sobota, 5 maja 2012

Jeżeli słońce jest gwiazdą,to dlaczego jest okrągłe? (1:0 dla chrześcijan?)

Ateistka o umyśle matematyczno-chemicznym(z domieszką fizycznego,za co wyjątkowo się wstydzi,bo fizycy kradną powłoki elektronowe atomom) odpowiada:
Po pierwsze słońce nie jest okrągłe,gdyż nie jest ono na jakiejś płaszczyźnie,a w przestrzeni.W takim razie swobodnie możemy je nazwać kulą.Po drugie : kula to typowy kształt dla wszystkiego samoistnego we wszechświecie,wydaje mi się,że wiele rzeczy się w kulę właśnie formuje np. jądro atomu.
Z atomów zaś zbudowane jest wszystko.Naokoło atomów znajdują się powłoki elektronowe(okręgi). Formujące zaś większą kulę ;>
Nie jestem jakimś astrofizykiem,ale wydaje mi się,że gwiazdy są zbudowane na podobnej zasadzie. Wiem,iż na pewno jest coś takiego jak jądro gwiazdy,wokół którego znajduje się pierwsza z "powłok" - strefa promieniowania skupiająca cząsteczki gazów i różnych odłamków w kosmosie.Które zaś dolatując powoli do jądra - ogrzewają się,a co wiadomo również z fizyki - gazy ulegają konwekcji,stąd druga z powłok - strefa konwekcji.Tak właśnie wygląda uproszczona gwiazda.Jeśli chodzi o symbolikę gwiazdy,takiej z odnóżami,jak to ja nazywam -  nie znam jej genezy,ale zapewne wzięła się stąd iż patrząc w niebo widzimy "rozbłysk" na kilka stron(takie typowe dla oka wpatrującego się w światło) ;>

Tak,więc argument chrześcijan w moim rozumku jest właśnie wysłany w kosmos ;>
Znajdźmy sobie inne argumenciki(a tak nawiasem mówiąc - zostanę nauczycielką chemii i doszkolę się z fizyki,będę uczyła obu tych przedmiotów i nie będzie rysowania siarki z jedną powłoką elektronową i robienia mi jej jednowartościowej!)

Czy Bóg istnieje? Osoba twierdząca stanowczo, że nie ma Boga, musi zignorować najgłębsze odczucia niezliczonej rzeszy ludzi, którzy są przekonani, że Bóg jest.

Jest to według mnie w głównej mierze kwestia czegoś,co rodziny wpajały sobie od pokoleń.To tak,jak tradycja danych rodzin.To jest coś po prostu wyuczone,iż tak wiele osób w niego wierzy.Jak udowodnić słuszność mojego stwierdzenia: przykład małp z eksperymentu.Otóż naukowcy zamknęli 5 małp w pokoju bez wyjścia. Na środku pokoju stała drabina, a na jej szczycie pęk bananów. Naturalnym było, że małpy zaczynały się wspinać aby zjeść dojrzałego banana. Kiedy jedna z nich wspinała się po drabinie by sięgnąć po owoc, przez sufit naukowcy wlewali lodowatą wodę, która pokrywała podłogę i powiedzmy powodowała wśród małp dyskomfort. Ponowna próba wejścia innej małpy po owoce skończyła się linczem na niej przez pozostałe małpy, które chciały uniknąć drugiego kubła zimnej wody. Strach przed wodą i przed "łomotem" ze strony innych małp spowodował, że banany pozostały nietknięte przez pozostałe kilka dni. Naukowcy przeszli więc do drugiej części eksperymentu. Postanowiono też zrezygnować z polewania wodą. Z pokoju została usunięta jedna z małp, a na jej miejsce przyszła zupełnie nowa. Nie trudno zgadnąć, że od razu nowa małpa udała się na drabinę, by za chwilę zebrać ciosy od pozostałych małp. Małpa nie bardzo wiedziała, jaki jest powód tego zachowania ale zmuszona była to akceptować. Naukowcy wymienili kolejną małpę na "nową". Zachowanie tej małpy było podobne i przy próbie sięgnięcia po owoce dostała lanie od pozostałych lokatorów. Co ciekawe najmocniej biła małpa, która poprzednim razem dostała lanie. W ten sposób naukowcy wymienili wszystkie małpy na nowe. W efekcie w pokoju znajdowało się 5 nowych małp z drabiną po środku i owocami, po które nikt nie odważył się nawet sięgnąć. Co najciekawsze, małpy te nigdy nie doświadczyły lodowatej wody wylewającej się z sufitu i naprawdę nie wiedziały dlaczego nie wolno sięgać po banany. Na tym koniec eksperymentu.

Nowa małpa myślała po swojemu i chciała sięgnąć po "coś"(w jej przypadku banana),ale spotkała się z przemocą,atakami ze strony innych małp.Z wiarą dzieci też tak jest. Jeśli dziecko zaczyna myśleć po swojemu i sądzi,że boga nie ma - spotyka się z dezaprobatą rodziców.W rezultacie chodzi do kościoła i zostaje jednym z wielu wyuczonych,a nie wierzących naprawdę chrześcijan.

Ja jako ateistka powiem co do "pytania" tyle,iż tak - ignoruję zdanie wielu osób,bo mam własny umysł.Wolę myśleć swoim póki mogę,póki żyję i póki mam co przeżyć.

Na dziś podziękuję pierdziółkowaniu o religii,bo nie mogę znaleźć ciekawych argumentów chrześcijan,na które mogę odpowiedzieć inaczej niż śmiechem ;>