Siedzę sobie właśnie w Koszalinie...
I stwierdzam,że jestem wyjątkowo wkurwiona.Na całe życie.
Zacznijmy od tego,iż wczoraj znowu zostałam przemianowana przez Sandrę z "Kocham Cię jak siostrę" na "prawdziwy przyjaciel to by się przejął".
Nie kurwa,w ogóle mnie nie obchodzisz,wmawiaj to sobie.Oj,bo wy zerwaliście i mam się od razu tym srać i tylko Cię pocieszać.Owijać w pierdoloną bawełnę i słodzić,chociaz wiem,że zaprzeczysz i odstąpić od najświętszej prawdy jaką jest fakt,iż wina zawsze jest obustronna?
A Ty pierdolisz,że się zabijesz,że życie nie ma sensu,że wszystko jest puste.I takie będzie póki się do kurwy nędzy nie ogarniesz.Ja próbuję Ci pomóc w tej właśnie czynności...ale Ty najchętniej żyłabyś przeszłością i rozpamiętywała,ryczała za czymś co było.
Chociaż jak waszą dwójkę znam to jutro do siebie wrócicie.A uwierz mi,iż lepiej żebyście do siebie już więcej nie wracali.Lepiej dla Ciebie.Lepiej dla Niego.
To było toksyczne,zatruwało waszą dwójkę.Wiem jak trudno żyć swoim życiem,jeśli wcześniej podporządkowało się je innej osobie.Ja myślę tylko o sobie?A kto po Ciebie zapierdalał,żebyś mogła z nim wyjść?Kto pomagał Ci zawsze,zostawał kiedy inni sobie poszli?
Jak śmiesz mówić o prawdziwej przyjaźni,jeśli nie widzisz tej najbliższej.Uraziłaś mnie.Uraziłaś mnie teraz i uraziłaś mnie ostatnio.Z resztą obydwie się wtedy nieźle zraniłyśmy.Z tą różnicą,że ja Cię przeprosiłam.
Nie mam kurwa zamiaru o Ciebie walczyć dalej,jeśli Ty gówno robisz dla tej relacji.
Oj tak,zapomniałam...poświęciłaś się,bo shejtowałaś jedną osobę,która mnie wyzywa.A ja niczym rękawiczki zmieniałam swoich przyjaciół i wrogów po to by podpasować się pod twoje wielkie kłótnie.Zawsze byłam gdzieś za Tobą,ale Ty zawsze miałaś to gdzieś.I może to był błąd...że byłam za tobą.Jeśli w końcu ruszysz dupę i przestaniesz się zachowywać,jak najbardziej pokrzywdzona osoba świata,to wtedy to ma szansę przetrwania.Nie przeproszę,bo nie mam za co.Ale dodam,że w tym momencie jesteśmy najwyżej znajomymi.
Kolejna osoba - wcześniej.Szczepan."Przecież jesteśmy przyjaciółmi".No to Ty również,kurwa,nie wiesz czym jest przyjaźń.Przyjaźń rodzi się po latach,w bólach i dobrych momentach.Poprzez takie właśnie kłótnie jak powyższa,poprzez nocne zwierzanie.
Przyjaźnią na pewno nie nazwę tego,co dzielę z Tobą...bo dzielę z Tobą kilka rozmów,parę nocy,może trochę alkoholu,który podczas tych jakże emocjonujących rozmów na gg piłam.A...no i 2 spotkania.
To jest kurwa przyjaźń?
To jest twoim zdaniem przyjaźń,kiedy próbujesz mi cisnąć?
Próbujesz mi nakazać czego mam słuchać,udowodnić,że nie jestem punkiem.A mój drogi punk to nastawienie do życia.Punk to na pewno nie taka niezdecydowana pizda,jak Ty.Ah no tak...Ty udajesz metala.Zapomniałam.Mów co chcesz,mów,że jestem pozerem,bo z ust kogoś takiego to komplement.To muzyka na pewno lepsza,niż ta którą "tworzysz".
I hope you'll choke
(I tutaj piękny,hejterski diss: The Red Jumpsuit Apparatous - Choke)
No i coś jeszcze:
Nevermind I'll find someone like you...Oh wait,actually I 've just found someone better.
Do tego dzisiaj doszła kłótnia z moją w chuja leniwą kuzynką.Nie może ze mną ruszyć dupy,tylko by siedziała w domu-.-
No i kłótnia z moją "mamusią",katolem jebanym.
Ja pierdole,jeszcze jedno słowo na temat tego,jak się zachowuję apropos jej jebanej religii to spierdolę z domu i kurwa nie wrócę.
Otóż zostałam dzisiaj zaciągnięta do kościoła,za własnym pozwoleniem.
Na mszy nie było kurwa klękania,ani modłów z mej strony.Wyszłam po 30 minutach.
Powiedziałam matce,a ta do kurwy nedzy sapy.Ja was uszanowałam,katole jebani - uszanujcie mnie.
Jedyną pocieszną myślą jest właśnie ta osóbka,która jest "Someone better than you"...
Wczoraj napisał,że kocha mnie jak przyjaciółkę...a znamy się chyba niecały tydzień.
Powiem Ci tylko tyle:
Żeś profesjonalnie spierdolił sprawę ;3
Chciałam Ci nie ufać,nie przejmować się Tobą,traktować to chłodniej,bo praktycznie przed chwilą przejechałam się na takiej króciutkiej "przyjaźni",która zaczęła się nagle...
Chciałam.Chciałam mieć w dupie,co robisz.Chciałam mieć w dupie,co pomyślisz.Tak,jak mam w dupie zdanie każdego...Chciałam.No i się kurwa przez to jedno zdanie nie uda.
Zaufałam...trudno,najwyżej stracę.Najwyżej pierdolnę Cię glanem...albo nie,bo Ty też masz "hadeki".
Nie podpuszczam Cię,ale nie zadzwonisz o 4.00...albo i chuj tam z godziną.
Nie podpuszczam Cię,ale nie zadzwonisz...zadzwoń.
Może to durne z mojej strony,ale będę siedziała i gapiła się w telefon dopóki nie zadzwonisz ;D
Mimo wszystko nie powiem,że kocham Cię,jak przyjaciela.Może to zrani.Ale po prostu nie mogę tego powiedzieć,musiałabym skłamać.A przyjaciół się nie okłamuje.Przyjaciół to się w takich momentach przytula i mówi się "Jestem pierdolonym tchórzem,ale jak dla mnie to za wcześnie na takie wyznania".
Przepraszam.Jednocześnie nie powiem,że tylko się znamy.Nie powiem,że tylko Cię lubię.Za dużo na lubienie,za mało na kochanie.
haha...Jestem w niepewności,jak Mickiewicz,którego kocham ;D
Miłej zabawy życzę Oskarowi i Jędrkowi...ja chyba pójdę spać,bo mam kurwa wszystkiego dość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz