sobota, 16 listopada 2013

A little bit of complaining.

XXI wiek.Dlaczego tak bardzo go nienawidzę?
Mamy listopad 2013 roku,za kilka lat być może sobie poczytam wspominkowo ten post,tak jak teraz czytam 2009 i stwierdzam jedno - w 2009 roku,czy 2010 ulegałam presji XXI wieku i starałam się "być fajna".Mimo to na tamten moment byłam sobą.NIESTETY.Może i wstyd się przyznać,może nie...nie wiem,nie pamiętam już tak dobrze siebie z tamtych czasów.Wiem,że starałam się naśladować starszych.Dziś nikogo nie naśladuję.Nadal jestem sobą.Pamiętam,że twierdziłam,że ludzie się nie zmieniają,tylko my poznajemy ich lepiej.Uważam,że się nie zmieniłam.Poznałam siebie lepiej.Zauważyłam,że tak naprawdę wcale nie chciałam być jak inni i przestałam się bać tak na 100%...Tłumaczy się tylko winny,a ja czuję się winna...ale czego,skoro to podobno prawo młodości,żeby się "wykrzyczeć"?
No właśnie,może to kwestia tego mojego charakterku.
Podobno jestem jak moja babcia Marta - "kurwuję" jak nikt inny.
Zauważyłam,ale czy mi to przeszkadza? Nie...na tle moich rówieśników,śmiało,nazwijcie mnie niedojrzałą,czy co tam,ale ja uważam,że wulgaryzmy nie istnieją,poza tym jestem tak zawiedziona tym światem,że chyba nie znam innych słów na swoją frustrację.

Myślę,że to co mnie zmieniło...to w sumie gimnazjum.Gimnazjum pokazało mi jedną rzecz: jeśli to jest świat normalny - nigdy przenigdy nie chcę być normalna.I pokazało mi też,że nawet jeśli ktoś był taki sobie fajny pseudo-elitka gimnazjalna itd. to po 2 latach doszedł do tych samych wniosków co ja - kto dużo gada,mało robi.Może tak się zmienia człowiek po jakiś przeżyciach,czy to wewnętrznych,czy zewnętrznych...
Nie wiem,nie chcę o tym myśleć,bo zaczynam zatracać sens tego,co miałam zamiar napisać.

A więc: listopad 2013.Niedawno premierę miała "ekipa z warszawy".Chyba najgorsze możliwe gówno wtargnęło w telewizyjne życie Polaków,a możliwe,że zostanie wyemitowane za granicą.
DZIŚ,dziś nie isntieje MTV,istnieje tylko mtv - megacommercialshit television.
Moje pierwsze KURWA na temat tego programu to : NO KURWA NO NIE,TYLKO NIE MOJA STOLICA.Dlaczego,dlaczego Polsko,taką stolicę ukazujecie innym? Przecież my tacy nie jesteśmy! Ja jestem kompletnie zdegustowana i zażenowana tym programem.Nie chcę oceniać wartości moralnych tych ludzi,bo zdecydowanie to co nimi kieruje to "sława piniondze i wielka kariera".Po raz kolejny uosobienie wartości,na których mnie osobiście aż tak nie zależy,ale cóż,niektórym jednak tak...tylko że wyrabiać swojemu nazwisku piękną opinię pt daję dupy przed połową polski w tv.Nie wyobrażam sobie jak można upaść tak nisko.Ludzie pytają: aż taki z Ciebie patriota,że tak Cię boli ta Warszawa? Tak.Nie.Nie wiem...chciałabym kochać ten kraj,ale nie mogę.Bo właśnie takie coś mi nie pozwala.Debilizm,czy to wtórny,czy to trwający zniechęca mnie do życia tutaj.Często słyszy się,że w tym kraju nie ma perspektyw...S ą,uwierzcie,są...ale jak ktoś może dostrzegać perspektywy,kiedy spojrzy w telewizor mówiąc "Look,those polish girls are even easier than ones from geordie shore".Później zaś frustracja anglików rośnie,bo my mamy "ich" pracę...a jakim prawem tacy imbecyle zajmują nasze stanowiska - mówią anglicy.Takim prawem,że obraz rysowany w waszych mediach jest jednym słowem CHUJOWY.
Nasza edukacja jest na tak wysokim poziomie w porównaniu z waszą,że te nasze durne plastiki przynajmniej zniżkę 50% sobie w sklepie obliczą.U was ekspedientek pytają,no ale to taki tam szczególik.
Narzekam na nasz system nauczania,ale w anglii(co ja tak anglię jadę? nie wiem,ale tam się jakoś trochę w edukacji orientuję) zawalasz testy - nie możesz robić dalej kursu - nie zostaniesz np. biologiem morskim,bo nie masz biologii zrobionej.U nas masz opcję zrobienia drugiego zawodu.Wspominałam mojemu ówczesnemu chłopakowi,że mógłby ruszyć szanowną srakę tutaj po skończeniu tej swojej geologii,dorobić biologię i byłby i tym,i tym.Ale teraz wiem jedno - przecież on nie dałby tutaj rady.Z matematyką na poziomie 2+2=2 powodzenia.

System edukacyjny Polski jakkolwiek chujowy,takkolwiek kształci nas wszechstronnie,co z jednej strony jest dobre z drugiej niepotrzebne po gimnazjum.Nowe matury w Polsce przygotowane są za to tak jakbyśmy realizowali przedmioty wyborowe i w sumie wygląda na to,że w naszym systemie szykują się powoli zmiany do tego stopnia,ponieważ zauważyłam,że od rocznika '96 w polskim systemie jest jakiś tam dodatkowy rozszerzony,co trochę go zbliża do mojego IB.

Cieszę się z szansy na IB i nie wyobrażam sobie siebie w innym programie nauczania.Chociaż jest ciężko,to cieszę się z bycia najgorszą z najlepszych.Bo przyznam,czuję się tam wybitna porównując do polskich systemów.Co jednak może być poczuciem złudnym...nieważne.

Kontynuując: dzięki programowi warsaw shore przechodzę personalne małe załamanie nerwowe i nie wiem jak i komu się wyżalić.Nie mogę patrzyć w co zamienia się ten świat i nie mogę znieść ogromnego podziału na debili i inteligencję.Tego,że nawet już nie ma grupy przejściowej,tego,że jest tak ogromny kontrast...

Patrzę też np. na internetowe fejmy typu "Damian Buczek" czy coś w tym stylu.Nie wiem,czy w moich ambicjach było to samo nazywając się fuckingprincess,ale to była chyba tylko i wyłącznie zbyt mocna,wręcz splagiatowana kreacja.Chętnie zmieniłabym link,myślę,że kiedyś wykupię domenę,aby ten blog stał się stroną internetową,chociaż wiem,że praktycznie nikt tego nie czyta.

W ostatnim czasie udało mi się prawie kompletnie odciąć od telewizji,ale zauważam pewne paradoksy...To,co powinno tylko i wyłącznie bawić zawiera w sobie poważne tematy i pomaga zmienić życie,podam chociażby seriale Scrubs czy How I Met Your Mother.Sitcomy,które dają mi tematy do rozważań...zaś to,co powinniśmy traktować poważnie wywołuje różne reakcje.U mnie znów zażenowanie i śmiech zmieszany z płaczem - polityka.Chętnie bym się nią zajęła kiedyś,interesuje mnie,ale...ja chyba po prostu nie miałabym siły próbować podnosić takie państwo,chciałabym je zmienić,a przecież 80% wyborców to byliby właśnie ci debile skóra-fura-komóra-ruchanie.

aha,przyznam szczerze: seks to także moja "obsesyjka".Nie wiem czym to tłumaczyć,ale po prostu go lubię.
Posiadam wspólokatorki na moment obecny.Chyba obydwie przyznały,że facet do ruchania to właśnie musi być przystojny i wyśmiały mój komentarz na temat mojego aktualnego crusha "jest najbrzydszym facetem jakiego mogłam wybrać,ale ruchałabym za gust muzyczny".Ale tak przemyślając...Nie chcę więzi emocjonalnej,czy związku(a może i chcę,ale nie mam na to siły i ochoty),ale jednak bardziej niż jakaś tam uroda dla mnie liczy się chociaż trochę intelektu.Chyba jestem dziwna,nie wiem.

Chyba...ba,JESTEM DZIWNA.

ahhh te luźne rozważania.Nie wiem na co jeszcze mogę ponarzekać,może na to,że kurwa nienawidzę jak mi się miesza czekoladowe kulki z cynamonowymi płatkami,no nie znoszę!
TE KULKI SĄ KURWA OHYDNE.

poniedziałek, 4 listopada 2013

brave.

Your sadness is not beautiful.
 It’s not keeping you warm.
 It’s not keeping you company.
 You don’t feel it right now but your sadness is sinking you.
 It’s slowly taking over your body,
 biting your soul and splitting your heart.
 Don’t let it crack you open. Fight it.


Tematem dzisiejszej etyki była odwaga.Cytat z tumblr jakoś się wiąże ze słowami,których słuchałam dzisiaj.Czy jesteś odważny padło pytanie? I tak bardzo cieszę się,że nie do mnie.Bo musiałabym uzasadnić dlaczego nie.A nie wiem czemu nie jestem,nie wiem czemu strach wpędza mnie w to,gdzie się znajduję także dzisiaj. Nie wiem,nie wiem,naprawdę nie pojmuję samej siebie.Dni,w których mam ochotę to zrobić są już rzadkością,a jednak wciąż się zdarzają... "Jestem,więc kocham.Kocham,więc cierpię"...czyli najprościej rozumiejąc ten kto nie cierpi nikogo nie kocha...I głupi debil sam nie docenia jakie ma wtedy szczęście.

Może to wszystko przez jedno głupie "cześć".

`Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie...`


niedziela, 3 listopada 2013

My secrets are burnin' a hole through my heart...

All I can say is feelings suck.
You suck.But thanks for honesty.