sobota, 11 września 2010

Kłopotów ciąg dalszy...

Że niby miałam w tej chwili odrabiać zadanie domowe,ale mi się nie chce...
Wracając do wczorajszego posta...
Moim największym obecnie problemem jest mój biologiczny ojciec...
Zostawił moją matkę,gdy tylko dowiedział się o jej ciąży...Płacił to kilkaset złotych alimentów z widoczną niechęcią,a teraz nagle oprzytomniał i chce mój numer...niech załatwi sobie lepiej numer do psychiatryka,może tam go ktoś zechce...
Przez 13 lat nie dać znaku życia,nie wyrażać chęci poznania i teraz sobie przypomnieć o córce...
Łał,brawo...
Ogółem ponoc wybaczam łatwo,nawet bardzo,bo tego nauczył mnie kochany "ksiądz Jaruś"("bo wylecisz przez okno nie otwierając go"),ale ja go nawet nie znam i nie chcę poznać,tym bardziej,że w moim życiu mam już człowieka do którego zwracam się "tato",bo to on mnie pokochał...poza tym za miesiąc bierze on ślub kościelny z moją mamą i...
podbieram mu koszule xd
I NIE,NIE INTERESUJE MNIE GRAFIKA KOMPUTEROWA,PHOTOSHOP I TE INNE GÓWNA.!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz