piątek, 12 listopada 2010

Tytułu nie ma,to będzie krótka piłka...

Cóż...napiszę tak,ignorując mnie sami sobie szkodzicie i osoby,do których piszę dokładnie wiedzą,że chodzi o nie...być może nigdy nie przeczytają tych bzdur,ale mniejsza o to^^A jak przeczytają,to w poniedziałek w szkole będą wiedzieć,dlaczego ich unikam-.-
Ale teraz pytanie serio:dlaczego,gdy ktoś potrzebuje się wyżalić,ja zawsze wysłucham i jakoś pocieszę,a kiedy później ja piszę to ta osoba najwyraźniej ma mnie gdzieś.?
miałam się rozpisać,ale najwyraźniej mi się nie chce...nie do wiary,że przez jednego dupka mam tak zjebany humor...zaraz obejrzę "Egzorcyzmy Emilie Rose"(czy jak to się tam zwie)...później najprawdobodobniej zwrócę kolację,a za kilka tygodni zeszmacę się w jakiejś galerii(ambitne plany,c'nie.?)...A potem będzie tak,jak to co pisałam Maksowi:
"no piiiiiiiiiiiiiiisz coś...bo zginę z nudów.pochowają mnie na jakimś zadupiu zwanym cmentarzem i wyryją epitafium o treści:"niech ci ziemia lekką będzie,my będziemy troszkę tęsknić"...nikt nie przyjdzie na pogrzeb,a ja do śmierci nie nauczę się grać na gitarze..."
Tak,wiem,ja tak zawsze dramatyzuję./
Aha,tak debilu to do ciebie:
Przez takich palantów,jak ty moje życie ma coraz mniej sensu.Ale nie potrafię o tobie nie myśleć...To jest trochę masochistyczne.Nie uciekam od tego(i wcale nie chcę uciec),choć sprawia mi to ból.!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz