poniedziałek, 16 stycznia 2012

Witajcie w teatrze lalek...

Kurwa,troszkę długo nie pisałam,ale możliwe,że to dlatego,że nie potrzebuję już zwierzyciela,jakim dotychczas był mój blog,ponieważ mam Szymona i wiem,że mogę mu powiedzieć wszystko...Fajne uczucie,ale dosyć pierdolenia o miłości ;D
chociaż...czas popierdolić o mojej dotychczasowej miłości...toksycznej ostatnimi czasy.W której trwać będę już chyba do końca,której wspomnienia będą radosne i smutne momentami też.Czegoś co dało mi skrzydła,by przez trenerkę boleśnie je ukrócić - siatkówka.
Czas na zerwanie tego podłego związku...ale "dalej będziemy przyjaciółmi"...będę tęsknić,może czasem płakać,ale tak będzie lepiej.
Siatkówko,to nie twoja wina...ale moja tym bardziej.Po prostu ja i ty nie pasowałyśmy do siebie od jakiegoś czasu.I to nie fair jeśli powiesz,że już się nie staram,po prostu przestaje mi zależeć.Przestaje mi zależeć na podłej drużynie,na trenerze,na okrutnej spartańskiej rzeczywistości,gdzie liczą się tylko pieniądze,a nie prawdziwa wartość zawodniczek.Przykro mi,że tak muszę kończyć coś,z czym wiązałam plany,miałam marzenia.Naprawdę mi smutno...
Jest tak jak wtedy kiedy przechodziłam na ateizm,kiedy "straciłam" boga,kiedy z początku nic nie miało sensu,ale nagle zaczęłam wszystko postrzegać jaśniej,lepiej.To o czym nie wiedziałam nagle stało się wiadome.
Mimo to i tak było mi przez jakiś czas smutno.Ale prawdziwego dla mnie BOGA tracę ostatnio.
Nie żałuję ateizmu i nie czuję się przez to gorsza.Może mam wyrzuty sumienia,zwłaszcza ostatnio,po rozmowie z ks.Jarkiem,który uczył mnie religii w podstawówce.Mam nadzieję,że jego modlitwa o znalezienie prawdy życiowej jeszcze nie działa...albo i już działa,bo jakoś tak zmieniły mi się wartości w ciągu kilku dni.
Dalej jestem ateistką.Ale mam wątpliwości w innych sprawach,o których sobie z Szymonem pogadamy.I w siatkówce - myślę o tym rozstaniu nadal,ale go nie chcę.Byłoby to dla mnie dobre,bo siatkówka niszczy mnie fizycznie...psychicznie z resztą też.Ale ja ją za bardzo kocham.Nie wiem,czego będę żałować bardziej w przyszłości...tego czy nie próbowałam,że się poddałam,czy tego,że jednak za bardzo chciałam?
Może rok przerwy uświadomi mi czego chcę naprawdę...taka mała separacja.Jeśli zatęsknię może zrozumiem,ile to dla mnie znaczy...mam taką nadzieję...znalazłam się w miejscu,w którym stoję nad dwiema przepaściami.Jedna za mną - kiedy zrobię krok w tył spadnę w otchłań wiecznego rozmyślania o tym,że gdybym może jednak spróbowała...i drugą,którą jest brnięcie w do dalej...
Kochanie,gdzie jesteś w takich chwilach? ; ))
ehhh...Źle się czuję z siatkówką i źle mi bez niej.Kompletnie nie wiem,co mam robić...Muszę porozmawiać z trenerką...może z panem Głyżewskim będzie lepiej.A najlepiej byłoby pogadać z p.Cybulską...jedyną trenerką,która chciała nas trenować tak naprawdę...
NIE WIEM,co zrobić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz