niedziela, 10 czerwca 2012

Mówienie o amerykańskich atakach na World Trade Center to na pewno nie pomyłka...

Jako wielki krytyk wszelakich religii i pseudodziennikarka piszę do was wielka fanka i przyjaciółka Debbie Schlussel(tak,sarkazm).Idąc śladami mojej wspaniałej amerykańskiej,DUŻO starszej koleżanki postanowiłam napisać o amerykańskich atakach na WTC.
Tak,właśnie - amerykańskich.Przecież to tysiące Amerykańczyków zginęło w zamachu swoich rodaków,a my nadal mówimy tylko o islamskich terrorystach.Ale jak ci terroryści znaleźli się tam? to proste - Ameryka to ich kraj.Amerykanie wytłukli samych siebie,by zwrócić na siebie uwagę.Bo oni zawsze muszą być na głownym planie,taka ich natura.Wiem,bo zamordowali moją praprapraprapraprapraciotkę matki mojego psa  w tym zamachu.Do was wszystkich Amerykańskich Dog-haters SPIERDALAĆ Z TEJ STRONY.Ciężko się przyznać,że zabiliście szczeniaczki wlatując samolotem w budynek.Wiem,że lubicie zaprzeczać,ale to nic nie da,pogódźcie się z tym!Jakaś amerykańska strona wysyła mi tysiące maili i wiadomosci z zaproszeniami do gier,to musi być amerykański atak na moją stronę...(Zostawię tylko te które mnie obrażają,to nazwę ich sobie anty-semitami!)
----------------------------------------------------------

Tak na poważnie - nie znoszę i nie toleruję takich osób,które dla medialnego rozgłosu zrobią wszystko.
Nie bardzo chce mi się czekać na wizę,żeby jej pierdolnąć glana na ryj,bo normalnie nic innego się nie da zrobić z kimś takim.Nie damy rady nauczyć jej historii,bo głupota jest niestety nieuleczalna i niezwalczalna.
Mam taki piękny zachód słońca za oknem,w mojej wolnej ojczyźnie,a słyszę takie obelgi,że jebłabym jej tym słońcem(tak słońcem).
To chyba właśnie czuli Rudy,Alek i Zośka na początku - bezsilność w sytuacji,w której rozpoczęła się ich prywatna wojna.Próbowałam działać,ale osoby u których szukałam pomocy - tylko wpisały się w listę pomocy,a nie działały.Taka jest teraz młodzież,że wolą się zapisać,by widniało nazwisko.A przecież pomniki,groby po wojnie pozostawały bezimienne.Bo nieważne imię,jeśli można cię nazwać po prostu bohaterem.Może podchodzę do tego zbyt emocjonalnie,może hiperbolizuję,ale chyba w tym momencie mogę się nazwać patriotą,bo chcę działać w obronie Polskości!
A jeszcze kilka tygodni temu - nie poczuwałam się do tego na WDŻ-cie,kiedy pani powiedziała,że wiara w boga czyni patriotę...Dziś wiem,że nie wiara zrobi z ciebie patriotę.Nie zrobią go z ciebie obelgi pisane pod adresem obrażających Polskę,nie zrobi go z ciebie bycie harcerzem w mojej miejscowości(bo tu harcerstwo jest po to by się uchlać),nawet nie to,że sam się za takiego uważasz.Zrobi go z ciebie to,że się nie sprzedaż,że nie sprzedaż mowy,nie sprzedaż symboli i będziesz gotów bronić dobrego zdania nawet nie myśląc o sobie,a o tych którzy za tą Polskę ginęli.Ginęli walcząc z Niemcami,a nie zabijając Żydów.Chociaż takich Żydów,jak pani Schlussel niejeden Polak by wybił.Ja osobiście życzę jej tylko jednego - Zmienienia poglądów i charakteru - fałszywość ci nie popłaci.
-----------------------------------------------------------

A co u mnie? no coś na pewno - czasy się zmieniają,to i ja się zmieniam.Moja mentalność się zmienia,wartości się przesuwają,ale w gruncie rzeczy jestem ta sama.
Punkt widzenia się nie zmienia.Dalej patrzę z dołu,wdepywana w ziemię przez ludzi,którzy mnie gówno obchodzą,patrzę z daleka,ale z tak bliska.Może nie jestem już tym typem dupka i chama,i nie mam tak strasznie męskiej mentalności(tak,wolałam być jak koleś,bo kolesi mało obchodzą różne rzeczy - więc mniej boli ich utrata lub zmiana),seks to dla większości tylko zabawa,a uczucia kobiety się nie liczą.Tego się nauczyłam wtedy...teraz się zmieniłam.Chociaż wiem,że tak jest DLA WIĘKSZOŚCI,to widzę też wyjątki.Staram się ufać tym moim wyjątkom i widzę,jak jest trudno.Jak jest trudno kochać i chyba być kochanym. Znam wiele osób,dla każdej z nich trudne są inne rzeczy,dla niektórych przeskoczenie przez kozła,dla innych wypowiedzenie się przed publiką,czy narysowanie dłoni.A według mnie najtrudniejszą sztuką świata jest po prostu kochać.I pozwalać na rzeczy,które są przeciwko nam.I pozwalać na rzeczy,które nam jakoś przeszkadzają.I akceptować każdy wybór tej drugiej osoby,ale jednocześnie być na tyle asertywnym,by powiedzieć "nie chcę tego". Najlepiej jest w tym momencie powiedzieć "daję ci wolną rękę,pod warunkiem,że nie zapomnisz,jakie jest moje zdanie".Minęło siedem miesięcy,a ja cały czas uczę się na błędach.Mam nadzieję,że jednak nie jestem najgorszą dziewczyną na świecie.Pozwolę jemu ocenić.

A co jeszcze u mnie? Zbliża się piętnastka.Jestem taka stara,taka brzydka,taka gruba,że aż się uwielbiam.
Może nie uwielbiam,ale akceptuję.Wiem,że na pewno zawsze znajdzie się coś,co będę chciała zmienić,dlatego poczekam na kumulację i zmienię kilka rzeczy na raz ;>
Czas robić lekcje,a potem spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz