikiego Morynia,a właściwie jego fragmentów,bo są tam też takie fragmenty,których nie chce publikować ze względów osobistych(bo przez chwilę wydawało mi się,że się znowu zabujałam,ale chyba przeszło wraz z jedną wiadomością ; DD)
a po obozie najbardziej żałuję jednego,że porządnie spięłam dupę o zaczęłam dobrze grać w ligach dopiero pod sam koniec...zazwyczaj grałam w 4 lidze,później zdałam sobie sprawę,że jak się nie ogarnę i nie zacznę ostro zapierdalać,to nie zagram w młodziczce(bo jednak niby mają wystawić)...z resztą...nie zdziwiłabym się gdybym w ogóle nie zagrała,bo trenerka na libero woli Darię,która twierdzi,że nie chce grać na libero,co mnie dziwi,bo od trenerki dostaje tyle szans,że gdybym ja tyle dostawała normalnie zaczęłabym wierzyć w boga...