Miałam się już pochwalić najlepszym tygodniem życia,aczkolwiek niektórzy potrafią zjebać humor i podnoszącą się dopiero powoli,jak feniks z popiołu samoocenę...
Congratulations,I hate you...at the moment ^^
No,ale nic...poszło się jebać.Nie powiem,żeby mi to zwisało,ale chociaż mi nie zależało na tym nigdy,to i tak w jakimś stopniu zabolało.Rozumiem,że jestem brzydka,ohydna i głupia,i właśnie skończyłam związek z jedynym facetem na świecie,który mnie chciał,ale nie musicie tego,aż tak demonstrować.
Na to jebane "hej" wysłane przed chwilą,to mam w tym momencie ochotę odpisać "spierdalaj".
A o te schody,to możesz jebnąć ^^
Dobra,humor się trochę poprawi,jak się:
a) wypłaczę
b)każę komuś spierdalać i jak to plebs robi - udowodnię swoją wyższość
c)napiszę coś
Najkorzystniejsza jest opcja C.(c jak cycki <3)
Niestety przywiązuję się za szybko do osób,osoby mnie ranią,nie mam im za złe.
Za szybko ufam.Zbyt często wybaczam.A najgorsze,że o tym zapominam.
Zapominam o co się kłócę...
A na drugi dzień się do nich uśmiecham,chociaż dobrze wiem,że nie powinnam.
Jestem zbyt dobra,sama to widzę,ale nie potrafię być inna.
W tym momencie od razu powinnam Ci kazać spierdalać...
No i co? I jestem durna.I zaczynam gadać o jedynej rzeczy,która mnie nie rani - mojej muzyce.
Chociaż dobrze wiem,że zaraz się rozbeczę.Już mam zaszklone oczy...Jaka ja jestem pojebana...
I'M (br)OK(en) ;<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz